Nieprzyjemna przygoda spotkała niedawno Polską Miedź. Banki, które udzieliły KGHM w grudniu 2000 roku 200 milionów dolarów kredytu konsorcjalnego (agentem konsorcjum jest Citibank), teraz zażądały kilku dodatkowych zabezpieczeń oraz pogorszyły warunki spłaty kredytu. Choć w KGHM zapewniają, że firma sobie z tym poradzi i zapowiadają renegocjowanie zaostrzonej umowy już w kwietniu, to jednak na razie za kredyt płacić trzeba będzie więcej.
Złamane “kowenanty”
Czego żąda konsorcjum Citibanku? Przede wszystkim spłaty kredytu przed terminem, jeśli kombinat sprzeda swój pakiet akcji Polkomtela (19,7 proc.). Warto dodać, że termin spłaty, zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, mija w grudniu 2003 roku. Ponadto banki zobowiązały kombinat do nie wypłacania dywidendy za ubiegły rok oraz powstrzymania się od wszelkich innych wypłat na rzecz akcjonariuszy. Podwoiły również marżę kredytu z 0,75 proc. do 1,5 proc. oraz obciążyły KGHM prowizją równą 0,3 miliona dolarów za dokonanie zmian w obecnej umowie.
Nowe warunki weszły w życie 1 lutego, ale negocjowane były z bankami w ostatnim kwartale ubiegłego roku przez poprzedni zarząd legnickiej spółki. Nowy zarząd musiał zmienioną umowę kredytową podpisać, choć nie jest z niej zadowolony. Do renegocjacji doszło dlatego, że KGHM złamał "kowenanty", czyli warunki kredytu w trzecim kwartale ubiegłego roku. Chodzi przede wszystkim o niedotrzymanie wskaźnika, wyrażającego relację zadłużenia do pewnej formuły zysku ( EBITDA – zysk operacyjny przed naliczeniem odsetek i opodatkowaniem z uwzględnieniem amortyzacji). Zgodnie z obowiązującymi zasadami, złamanie przez dłużnika “kowenantów” może prowadzić nawet do wypowiedzenia umowy kredytowej. W praktyce jednak nigdy od razu. Banki, zanim zdecydują się na tak drastyczny krok, usiłują zazwyczaj lepiej zabezpieczyć swoje pieniądze. W wyniku negocjacji z dłużnikiem dochodzi zazwyczaj do zaostrzenia warunków kredytu. Tak też stało się w przypadku KGHM, choć przedstawiciele nowej ekipy menedżerskiej twierdzą, że prawdopodobnie można było wynegocjować łagodniejsze warunki.
Czekając na strategię
Najbardziej niekorzystne jest podwyższenie marży kredytowej. Zobowiązanie spółki do nie wypłacenia dywidendy ma charakter neutralny, ponieważ spółka nie odnotowała w ubiegłym roku zysku (strata około 190 milionów złotych, a na poziomie skonsolidowanym znacznie wyższa). Nowy zarząd KGHM – jak się dowiedzieliśmy – będzie dążył w najbliższym czasie do zmiany warunków obecnej umowy kredytowej. Ma to nastąpić w kwietniu, gdy zostanie opracowana nowa strategia dla Polskiej Miedzi. Trudno jednak przewidzieć, jak zareaguje konsorcjum Citibanku. Od czasu jesiennych negocjacji wiele się zmieniło. KGHM nie tylko zakończył rok stratą, ale także powiększył swoje zadłużenie. W grudniu ubiegłego roku jeszcze stary zarząd zaciągnął kolejny kredyt konsorcjalny wysokości 1,2 miliarda złotych, oczywiście w innych bankach (konsorcjum z udziałem Pekao S.A. i PKO BP). Kredyt ten przeznaczono na wsparcie Telefonii Dialog, spółki-córki KGHM, która znalazła się w trudnej sytuacji finansowej. Czy za dwa miesiące kombinat zdoła pokazać konsorcjum Citibanku zadawalające wskaźniki finansowe?
Przedstawiciele Polskiej Miedzi nie ukrywają, że konsorcjum Citibanku jest trudnym partnerem, głównie dlatego, że składa się aż z piętnastu banków. Niektóre z nich mają bardzo niewielkie zaangażowanie, słabo znają KGHM, ale to właśnie tacy uczestnicy konsorcjum wyrażali największe zaniepokojenie z powodu niedotrzymania założonego wskaźnika finansowego.
Powstaje pytanie, czy banki postępują słusznie, zaostrzając warunki kredytowania dla firm, których sytuacja finansowa pogarsza się? Droższy kredyt jest większym obciążeniem, firmie tym trudniej będzie poradzić sobie z kłopotami, co nie jest dobrym prognostykiem dla kredytujących je banków. Polskiej Miedzi akurat katastrofa nie grozi, ale jest inny, bodaj ważniejszy powód, by obchodzić się z nią ostrożnie. KGHM to wielka firma z dużymi możliwościami. Atrakcyjny klient dla każdego banku. Niezadowolona ze współpracy z konsorcjum Citibanku znajdzie inne banki, gotowe udzielać jej kredytów. Zresztą już znalazła – o czym przed chwilą była mowa (wspomniane wcześniej 1,2 mld złotych). Najwyraźniej Pekao SA i PKO BP nie miały wątpliwości co do zdolności kredytowych kombinatu.
Małgorzata Pokoiska






























































