Błędna prognoza z ubiegłego tygodnia
Omyliłem się pisząc dwa tygodnie temu swój komentarz tygodniowy. Złotówka zamiast osłabnąć po raz kolejny zyskała na wartości.
Formacja RGR na wykresie kursu koszyka walut wypełnia się powoli acz systematycznie. Jeśli wierzyć prawidłowościom statystycznym wynikającym z wieloletnich badań notowań historycznych różnych rynków finansowych, to obecny trend na naszym foreksie (trend umacniania się złotego) może sprowadzić kurs koszyka z obecnego poziomu 3,86 złotego, do minimum 3,74 złotego. Tak więc miniony tydzień dał ostateczny sygnał zamknięcia ostatnich długich pozycji na euro względem złotego (długie pozycje na dolarze względem złotego należało zamknąć już kilka tygodni temu, o czym wspominałem w poprzednich komentarzach). Teraz trzeba spokojnie poczekać na kolejną okazję, która zapewne pojawi się już niebawem. Otwieranie krótkich pozycji na walutach pozostawiam dla najbardziej ryzykownych graczy. Ja do tej grupy w każdym razie nie należę, więc osobiście odradzam granie po tej stronie rynku.
Prawdę powiedziawszy nie spodziewałem się aż takiego popytu na nasze złotówki. Trudno w tym momencie traktować to co się dzieje na rynku miarą racjonalnego zachowania. Ale tak to już jest, iż rynki takie jak nasz foreks zachowują się racjonalnie tylko w pewnych okresach czasu. Większość zdarzeń i wynikających z tego zmian kursów walut na rynku wynika ze spekulacji. Fakt pozostaje faktem, iż naszymi papierami skarbowymi ponownie zainteresował się kapitał zagraniczny. Na poniedziałkowym przetargu na bony skarbowe 52-tygodniowe po raz pierwszy od wielu miesięcy inwestorzy z zagranicy nabyli papiery za kwotę 60 milionów złotych. Pomimo dość znacznego popytu na wystawione na sprzedaż bony, ich ceny przetargowe poszły w dół w porównaniu z poprzednim tygodniem. W ten sposób rentowność bonów 52-tygodniowych wzrosła z 9,638% w ubiegłym tygodniu do 9,666% obecnie. Inaczej było w przypadku przetargu na bony 26-tygodniowe. Tutaj bowiem ceny papierów wzrosły obniżając ich rentowność z 9,500% tydzień temu do 9,321% obecnie (wszystkie rentowności oznaczają średnie ważone rentowności uzyskane na przetargu).
Zobacz także
Tymczasem na rynku lokat międzybankowych jest spokojnie. Z układu krzywej FORWARD wynika, iż uczestnicy tego rynku nie spodziewają się znaczących obniżek oprocentowania krótkoterminowego w najbliższych dniach. Dopiero za 4-5 miesięcy - zdaniem uczestników rynku - powinno dojść do 100 punktowego spadku ceny pieniądza jednomiesięcznego. Odwrotne oczekiwania panują na rynku lokat dolarowych. Tutaj krzywa FORWARD staje się coraz bardziej stroma. W ciągu najbliższych dwóch miesięcy powinno tam - ponownie w opinii uczestników rynku - dojść do wzrostu stopy jednomiesięcznej o 25 punktów bazowych oraz o kolejne 25 punktów w trzecim miesiącu.
Tak wyglądają sprawy, jeśli chodzi o pieniądz krótkoterminowy. W przypadku pieniądza długoterminowego wszystko wygląda bardziej skomplikowanie. U nas najprawdopodobniej rentowności obligacji długoterminowych jeszcze nie prędko spadną wyraźnie poniżej 9% w skali roku. A to oznacza, iż obecnie wchodzący na nasz rynek inwestorzy zagraniczni zakładają kilkunastomiesięczny (co najmniej) horyzont inwestycyjny. Tacy inwestorzy wchodzą na rynek bardzo powoli i równie wolną opuszczają taki rynek. Dzięki temu możemy oczekiwać mniejszej zmienności kursu naszej złotówki. Zgoła inaczej wyglądało to rok temu w czerwcu, gdy na rynek wchodził gorący kapitał spekulacyjny nastawiony na szybki zysk wynikający ze skokowej obniżki rentowności obligacji. Jak to się zakończyło w lipcu - wszyscy dobrze pamiętamy. Tym razem wygląda to na grę z założeniem osiągnięcia dużego zysku za parę lat, gdy stopy procentowe w Polsce i Unii Europejskiej zrównają się.
Tymczasem na rynku długoterminowych obligacji o stałej stopie procentowej w USA rentowność w dalszym ciągu pnie się w górę i do poziomu 6% brakuje już naprawdę niewiele. Hossa panująca na rynku papierów dłużnych w USA od grudnia 1999 roku zakończyła się chyba na dobre na przełomie października i listopada 2001 roku (spadek rentowności oznacza wzrost ceny rynkowej papierów o stałej stopie procentowej). Na dodatek na wykresie rentowności można dostrzec formację podwójnego dna z linią wsparcia na 4,7% ma obligacjach 30-letnich. Pierwsza faza bessy na rynku papierów dłużnych z reguły towarzyszy bessie na rynku akcji. Dopiero przedłużająca się bessa na rynku papierów dłużnych (czyli powiedzmy jeszcze kilkanaście miesięcy wzrostu rentowności obligacji do poziomu 7%) może skłonić część inwestorów do przerzucenia środków na rynek akcji. Na razie droga ewakuacji wiedzie chyba w kierunku Europy, której wspólna waluta zdaje się odzyskiwać siły po wielomiesięcznej deprecjacji.
Niedawno zwracałem uwagę na duże zmiany kursu jena japońskiego względem euro oraz dolara. Niedawne gwałtowne umocnienie się jena było jednak tylko łabędzim śpiewem. Niedługo (31 marca) kończy się rok finansowy dla większości firm japońskich. Zapewne część banków komercyjnych starała się (może nawet z pomocą BoJ) wpłynąć na zmianę trendu na foreksie, by poprawić swoje wyniki finansowe. Niestety chyba się ta sztuczka nie udała. Kurs jena ponownie traci na wartości. Być może na skutek tak znacznej deprecjacji waluty japońskiej ostatnich miesiącach doczekamy się fali bankructw instytucji mocno zaangażowanych po niewłaściwej stronie rynku walutowego. Oj, możemy być naprawdę niebawem (za kilka miesięcy, gdy firmy zaczną publikować bilanse roczne) świadkami ciekawych historii w tym kraju kwitnącej wiśni.
Co ciekawe przeglądając historyczne notowania kursu jena w relacji do dolara dostrzegłem, iż rynek ten należy do jednych z najbardziej spekulacyjnych rynków finansowych świata. Dzienne zmiany kursu wynoszące 5% i więcej nie należą do rzadkości. W 1998 roku w ciągu kilku dni dolar potrafił stracić do dolara 15%. Obecnie to dolar zyskuje po parę procent dziennie.
Na koniec tradycyjnie podzielę się danymi dotyczącymi średniego wieku polskiego długu publicznego nominowanego w złotych. Po środowej aukcji obligacji dziesięcioletnich o stałej stopie procentowej (na której sprzedano papiery o wartości nominalnej 1,4 miliarda złotych) średni wiek długu krajowego wzrósł z 3,19 lat do 3,25 lat. Patrząc na tabelę terminów wykupu poszczególnych rodzajów papierów skarbowych dostrzegam spora lukę przypadająca na rok 2007. Gdybym był na miejscu ministra finansów, to obecnie starałbym się sprzedawać większe ilości obligacji pięcioletnich, których wykup przypadłby właśnie na rok 2007. Być może tak właśnie się stanie niebawem i będziemy świadkami zwiększonej podaży pięciolatków na rynku pierwotnym.
To tyle na dziś. Być może tych kilka słów pomoże wam w podejmowaniu różnego rodzaju decyzji inwestycyjnych. W czwartek urodził mi się długo oczekiwany synek. Być może jego narodziny również przyczynią się do poprawy kiepskiego ostatnio trendu demograficznego w Polsce. Ciągle jednak się boje, że najgorsze jeszcze przed nami. Obym się mylił.
Jacek Maliszewski




























































