Blisko 20 osób zatrudnionych w sklepie Biedronka w Szczercowie zostało z dnia na dzień pozbawionych możliwości pracy po przejęciu placówki przez sieć. Związkowcy zarzucają jej łamanie przepisów Kodeksu pracy i pominięcie obowiązku przejęcia pracowników. Ta odpiera zarzuty, twierdząc, że pracownice były zatrudnione przez niezależnego przedsiębiorcę prowadzącego sklep ajencyjny. Sprawdziliśmy, jak sytuacja wygląda z punktu widzenia każdej ze stron.


Cała załoga sklepu Biedronka w Szczercowie znalazła się w dramatycznej sytuacji po przejęciu sklepu przez sieć. Prawie 20 pracownic marketu z dnia na dzień straciło możliwość wykonywania pracy, mimo że - zgodnie z przepisami Kodeksu pracy - powinny zostać automatycznie przejęte przez nowego pracodawcę. OPZZ Konfederacja Pracy alarmuje o rażącym naruszeniu prawa i domaga się natychmiastowego przywrócenia ich do pracy. Sprawa budzi duże emocje, zwłaszcza że część pracownic przebywa obecnie na zwolnieniach lekarskich z powodu stresu i presji, jakiej zostały poddane.
„Powinna nas przejąć Biedronka”
Przez siedem lat Biedronka w Szczercowie była prowadzona jako sklep ajencyjny. Jednak w związku z kłopotami finansowymi ajent był zmuszony zakończyć tę działalność.
– To dla nas trudna sytuacja. Właściciel kazał nam podpisać rozwiązanie umowy o pracę za porozumieniem stron. To niestety byłoby na naszą niekorzyść. Zgodnie z prawem powinna nas przejąć Biedronka, a ona nam zaproponowała ponowną rekrutację. Obecnie większość załogi przebywa na zwolnieniach lekarskich – mówi Bankier.pl pracownica sklepu, która chce zachować anonimowość.
„Jedna z pracownic ma siedmioro dzieci”
Jak twierdzi ajent Biedronki, pracownicy są cały czas zatrudnieni i nie jest prawdą, że dostali wypowiedzenie.

– Jeronimo zasugerowało, żebym wszystkich zwolnił, wówczas oni być może ich potem przejmą razem ze sklepem – mówi Bankier.pl przedsiębiorca, który prosił o zachowanie anonimowości. – Pięć lat temu w podobnych warunkach kończyłem współpracę i wówczas tak się właśnie stało. Tym razem jednak zostałem poinformowany, że oni pracowników nie przejmą, bez podania żadnych argumentów. Tymczasem, jak mi wytłumaczył prawnik, to jest ich obowiązek przy przejęciu takiego obiektu. Najbardziej jest mi szkoda ludzi. Z niektórymi pracowałem od początku. Znam ich sytuację. Jedna z pracownic ma siedmioro dzieci. Utrata pracy to dla niej bardzo trudna sytuacja. Dla reszty również, zwłaszcza przed świętami. Biedronka zrobiła mi po prostu świństwo.
„To nie nasi pracownicy”
Tymczasem według biura prasowego sieci Biedronka, sprawa dotyczy sklepu agencyjnego tj. prowadzonego przez niezależnego przedsiębiorcę, rozliczającego się z nią na podstawie wystawianych faktur, które były regulowane na bieżąco.
– Niestety z przyczyn nam nieznanych i od nas niezależnych, prawdopodobnie ma on pokaźne zadłużenie wobec innych podmiotów i dlatego zdecydował się zakończyć swoją działalność z dnia na dzień. My jako Biedronka nie odpowiadamy za decyzje niezależnego od nas podmiotu. Osoby zatrudniane przez spółkę Antros nie były naszymi pracownikami, jednakże osobom tym zaproponowaliśmy udział w rekrutacjach do innych najbliższych placówek, bo tam szukamy kolejnych osób do pracy. Mamy nadzieję, że większość tych osób zdecyduje się podjąć zatrudnienie bezpośrednio w Biedronce – poinformowali Bankier.pl przedstawiciele biura prasowego sieci Biedronka.
Nowy pracodawca ma obowiązek przejąć całą załogę?
W obronie pracowników Biedronki w Szczercowie stanęli związkowcy z OPZZ Konfederacja Pracy.
– Stanowczo protestujemy przeciwko rażącemu naruszeniu praw pracowniczych, do którego doszło w sklepie Biedronka w Szczercowie. Pracownice tego marketu, zatrudnione dotychczas przez firmę Antros zostały z dnia na dzień pozostawione bez możliwości wykonywania pracy, mimo że sklep został przejęty przez sieć Biedronka wraz z całym obiektem i miejscem świadczenia pracy – poinformował Bankier.pl Wojciech Jendrusiak, przewodniczący OPZZ Konfederacja Pracy.
– Zgodnie z art. 23¹ Kodeksu pracy, w sytuacji przejęcia zakładu pracy lub jego części, nowy pracodawca ma obowiązek przejąć wszystkich pracowników z mocy prawa. Bez podpisywania nowych umów, bez dodatkowych formalności. Ten obowiązek został przez sieć zignorowany.
Całkowite pominięcie procedur?
Według związkowców w Szczercowie doszło do całkowitego pominięcia procedury, a na miejsce dotychczasowych pracownic skierowano pracowników z okolicznych sklepów. Tym samym osoby zatrudnione na umowy na czas nieokreślony zostały odsunięte od pracy, choć nadal - zgodnie z prawem - są pracownicami Biedronki.
– Z naszych informacji wynika, że były franczyzobiorca próbował nakłonić pracownice do podpisania rozwiązania umowy o pracę za porozumieniem stron. Pracownice odmówiły. W ostatnich dniach przedstawiciele sieci sugerowali im udział w rekrutacji, choć z prawnego punktu widzenia było to całkowicie bezzasadne, bo kobiety już są zatrudnione przez Biedronkę – wyjaśnia Wojciech Jendrusiak.
– Działania te oceniamy jako próbę obejścia przepisów i pozbycia się długoletnich pracownic bez zachowania podstawowych obowiązków wynikających z prawa pracy.
Konieczne natychmiastowe przywrócenie załogi do pracy
W związku z obecną sytuacją OPZZ Konfederacja Pracy żąda natychmiastowego przywrócenia pracownic do pracy. Oczekuje też wyjaśnień, dlaczego zostały zignorowane przepisy Kodeksu pracy, a także wzywa Państwową Inspekcję Pracy do pilnej kontroli. Deklaruje również pełną pomoc prawną osobom poszkodowanym.
– Jesteśmy w stałym kontakcie z pracownicami, które bardzo ciężko przeżyły nagłe odsunięcie od pracy. Część z nich jest obecnie na zwolnieniach lekarskich z powodu stresu i presji, jakiej były poddawane – tłumaczy Wojciech Jendrusiak.




























































