REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Bankowość inwestycyjna nie tylko dla korporacji

2006-02-27 06:21
publikacja
2006-02-27 06:21
Dobra koniunktura gospodarcza szybko zyskuje swe odzwierciedlenie w wynikach finansowych firm. Niestety często uzyskanych tą drogą nadwyżek finansowych firmy nie inwestują, tylko trzymają na swoich rachunkach bankowych. Dlatego tym uważniej powinny one przyglądać się możliwościom korzystania z bezpłatnej pomocy przy tworzeniu strategii inwestycyjnej przedsiębiorstwa, w tym w zakresie zarządzania płynnością, wykorzystywania produktów pochodnych, zabezpieczających pozycje walutowe i innych produktów bankowości inwestycyjnej którą oferują wyspecjalizowane w tej dziedzinie instytucje finansowe jak BRE Bank, Raiffeisen i inne.

Potencjał mniejszych firm

Rosnący potencjał oszczędności polskich przedsiębiorstw szybko odkryły banki. Jest bowiem o co walczyć. W oszczędnościach narodowych - czyli w odkładanym co roku kapitale - firmy mają coraz większy udział. W okresie transformacji gospodarczej było to około 16 proc. Teraz ponad 20 proc. Widać to też po statystykach NBP. Podczas gdy wielkość depozytów trzymanych przez gospodarstwa domowe na rachunkach bankowych od kilku lat wolno, aczkolwiek systematycznie spada, to w przypadku przedsiębiorstw jest odwrotnie - szybko rośnie. Według wstępnych danych na koniec ubiegłego roku, przedsiębiorstwa trzymały na rachunkach bankowych blisko 100 miliardów złotych. To już tylko niecałe dwa razy mniej niż gospodarstwa domowe, które w bankach miały w tym samym czasie 203,5 mld złotych. Trzeba jednak pamiętać, że klienci indywidualni szybko odwracają się od banków, wybierając alternatywne sposoby oszczędzania - przede wszystkim fundusze inwestycyjne.

W ten dość nieoczekiwany sposób firmy stały się dla banków ważnym klientem nie tylko ze względu na ich zainteresowanie kredytami, ale również jako źródło tanich depozytów. O ile gospodarstwa domowe są w stanie odłożyć w ciągu roku stosunkowo niewielki kapitał, to w czasie dobrej koniunktury firmom pieniędzy nie brakuje. Znaczna część przedsiębiorstw nie widzi jednak w tej chwili możliwości inwestowania. Inne z kolei oszczędzają, by zrobić to w przyszłości. To w praktyce zła wiadomość dla banków, ponieważ nawet jeśli w końcu przedsiębiorstwa zdecydują się na inwestycje, mogą zrobić to za własne środki. Z tego też powodu już od jakiegoś czasu portfel kredytów korporacyjnych w dużej części banków nie chce nawet drgnąć, a w niektórych wręcz się kurczy. Dla gospodarki byłoby oczywiście lepiej, gdyby firmy odkładały mniej pieniędzy, a więcej wydawały na nowe przedsięwzięcia. Dzięki temu przybyłoby nowych miejsc pracy, wzrosłyby dochody pracowników, na czym pośrednio zyskałyby też sam sektor bankowy. Nie mając jednak wpływu na tak ważne decyzje, jak rozpoczęcie nowych inwestycji, banki zarabiają w inny sposób. Na niskich odsetkach od depozytów dla firm. O ile największe firmy, które stać na zatrudnienie najlepszych doradców i doświadczonych dyrektorów finansowych, dostają za zgromadzone w banku oszczędności maksymalne odsetki, jakie tylko mogą uzyskać na rynku, to w przypadku sektora MSP, ale również i części dużych firm, najczęściej dostępnym sposobem oszczędności są zwykłe lokaty. Nawet jeśli bank chwali się, że oprocentowanie lokat jest negocjowane, to wielu przedsiębiorców zniechęca się często skomplikowanymi i czasochłonnymi procedurami. W ten sposób zarządzanie płynnością firmy, które teoretycznie powinno polegać na najbardziej efektywnym zagospodarowaniu nadwyżek finansowych firmy, w praktyce polega na zakładaniu standardowych lokat. Nie ma się co jednak dziwić. Z doradztwa korzysta niewiele firm - i to z reguły te najbogatsze. Mniejsze zadowalają się najprostszymi sposobami oszczędności.

Bank pomoże zainwestować

Na całe szczęście nie wszystkie banki myślą w ten sposób. Dla wielu mniejszych instytucji, takich jak na przykład Nord / LB Bank Polska, czy DZ Bank Polska, jest to jedyny sposób na zdobycie i utrzymanie klienta. Dla innych takich jak BRE Bank, czy Raiffeisen Bank Polska - sposób na wyraźne odróżnienie się od innych dużych konkurentów. Widać to zwłaszcza na przykładzie BRE, który pomoc przy tworzeniu oferty inwestycyjnej z zakresie zarządzania płynnością oferuje nie tylko swoim największym klientom, ale również za pośrednictwem wyspecjalizowanych doradców, również firmom z sektora MSP. Co warte podkreślenia - taka pomoc jest już wliczona w cenę pakietu. Pokazuje to zatem, że w przypadku firm prowadzących bardziej rozbudowaną działalność, przedsiębiorcy powinni patrzeć przede wszystkim na jakość i kompleksowość oferowanych przez obsługujących je banki usług, a dopiero potem na ich cenę. Może się bowiem okazać, że sugestie doświadczonego pracownika banku nie tylko pozwolą uniknąć strat związanych z różnego rodzajem ryzyk, ale w wielu przypadkach również zapewnić dodatkowe zyski. W jaki sposób? Dedykowany doradca klienta, z pomocą bankowych fachowców, może przedstawić najlepsze, dla danej firmy, "szyte na miarę" rozwiązanie zdywersyfikowania inwestycji pomiędzy instrumenty o różnym terminie zapadalności, stopniu ryzyka i płynności. Na podstawie przedstawionych przez bank i dopasowanych do potrzeb klienta propozycji, przedsiębiorca podejmuje ostateczną decyzję co do wyboru strategii inwestycji. Dzięki temu z jednej strony maksymalizuje on dochody z powierzonych bankowi środków, z drugiej zachowuje odpowiadający jego potrzebom poziom płynności - zarówno w złotych jak i walutach obcych. Usługa ta różni się zatem od zarządzania powierzonymi aktywami tym, że ostateczna decyzja, a co za tym idzie i ryzyko, należy do klienta. Dlatego poza dużą dozą zaufania i profesjonalizmu, tak bardzo ważne jest, żeby bank zatrudniał najbardziej doświadczonych pracowników, a równocześnie sam był aktywnym uczestnikiem rynku finansowego. Dzięki temu firma może liczyć zarówno na fachową poradę, jak również najlepszą ofertę bezpośrednio od obsługującej ją instytucji. Oprócz standardowych lokat terminowych, firma może inwestować swoje środki w:
  • bony i obligacje skarbowe - zarówno na rynku pierwotnym jak i wtórnym,
  • papiery dłużne przedsiębiorstw i banków,
  • transakcje okresowej sprzedaży lub zakupów papierów wartościowych - zarówno krajowych jak i emitowanych za granicą,
  • lokaty strukturyzowane,
  • walutowe transakcje swapowe i inne.




Jak widać możliwości inwestowania nadwyżek finansowych jest w przypadku firm znacznie więcej niż standardowe lokaty. Ich dostępność zależy przede wszystkim od samego banku. I tak na przykład możliwość inwestowania w listy zastawne teoretycznie oferuje większość działających w Polsce banków, jednak najlepsze warunki oferuje Bank BPH, ING BSK, a ze względu na największy udział w tym rynku, zwłaszcza BRE Bank.



Z drugiej strony największe, międzynarodowe banki oferują znacznie szerszą paletę inwestycyjną. Na tym tle z całą pewnością wyróżnia się Citibank Handlowy. W jego jednak przypadku o dostępności do tego rodzaju produktów decyduje przede wszystkim wielkość firmy i grubość portfela. Tego rodzaju instrumenty nie są dostępne dla wszystkich.

A może zamiast kredytu własne obligacje?

Chociaż oszczędności firm cały czas rosną, to z drugiej strony rośnie również wartość wyemitowanych przez przedsiębiorstwa i banki długoterminowych papierów dłużnych. W minionym roku wartość wyemitowanych przez przedsiębiorstwa i banki długoterminowych papierów dłużnych wzrosła o prawie jedną trzecią, do 13,2 mld zł. Z opracowanego przez agencję ratingową Fitch Polska biuletynu "Rating i Rynek" wynika, że organizatorami emisji obligacji korporacyjnych o najwyższej wartości były w 2005 roku PKO BP, Pekao SA, BRE Bank oraz Bank BPH. Zadłużenie firm z tytułu emisji tych papierów wynosiło w końcu grudnia 8,9 mld zł, a banków - prawie 4,3 mld zł.



Skąd taki trend? Jak się okazuje takimi papierami wartościowymi jako lokata kapitału zainteresowane są zarówno banki jak i przedsiębiorstwa. Dla banków jest to dodatkowo łatwiejszy sposób finansowania samorządów, a firmom pozwala na lepsze zdywersyfikowanie źródeł oszczędności.



Emisja krótko- i średnioterminowych papierów dłużnych to również doskonały sposób na pozyskanie przez wiarygodne firmy środków finansowych- bezpośrednio z rynku kapitałowego. Wiele firm korzysta z tej możliwości w celach marketingowych - pokazuje to bowiem dynamikę ich wzrostu, a dobra sprzedaż weksli, obligacji czy certyfikatów depozytowych świadczy o zaufaniu inwestorów do spółki. Emisja może być jednorazowa lub obejmować cały program, rozpisany na kilka-, kilkanaście miesięcy. Co najważniejsze - ten sposób finansowania nie jest dostępny jedynie dla największych spółek. Korzystając z doświadczenia takich banków jak BPH czy BRE Bank - z takiego rozwiązania mogą skorzystać również mniejsze firmy, również te, które nie są notowane na giełdzie.

Dla zarabiających i wydających w walucie

Wejście Polski do Unii Europejskiej pozwoliło w szybkim czasie na zwiększenie naszego eksportu. A ten cały czas dynamicznie rośnie i to mimo mocnego złotego. Główny Urząd Statystyczny podał niedawno dane dotyczące sytuacji w handlu zagranicznym za jedenaście miesięcy 2005 r. W tym okresie eksport wzrósł o 18,7 proc. i sięgnął poziomu prawie 65 mld EUR. Podobnie wygląda kwestia importu, który ukształtował się na poziomie 73,3 mld EUR. Rosnąca wartość zarówno eksportu jak i importu zwiększa znaczenie kompleksowej obsługi transakcji handlu zagranicznego, w ramach której bank dba o zaspokojenie potrzeb klientów w zakresie rozliczeń walutowych. Dobry bank zapewnia nie tylko możliwość wykonania natychmiastowej transakcji wymiany walut, ale co więcej oferuje optymalne kursy wymiany. Te zaś zależą przede wszystkim od wartości wszystkich dokonywanych transakcji. Na tym rynku liczą się przede wszystkim banki, które najczęściej obsługują transakcje handlu zagranicznego - Citibank, Raiffeisen Bank Polska, czy posiadający jedną z najszerszych na rynku ofert bankowości korporacyjnej i inwestycyjnej BRE Bank SA. Ten ostatni oferuje m.in. negocjowane kursy wymiany walut obcych na złote, negocjowane kursy crossowe (czyli kurs wymiany jednej waluty obcej na drugą), a także zlecenia zakupu/sprzedaży walut obcych na rynku. Do standardów należy już możliwość obsługi nie tylko przez telefon czy fax, ale też poprzez system bankowości internetowej. Warto pamiętać, że przy dużych kwotach nawet jeden grosz w cenie może robić dużą różnicę. Co istotne zwłaszcza dla przedsiębiorstw robiących interesy w "egzotycznych" krajach, obsługujący je bank powinien móc zaoferować im atrakcyjną cenę również walut tych państw. Także w tym wypadku lepsza cena skupu czy sprzedaży może w ciągu roku przynieść znaczące oszczędności.

Wakacje na giełdzie

Ryzyko walutowe - chleb powszedni przedsiębiorców

Firmy które prowadzą zarówno eksport jak i import, cały czas są narażone na ryzyko walutowe. Jako główne źródło zagrożenia przedsiębiorstwa wymieniają tutaj przede wszystkim niepokój wywoływany wahaniami kursów walut oraz zmiany stóp procentowych. Umacniający się ostatnio złoty w różny sposób wpływa na wyniki firm. Szkodzi eksporterom, jest zbawienny dla importerów i firm zadłużonych w walutach obcych. W tym ostatnim przypadku to, czy spółka zyskuje, zależy jednak przede wszystkim od jej intuicji przy prognozowaniu kursu i umiejętnego stosowania transakcji zabezpieczających (tzw. hedging). Problem w tym, że z tego rodzaju instrumentów korzystają tylko nieliczne firmy. Pozostałe można uznać za... nieświadomych spekulantów. Doświadczenie ostatnich lat pokazuje bowiem, że każda firma importująca lub eksportująca towary bądź usługi jest w mniejszym lub większym stopniu narażona na straty związane z wahaniami kursów walut. Chociaż w Polsce nie doszło, tak jak w innych krajach rozwijających się do kryzysu walutowego, to bolesne doświadczenia, najpierw w 1997, a potem w 1999 roku, uwidoczniły zagrożenie wynikające z zaciągania zobowiązań walutowych bez zabezpieczenia się przed ryzykiem kursowym. A przykładów spektakularnych bankructw z powodu braku zabezpieczenia tego ryzyka można znaleźć w Polsce bez liku. Chyba najbardziej medialnym był przypadek jednej z polskich stoczni. W momencie podpisywania umowy z zagranicznym armatorem kurs dolara do złotówki na rynku międzybankowym wynosił 4 zł. Przy takim kursie firma mogła liczyć na wyjątkowo dużą marżę. Kilka miesięcy później, w momencie gdy transakcja była rozliczana, dolar spadł poniżej 3 zł. Zamiast oczekiwanego zysku, pojawiła się strata - powiększona przez rosnące koszty materiałów potrzebnych do produkcji statków. Kontrahent nie widział zaś powodu, dlaczego miałby płacić więcej za zamawiane statki. Koniec końców, za brak świadomości ryzyka walutowego lub chęci zarobienia dodatkowych pieniędzy, zapłacili wszyscy podatnicy...

Każda firma musi zatem być świadoma ryzyka na jakie naraża się, kiedy nie zarządza w świadomy sposób ryzykiem walutowym. Jak się okazuje największą przeszkodą w korzystaniu z takich instrumentów jest brak wiedzy i doświadczenia w tym zakresie wśród polskich przedsiębiorców. Poza tym ważna jest również kwestia kosztów. Wydaje się, że często problem ten jest zbyt demonizowany przez firmy, które uważają, że zabezpieczenie pozycji walutowej wiąże się z koniecznością wniesienia jakiejś opłaty. W ich mniemaniu jest to bowiem swego rodzaju ubezpieczenie - a w takim przypadku zawsze pojawia się opłata. Jest to jednak twierdzenie błędne. Istnieje wiele instrumentów, które dla firm nie generują żadnych kosztów, a co więcej poprawnie dobrane i zawarte zabezpieczenie przyniesie firmie realne korzyści finansowe. Większość banków dość rzadko wskazuje na bardziej skomplikowane metody zabezpieczeń, lub z taką ofertą ogranicza się jedynie do dużych korporacji. Aby oferować kompleksowe zabezpieczenie należy dysponować nie tylko doświadczoną kadrą, ale również mieć odpowiednio dużo klientów, którzy z takich usług skorzystają. Tylko w takiej sytuacji zyskuje zarówno bank jak i obsługiwane przez niego przedsiębiorstwa. Takich banków na polskim rynku jest tylko kilka. Ich lista pokrywa się zasadniczo z bankami aktywnymi zarówno na rynku obsługi transakcji handlowych, jak i na rynku inwestycyjnym. Do liderów można tutaj zaliczyć przede wszystkim Citibank i BRE Bank. Obaj gracze dość zgodnie podzielili się przy tym rynkiem. Citibank obsługuje globalne instytucje, a BRE Bank największe polskie firmy, a od jakiegoś czasu dzięki nowej ofercie pakietów Efekt, świadczy takie usługi również firmom z sektora MSP. Aby można było mówić o kompleksowości oferty należy wspomnieć o ryzyku cen surowców. Dla wielu producentów to właśnie ten element najbardziej wpływa na koszty produkcji. O ile prawie wszystkie banki oferują zabezpieczenia ryzyka kursowego i stopy procentowej, to tylko nieliczne proponują również swap towarowy - czyli transakcje zamiany cen towarów. Gdyby firmy, które obecnie balansują na granicy opłacalności produkcji, zabezpieczyły sobie odpowiednio wcześniej ceny zakupu takich towarów jak miedź, cyna, czy węgiel, teraz nie musiałyby codziennie z obawą patrzeć na wykresy cen tych surowców. Co również ważne transakcje, które przedsiębiorca chce zabezpieczyć dotyczą już transakcji w wysokości od 20 tys. euro w przypadku walutowych transakcji terminowych i 50 tys. w przypadku opcji walutowych. Oznacza to, że ta forma zarządzania ryzykiem dostępna jest również dla małych i średnich firm. Co więcej zazwyczaj nie trzeba nawet posiadać rachunku bieżącego w banku a poziom ryzyk na jaki jest narażona firma bezpłatnie określą bankowi specjaliści. Istotne jest również to, że bank nie jest tzw. stroną ekonomiczną całej transakcji. Oznacza to, że nie zarabia on na stracie czy zysku klienta, a na samym pośrednictwie finansowym. Dlatego bankowi zależy na jak najlepszym dopasowaniu potencjalnych możliwości dla danego klienta - jego zadowolenie jest bowiem gwarancją, że będzie chciał skorzystać z takiej usługi ponownie. Liczy się zatem partnerstwo w podejściu między obiema stronami.

Tak jest na przykład w przypadku BRE Banku. Klient może przyjść do wybranej przez siebie placówki na terenie całego kraju i na podstawie dostarczonych przez siebie danych finansowych firmy otrzymać rekomendacje wyboru określonych instrumentów lub całych strategii zabezpieczających przed różnymi kategoriami ryzyka. Klienci tego banku mają też pewność, że bank cały czas monitoruje jego pozycję walutową i odsetkową. Tą drogą podążają też inne banki - można zatem spodziewać się, że tego rodzaju usługi przestaną być domeną największych przedsiębiorstw, a szerzej zaczną z nich korzystać również małe i średnie przedsiębiorstwa. Nie ma też powodu, dlaczego nie miałyby one korzystać z usług do tej pory zarezerwowanych jedynie dla dużych korporacji. Dobrym przykładem jest tutaj zabezpieczenie stopy procentowej. Dzięki temu nawet mała firma może sobie zagwarantować stałe oprocentowanie zaciągniętego kredytu na podejmowane przez siebie inwestycje. Bez tego przedsiębiorca cały czas musi liczyć się z możliwością nagłego wzrostu stopy zmiennego oprocentowania opartego o WIBOR; LIBOR lub EURIBOR. Przy kredycie wziętym na kilka lat takie podejście to czysta spekulacja. Zabezpieczając się firma zna wszystkie koszty na kilka lat naprzód i tym samym nie jest narażona z tej strony na żadne ryzyko. Życie niestety pokazuje, że w takich przypadkach na naukę jest zazwyczaj za późno. Dlatego takimi usługami należy zainteresować się jak najwcześniej - najlepiej na etapie tworzenia biznesplanu inwestycji. Zapewnia to możliwość lepszej projekcji wyniku firmy poprzez znajomość przyszłej relacji dochodów i kosztów, a co za tym idzie możliwość lepszego planowania strategicznego swojej działalności. To zaś szybko powinno odbić się na pozycji firmy na rynku.

Bank powinien być doradcą

Większa konkurencja na rynku sprawia, że wszystkie firmy - już nie tylko największe korporacje, muszą być bardziej świadome możliwości jakie daje im współpraca z bankami. Instytucje finansowe nie mogą być bowiem traktowane jedynie jako miejsce przechowywania pieniędzy, czy udzielenia kredytów. Znacznie lepsze efekty firma może osiągnąć, kiedy traktuje swój bank jako bliskiego i wykwalifikowanego doradcę, reprezentującego jej interesy. Tylko w przypadku takich relacji przedsiębiorcy mogą być pewni, że współpraca z bankiem przyniesie im maksimum korzyści. Dotyczy to zwłaszcza firm szczególnie zaangażowanych na rynkach międzynarodowych. Takich przedsiębiorstw po prostu nie stać na spekulowanie na walutach. Dlatego z pomocą swojego bankowego doradcy zawsze kiedy to jest potrzebne powinny zabezpieczać jej kurs. I nie ma tutaj znaczenia wielkość firmy - ryzyko dotyczy wszystkich. Właśnie z tego powodu warto uważnie pod tym względem przeglądać oferty banków. I wybierać tych najlepszych, najbardziej doświadczonych na rynku korporacyjnym i inwestycyjnym.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Siedem spółek, które wyjdą na prostą w drugim półroczu. „Akcje to nie zakład, który ma się rozstrzygnąć w ciągu miesiąca”
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Bank dla firmy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki