Koalicja Obywatelska zdecydowała o złożeniu wniosku o wotum nieufności wobec ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry - poinformował we wtorek szef klubu KO Borys Budka. Według niego Ziobro zrujnował wymiar sprawiedliwości i prokuraturę.


Liderzy KO zapowiedzieli wnioski o wotum nieufności wobec kolejnych ministrów, a na koniec wniosek o konstruktywne wotum nieufności dla całego rządu.
"Czas na powiedzenie +sprawdzam+. Dlatego władze Koalicji Obywatelskiej podjęły decyzję wniosku o odwołanie Zbigniewa Ziobry z funkcji ministra sprawiedliwości i jednocześnie prokuratora generalnego. Chcemy zobaczyć, czy to wszystko, o czym mówi (prezes PiS) Jarosław Kaczyński i jego ludzie jest prawdą, czy też jak zawsze pan premier (Mateusz) Morawiecki i Jarosław Kaczyński staną po stronie człowieka, który zrujnował wymiar sprawiedliwości i polską prokuraturę" - powiedział Borys Budka na briefingu w Sejmie, na którym wystąpił z liderami pozostałych ugrupowań KO: Małgorzatą Tracz, Barbarą Nowacką i Adamem Szłapką.
PiS: Nie traktujemy tego wniosku poważnie
Wniosku Koalicji Obywatelskiej dotyczącego wniosku o odwołanie ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro nie traktujemy poważnie; to są już rutynowe działania opozycji totalnej, mimo iż wiedzą, że nie mają one szans realizacji - powiedziała PAP rzeczniczka PiS Anita Czerwińska.
"Nie traktujemy tego poważnie, gdyż są to już rutynowe działania opozycji totalnej, mimo iż wiedzą, że nie mają one szans realizacji" - skomentowała w rozmowie z PAP Czerwińska.
Zgodnie z regulaminem Sejmu, wniosek o wotum nieufności wobec ministra musi poprzeć większość ustawowej liczby posłów, czyli 231. Klub Koalicji Obywatelskiej liczy 134 posłów.
"Chcemy zobaczyć, czy (Jarosław) Kaczyński dotrzyma słowa i ten wyjątkowy szkodnik polskiego wymiaru sprawiedliwości, jakim jest Zbigniew Ziobro przestanie wreszcie pełnić tę funkcję" - oświadczył Budka.
Lider PO przekonywał, że "dzisiaj człowiekiem, który decyduje o absolutnej bezkarności ludzi władzy, jest prokurator generalny Zbigniew Ziobro" i że "przez jego działalność prokuratura została skrajnie upolityczniona".

"Dzisiaj Zbigniew Ziobro udając, że broni przed wejściem w życie tzw. ustawy o bezkarności, nadal chce być tym, w którego rękach leży los obecnych ministrów czy premiera (Mateusza) Morawieckiego. Chcemy przypomnieć wszystkie afery, które nie znalazły finału w sądzie tylko dlatego, że prokuratura jest skrajnie upolityczniona" - powiedział szef PO.
"I właśnie dlatego, by pokazać ten wyjątkowy cynizm i obłudę obozu władzy oraz by pokazać, że tak naprawdę nie chodzi o dobro wymiaru sprawiedliwości, a (prezesowi PiS Jarosławowi) Kaczyńskiemu chodzi tylko o to, by zwiększać swoje wpływy a jednocześnie upokarzać swoich kolegów koalicyjnych, zdecydowaliśmy się na powiedzenie +sprawdzam+ i przygotowanie wniosku o odwołanie Zbigniewa Ziobry" - oświadczył Budka.
Współprzewodnicząca Zielonych Małgorzata Tracz przekonywała, że Ziobro musi odejść, jest odpowiedzialny za szykanowanie niezależnych prokuratorów i sędziów, za niszczenie wymiaru sprawiedliwości, za to, że procedurę ochrony praworządności wszczęła wobec Polski Unia Europejska.
"Jeśli Jarosław Kaczyński boi się odwołać ministra sprawiedliwości, to my mu w tym pomożemy" - dodała Tracz.
Lider Nowoczesnej Adam Szłapka zaznaczył, że ktoś taki, jak Zbigniew Ziobro nie powinien być nigdy ministrem sprawiedliwości. Całą swoją energię poświęca bowiem na niszczenie przeciwników.
To Ziobro, mówił Szłapka, zapewniał bezkarność Srebrnej, to on odpowiada za to, że osobom odpowiedzialnym za afery maseczkową czy GetBack nie spadł włos z głowy.
Nowacka zwróciła się do posłów PiS. "Naprawdę chcecie, żeby ogon kręcił psem?" - pytała. "Będziemy sprawdzać waszą wiarygodność, politycy i polityczki PiS" - dodała.
"To co robił Ziobro i politycy Solidarnej Polski to zawłaszczenie państwa pod swoją agendę" - zaznaczyła Nowacka.
"To moje wielkie pytanie dla ludzi, którzy głosowali na PiS. Wasza partia szła pod sztandarem Prawa i Sprawiedliwości, a widzicie najbardziej skorumpowany rząd" - stwierdziła Nowacka. W dodatku ten rząd "próbuje wyjąć siebie spod prawa".
Zapowiedziała, że KO będzie w taki sposób "sprawdzać" wielu ministrów w tym rządzie, ale zaczyna od Zbigniewa Ziobro, "największego szkodnika".
Politycy KO byli pytani, czy swoim wnioskiem w istocie nie pomagają Ziobrze, bo cały PiS będzie musiał go bronić. Budka przekonywał, że składają wniosek właśnie dlatego, żeby "powiedzieć stop hipokryzji tej władzy".
"Gdyby Kaczyński chciał odwołać Ziobrę, już dawno taki wniosek by wylądował u prezydenta" - zaznaczył Budka. Przekonywał, że w ramach obecnego kryzysu prezes PiS wcale nie chciał odwołania Ziobry, ale jedynie osłabienia Solidarnej Polski i odebrania jej przedstawicielom kilku spółek.
"Apeluję do opinii publicznej, nie dajcie się zwodzić tego typu zagrywkom" - mówił Budka.
Wniosek KO, jak przekonywał, nie jest też wsparciem ustawy o bezkarności, której przeciwstawiał się Ziobro. Bo minister sprawiedliwości problem ten traktował instrumentalnie, jako broń w rozgrywce politycznej z PiS, a nigdy wcześniej nie przeciwstawiał się bezkarności urzędników. "Gdzie był Ziobro, który dzisiaj mówi, że wszyscy są równi wobec prawa, gdy zarzuty dostawały polskie kobiety, blokujące marsza neonazistów" - pytał. "Gdzie był Ziobro, gdy słyszeliśmy o aferze Szumowskiego, czy aferze z respiratorami i maseczkami, gdzie był Ziobro, gdy należało przesłuchać Kaczyńskiego w sprawie dwóch wież" - wyliczał lider PO.
Budka przekonywał, że "Ziobro mówiący o równości wobec prawa to jak minister Ardanowski, który upominałby się o prawa zwierząt". "To są ludzie, którzy są całkowitymi hipokrytami" - podkreślał.
Budka był pytany o stanowiska marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego, że ewentualne odwołanie Ziobry mogłoby zostać odczytane jako sygnał, że popiera się bezkarność urzędników. Lider PO podkreślał, że tak naprawdę "minister Ziobro jest największym orędownikiem bezkarności tej władzy". "Pan marszałek Senatu miał rację, należałoby odwołać cały ten rząd, ten wniosek, który dzisiaj składamy jest początkiem, będziemy pokazywać w każdym kolejnym wniosku niekompetencje poszczególnych ministrów, a finałem tego będzie wniosek o konstruktywne wotum nieufności" - poinformował Budka.
"Opozycja jest od tego, by rozliczać każdego poszczególnego ministra" - dodał. Nie powiedział jednak, kto będzie kandydatem KO na premiera w ramach konstruktywnego wotum nieufności.
Lewica i PSL-Kukiz15 mimo złej oceny Ziobry sceptyczne wobec wniosku o jego odwołanie; Konfederacja - bez decyzji
Lewica i PSL-Kukiz15, choć są krytyczne wobec ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, sceptycznie oceniają zgłaszanie w tym momencie przez KO wniosku o wotum nieufności dla niego i nie podjęły w tej sprawie decyzji; Konfederacja czeka z nią na oficjalne złożenie wniosku.
Szef klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski powiedział PAP, że choć generalnie politycy Lewicy mają bardzo krytyczną ocenę Ziobry, to o tym, czy poprą wniosek, zdecydują po tym, gdy zapoznają się z jego treścią.
Rzeczniczka Lewicy Anna Maria Żukowska skomentowała wniosek Koalicji Obywatelskiej na Twitterze. "Ponieważ obóz rządowy się kłóci i sypie, to postanowiliście go, @Platforma_org, uratować" - napisała. "Dzięki Waszemu posunięciu łatwiej będzie Zjednoczonej Prawicy zewrzeć szyki pod hasłem: +naszych atakują!+" - oceniła i dodała: "Dzięki, że jesteście, naprawdę!".
Szef koła Konfederacji Jakub Kulesza powiedział PAP, że ich posłowie decyzję w sprawie wniosku podejmą po tym, gdy zobaczą go na stronie sejmowej. "Nie wydaje nam się, by była potrzeba nadmiernego pośpiechu w tej sprawie, jako że być może KO wyręczy sam premier Mateusz Morawiecki, dymisjonując szefa resortu sprawiedliwości w związku z napiętą sytuacją w Zjednoczonej Prawicy" - ocenił.
Wiceszef klubu PSL-Kukiz15 Jacek Tomczak - pytany, czy jego klub poprze wniosek - powiedział PAP, że dyskusja na ten temat jeszcze się nie odbyła, ale najprawdopodobniej tak. Inny poseł klubu Marek Sawicki, odnosząc się do wniosku zapowiadanego przez KO, powiedział: "To jest wniosek o odwrócenie dyskusji od embarga na rolnictwo, jaki razem z PiS wprowadzają", odnosząc się do uchwalonej w piątek noweli ustawy o ochronie zwierząt.
Rzeczniczka PiS Anita Czerwińska powiedziała PAP, że PiS nie traktuje poważnie zapowiadanego przez KO wniosku o odwołanie ministra sprawiedliwości. "Są to już rutynowe działania opozycji totalnej, mimo iż wiedzą, że nie mają one szans realizacji" - powiedziała Czerwińska.
O możliwym odwołaniu Ziobry ze stanowiska media spekulowały w kontekście trwającego od kilku dni kryzysu w koalicji Zjednoczonej Prawicy (PiS, Solidarna Polska i Porozumienie). Pojawił się on po głosowaniu w Sejmie nad projektem noweli ustawy o ochronie zwierząt, autorstwa PiS, przeciwko któremu głosowało 38 posłów klubu PiS, w tym wszyscy posłowie Solidarnej Polski oraz dwóch Porozumienia, a 15 posłów partii Jarosława Gowina wstrzymało się od głosu.
Po poniedziałkowym spotkaniu najważniejszych polityków PiS ws. przyszłości ZP Czerwińska przekazała, że podczas posiedzenia podjęto decyzje o "zdecydowanych rozstrzygnięciach", o których partia poinformuje "w stosownym czasie"."
W poniedziałek wieczorem doszło do spotkania Kaczyńskiego z liderem Solidarnej Polski Zbigniewem Ziobrą, który otrzymał propozycje dotyczące kształtu współpracy w obrębie koalicji. "Teraz czekamy na odpowiedź Solidarnej Polski; mamy nadzieję, że będzie ona pozytywna" - powiedziała rzeczniczka PiS.
Zgodnie z regulaminem Sejmu, wniosek o wotum nieufności wobec ministra musi poprzeć większość ustawowej liczby posłów, czyli 231. Klub Koalicji Obywatelskiej liczy 134 posłów.
pś/ sdd/ wni/ godl/



























































