Kwietniowy kontrakt na dostawę baryłki ropy crude na giełdzie NYMEX potaniał dziś rano w obrocie elektronicznym o 7 centów do 62,10 USD. Wczorajsza sesja przyniosła wyraźny spadek notowań kontraktu - na zamknięciu wyceniano go na 62,17 USD, czyli o 0,93 USD więcej niż mniej wcześniej.
Najwyższy w historii poziom notowania ropy osiągnęły 30 sierpnia 2005, gdy huragan Katrina zaatakował południowe wybrzeże USA - za baryłkę trzeba było wtedy zapłacić rekordowe 70,85 USD. Ogólnie rok 2005 przyniósł wzrost ceny baryłki o 40%.
Według opublikowanego wczoraj raportu amerykańskiego Departamentu Energii komercyjne zapasy ropy w USA zwiększyły się w zeszłym tygodniu o aż 4,8 mln baryłek i są obecnie o 10% wyższe niż przed rokiem (339,9 mln baryłek).
Nikogo nie zaskoczył fakt, że w środku przedwiosennej przerwy w działaniu amerykańskich rafinerii zmniejszyły się rezerwy paliw. Zapasy benzyny skurczyły się o 900 tysięcy baryłek (do 223,9 mln baryłek, czyli o prawie 1% więcej niż rok temu).
Poziom rezerw destylatów, w tym olejów opałowego i napędowego, spadł o 3,9 mln baryłek do 127,5 mln baryłek. Ciągle jest jednak o całe 13% wyższy niż o tej samej porze w roku 2005.
Z opublikowanego na początku tygodnia raportu Międzynarodowej Agencji Energii globalny popyt na ropę może być w roku 2006 o 290 tysięcy baryłek niższy, niż przewidywano do tej pory. Jako przyczynę spadku zapotrzebowania na surowiec podaje się przede wszystkim utrzymującą się jego wysoką cenę.
Analitycy zgadzają się w większości co do jednego - nawet tak dobre wiadomości statystyczne nie mogą przełożyć się na bardziej znaczące spadki ceny surowca dopóki w roponośnych regionach nie poprawi się sytuacja geopolityczna.
W centrum uwagi inwestorów znajduje się ciągle nierozwiązany problem irańskiego programu atomowego. Niepokój dodatkowo pogłębia brak perspektyw uspokojenia sytuacji w Nigerii.
BaP



























































