REKLAMA

BP dało "plamę"...i kto za to odpowie?!

2010-08-03 13:00
publikacja
2010-08-03 13:00
O wybuchu platformy wiertniczej Deepwater Horizon w Zatoce Meksykańskiej słyszeli niemal wszyscy. Ale co konkretnie słyszeliśmy? Katastrofa ekologiczna, skażone wybrzeża USA, koncern BP... No właśnie, czy feralna platforma aby na pewno należy do koncernu BP? I kto właściwie odpowiadał za bezpieczną eksploatację urządzenia? Okazuje się, że cała sprawa nie jest wbrew pozorom taka prosta.

Zacznijmy od tego, że pechowa platforma wiertnicza wcale niekoniecznie platformą była, formalnie był to... statek. W sumie nie powinno nas to dziwić – skoro w Unii Europejskiej marchew może być owocem, to gdzieś na świecie platforma wiertnicza może być statkiem. Na przykład na Wyspach Marshalla.

Wyspy Marshalla to mały kraj na Oceanie Spokojnym, liczący sobie ok. 60 tys. mieszkańców (czyli tyle co Łomża lub Biała Podlaska). Ale ten niepozorny kraj ma jedną ważną cechę – na niezwykle korzystnych warunkach można tam zarejestrować spółkę lub morski statek. W tym platformę wiertniczą. Nietrudno zgadnąć, że platformę Deepwater Horizon zarejestrowano właśnie tam.



Rozwiązanie powyższe ma wiele zalet. Opłaty rejestracyjne nie są wygórowane, a ponadto, będąc formalnie statkiem pływającym pod banderą Wysp Marshalla, platforma wiertnicza podlega miejscowemu ustawodawstwu, także w zakresie bezpieczeństwa, podatków, prawa pracy. Łatwo się domyślić, że ustawodawstwo to specjalnie rygorystyczne nie jest, co przedsiębiorcy często i chętnie wykorzystują.

Wiemy już zatem, że pechową platformę Deepwater Horizon zarejestrowano na Wyspach Marshalla. A zarejestrował ją... Nie, nie koncern BP. Zrobiła to szwajcarska firma Transocean Management Ltd. Następnie BP platformę wydzierżawiło i eksploatowało. Zapewne zresztą zgodnie z prawem, z prawem Wysp Marshalla. I tak aż do dnia katastrofy.

Ale prawo Wysp Marshalla ma dla przedsiębiorców jeszcze jedną ważną zaletę. Przedsiębiorcy chcącemu zarejestrować tam swoją działalność oferuje niezwykły wręcz poziom dyskrecji. Dane udziałowców, dyrektorów czy członków zarządu spółki kapitałowej zarejestrowanej na Wyspach Marshalla nie są rejestrowane przez administrację państwową, nie jest to po prostu wymagane. A zatem nie są ujawniane, bo ujawniać właściwie nie ma czego. Jeśli zatem ktoś chce koniecznie odnaleźć członka zarządu zarejestrowanej tam spółki (np. w celu pociągnięcia go do odpowiedzialności), to srodze się zawiedzie. A wracając do platformy wiertniczej, to niby wiadomo, że należała ona do firmy TransOcean, ale kto właściwie tak naprawdę ją zarejestrował, ustalić nie sposób.

W biznesie różnie bywa, przewidzieć wszystkiego nie jesteśmy w stanie. Czasem może przytrafić nam się jakieś zdarzenie, którego się nie spodziewaliśmy, a które może poważnie zachwiać podstawami naszej działalności. Operator platformy wiertniczej Deepwater Horizon dobrze o tym wiedział. Zarejestrowanie platformy na Wyspach Marshalla było dla niego „polisą ubezpieczeniową” na przyszłość z dodatkowymi grantami w postaci prawie zerowych podatków...

Łukasz Tabor – radca prawny z Kancelarii Prawnej Skarbiec.Biz, która specjalizuje się w ochronie majątku i międzynarodowej optymalizacji podatkowej.

Źródło:
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (12)

dodaj komentarz
~DanielDanielewicz
Akcjonariuszami wiekszosciowymi w BP sa Rottshildowie i krolowa to pewnie nic nie zaplaca.Przeciez koles nie pociagnie do odpowiedzialnosci kolesia.To nie tylko polska specyfika.
~matros
Proponuje autorowi artykulu zapoznanie sie na poczatek z definicja statku a pozniej wypowiadanie sie w kwestii czy mozna zarejestrowac platforme jako statek. Deep Hor.... to byla jednostak plywajaca z wlasnym napedem drogi Panie, taka mala podpowiedz zeby wskazac kierunek!
~Szary czlowiek
Mam jeszcze tylko takie pytanie czy BP płaci za takie posty od objętości tekstu, czy według godziny, bo też chętnie sobie tak robię :-)))
~AB
ast - na twoim miejscu wysłał bym CV do BP. Praca gwarantowana :-).

Ps. Jutro wezmę samochód w dzierżawę. Porozbijam się po mieście. Potem się będę tłumaczył że dostałem samochód z niesprawnym systemem kierowniczym, a w ogóle to nie mój samochód.
~ast
Dnia 2010-08-03 o godz. 15:01 ~AB napisał(a):
> ast - na twoim miejscu wysłał bym CV do BP. Praca
> gwarantowana :-).

Ps. Jutro wezmę samochód w dzierżawę.
> Porozbijam się po mieście. Potem się będę tłumaczył że
> dostałem samochód z niesprawnym systemem kierowniczym, a w
>
Dnia 2010-08-03 o godz. 15:01 ~AB napisał(a):
> ast - na twoim miejscu wysłał bym CV do BP. Praca
> gwarantowana :-).

Ps. Jutro wezmę samochód w dzierżawę.
> Porozbijam się po mieście. Potem się będę tłumaczył że
> dostałem samochód z niesprawnym systemem kierowniczym, a w
> ogóle to nie mój samochód.


ale o co chodzi ?...

przeciez komentarz do artykułu nie broni BP, tylko wyjasnia / prostuje bzdury na temat "tanich bander" wypisywane przez autora komentowanego tekstu...
~Szary czlowiek odpowiada ~ast
Haha. "AB". Dobrze skwitowałeś wypociny "ast";))) Świetne porównanie.
~ast
dodam jeszcze, autor artykułu może być świetnym specjalistą w sprawach ochrony majątku i międzynarodowej optymalizacji podatkowej i być może faktycznie jest, ale na sprawach platform wiertniczych, rejestracji jednostek pływających i przepisów (np. dot. bezpieczeńśtwa) obowiązujących te jednostki, itp. nie zna się,dodam jeszcze, autor artykułu może być świetnym specjalistą w sprawach ochrony majątku i międzynarodowej optymalizacji podatkowej i być może faktycznie jest, ale na sprawach platform wiertniczych, rejestracji jednostek pływających i przepisów (np. dot. bezpieczeńśtwa) obowiązujących te jednostki, itp. nie zna się, więc w tematyce objętej treścią omawianego artykułu nie powinien się wypowiadać...


kwestie podatkowe związane z rejestracją jednostek pływających to zupełnie oddzielna sprawa od kwestii technicznych i bezpieczeństwa...

"mniej rygorystyczne" prawodawstwo np. na Wyspach Marshll'a nie ma nic (zwłaszcza w sensie negatywnym) do spraw bezpieczeństwa jednostek pływających i do przepisów w tym względzie obowiązujących...

administracje państw takich, jak Wyspy Marshall'a nie mają własnych szczegółowych, konkretnych przepisów technicznych dotyczących jednostek pływających i ich bezpieczeństwa, a "swoje" wymogi określają poprzez przepisy nmiędzynarodowe (np. konwencje MARPOL i SOLAS IMO, czyli agendy ONZ'u)...
- dla przykładu - jeżeli chodzi o KWALIFIKACJE załóg mustrowanych pod banderami Wysp Marshall'a - przepisy tego kraju mówią, że oficerowie muszą spełniać wymogi konwencji STCW, a to prawodawstwo międzynarodowe, "morskie" dotyczące kwalifiikacji załóg...

egzekwowanie stosowania tych przepisów delegowane jest najczęściej do towarzystw klasyfikacyjnych, które mają odpowiednie uznania i upoważnienia państw bandery

ewentualne "mniej restrykcyjne" czy "mniej rygorystyczne" prawodwawstwo Wysp Marshall'a nie miało więc wpływu na zaistnienie warunków (uchybień), które doprowadziły do katastrofy Deepwater Horizon
~Szary czlowiek
Moim zdaniem autor artykulu ma wiele racji. Prawa jest taka, ze gdyby BP nie chciało i gdyby nie opinia publiczna wywolujaca presje, to BP mogłoby próbowac uchylic się od odpowiedzialnosci i o tym jest wlasnie ten artykul. Na przyklad dla mnie jest to nie lada ciekawostka.
~ast
przepraszam - nie Oljedirektorated, tylko Oljedirektoratet
~ast
Transocean to nie jest dobry przykład firmy, która przez rejestrację spółek zależnych na Wyspach Marshall'a, ukrywa osoby z zarządu lub właścicieli...

- Transocean jest notowana na giełdzie, a więc musi reprezentować jakiś przyzwoity poziom przejrzystości

- oto kierownictwo:
http://www.deepwater.
Transocean to nie jest dobry przykład firmy, która przez rejestrację spółek zależnych na Wyspach Marshall'a, ukrywa osoby z zarządu lub właścicieli...

- Transocean jest notowana na giełdzie, a więc musi reprezentować jakiś przyzwoity poziom przejrzystości

- oto kierownictwo:
http://www.deepwater.com/fw/main/Our-Management-7.html

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki