Nadzieje na zakończenie wojny z Iranem i odblokowanie Cieśniny Ormuz we wtorek wyniosły indeks S&P500 najwyżej od lutego. Poziom 7 000 punktów i nowe szczyty hossy znów są na wyciągnięcie ręki.


Prezydent USA Donald Trump powiedział „New York Post”, że już za dwa dni może dojść do kolejnych rozmów z Iranem. Tymczasem amerykańska marynarka wojenna zablokowała irańskie porty, a żegluga przez Cieśninę Ormuz wciąż jest marginalna. Mimo to notowania kontraktów terminowych na ropę Brent zanotowały spadek o ponad 4%, do 95,31 USD za baryłkę. Teksańska ropa WTI potaniała o prawie 7%.
Nadzieje na zakończenie konfliktu w Zatoce Perskiej we wtorek sprawiły, że główne amerykańskie indeksy giełdowe ruszyły w górę. S&P500 zyskawszy 1,18% zameldował się na poziomie 6 967,38 punktów. To najwyższy kurs zamknięcia od lutego. W ten sposób S&P500 w zaledwie dwa tygodnie wymazał wojenne straty i znalazł się o włos od styczniowego szczytu hossy (7 002,28 pkt.).
Nasdaq Composite po zwyżce o blisko 2% dotarł na wysokość 23 639,08 pkt. i wyznaczył przeszło dwumiesięczne maksimum, także powracając w pobliże jesienno-zimowych szczytów hossy. Dow Jones irósł o 0,66% i finiszował z wynikiem 48 535,99 pkt. Ponownie w dół poszedł indeks zmienności VIX, powracając do wartości uchodzących za neutralne.
Dobrą wiadomością były też doniesienia o rozpoczęciu negocjacji pokojowych pomiędzy wysłannikami Izraela i Libanu. Ten front wojny na Bliskim Wschodzie wciąż pozostaje aktywny i bez jego wygaszenia raczej nie ma mowy o trwałym pokoju z Iranem.

Nadspodziewanie dobre wieści nadeszły też z frontu makroekonomicznego. Marcowa inflacja producencka (PPI) wzrosła tylko o 0,5% mdm – a więc raptem o połowę tego, czego się spodziewano (1,1% mdm). Roczna dynamika cen w amerykańskich fabrykach przyspieszyła jednak z 3,4% do 4,0%, choć oczekiwano aż 4,6%. Bardzo spokojna okazała się też bazowa PPI (czyli bez cen paliw, energii i żywności), która wyniosła tylko 0,1% mdm i 3,8% rdr. Jeśli te dane okażą się prawdziwe (bo statystyki PPI w USA bywają regularnie i bardzo mocno rewidowane), to marcowy szok inflacyjny jak na razie nie wygląda tak źle, jak się tego pierwotnie obawiano.
Nie zapominajmy też, że na Wall Street właśnie wystartował sezon raportowania za I kwartał. Analitycy szacują, że był to już szósty z rzędu kwartał dwucyfrowej dynamiki zysków amerykańskich korporacji. Zyski przypadające na indeks S&P500 miały wzrosnąć o 12,6% rdr – wynika z danych FactSet. Po skorygowaniu tego wyniku o zwyczajową „przebitkę” ponad rynkowy konsensus wychodzi nam blisko 19-procentowy wzrost EPS-u. A to naprawdę dużo. Nawet w sytuacji, gdy S&P500 notowany jest o prawie 29% wyżej niż przed rokiem.
KK




























































