Polska energetyka oparta jest na węglu, a Unia chce obniżeniu emisji CO2. W zasadzie dla Polaków oznacza to tylko jedno – wzrost kosztów energii. Paradoksalnie najtańszy sposób na wytwarzanie energii elektrycznej, w wyniku ustanowionych limitów, może stać się najdroższym. Bez unijnego wsparcia, grozi nam po prostu katastrofa.
Minister gospodarki powiedział, że polityka energetyczna Unii powinna respektować przede wszystkim trzy cele: konkurencyjność, bezpieczeństwo dostaw oraz zrównoważony rozwój. Przy czym wicepremier Waldemar Pawlak zaznaczył, że finansowanie procesu przechodzenia do niskoemisyjnej energetyki będzie oparte o instrumenty opracowane przez Komisję Europejską w ramach budżetu UE. W teorii niezbędne przedsięwzięcia mają być finansowane z funduszy strukturalnych, spójności oraz środków na rozwój badań naukowych.
Ograniczenie emisji dwutlenku węgla obecnie jest jedną z priorytetowych spraw Unii europejskiej. Niestety dla Polski, energetyka naszego kraju oparta jest na węglu. We Francji, Holandii, itd. wprowadzenie nowych limitów CO2 nie stanowi żadnego problemu. W naszym przypadku wiąże się to z olbrzymimi inwestycjami, za które bez wsparcia UE zapłaci polski podatnik. Zresztą, nawet w przypadku wykorzystywania środków unijnych, pośrednio za to płacimy.
Do tego należy pamiętać, że planowane inwestycje w nowe technologie, to tak naprawdę zakup już istniejących rozwiązań od wspomnianych Francuzów i Holendrów. Oczywiście, żeby je kupić, np. zbudować elektrownie atomową na licencji francuskiej, będziemy musieli się zadłużyć. To się nam nie opłaca oraz nas na to nie stać, szczególnie w sytuacji gdy węgla wystarczy nam jeszcze na kilkadziesiąt lat.
Limity nie są tak ważne jak podatki
Wicepremier poruszył temat konkurencyjności. W tej kwestii limity CO2 nie są takim priorytetem jak zwolnienia podatkowe. Niektóre gałęzie przemysłu są bardzo energochłonne, tak więc często udział opłat za energię stanowi 40% wszystkich kosztów. Ostatnio głośno mówi się o zwolnieniu przedsiębiorców z akcyzy na nośniki energii. Pod tym względem Polska jest czerwoną wyspą na mapie UE.
Günther Oettinger, Komisarz UE ds. Energii powiedział, że jeżeli koszty energii w Europie będą za wysokie, to kapitał odpłynie poza Europę. Jednak warto zauważyć, że w przypadku nowych limitów CO2, to ten kapitał najpierw odpłynie z Polski. Póki co wygrywamy stosunkowo niskimi kosztami pracy. Jednak gdy dojdzie do sytuacji, że łączne obciążenia przemysłu będą tylko odrobinę niższe niż u naszego zachodniego sąsiada, to niemieckie firmy nie zainwestują u nas, tylko u siebie. Nowe technologie, czyste powietrze, miejsca pracy – coś trzeba wybrać, nie można mieć wszystkiego.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl
» Polski absolwent - młody, bezrobotny i nadwykształcony
» Przedsiębiorcy o płacy minimalnej
» Płaca minimalna w 2012 r. - 1500 zł




























































