Większość analityków spodziewała się raczej słabych danych o wzroście gospodarczym w Australii. Opublikowany dziś odczyt okazał się jednak lepszy od oczekiwań, choć jego kompozycja nie zachwyciła.


W pierwszym kwartale tego roku PKB Australii (wyrównany sezonowo) wzrósł o 0,9% w ujęciu kwartalnym i 2,3% w ujęciu rocznym. To wyniki o wiele lepsze od rynkowego konsensusu na poziomie 0,5% k/k i 2% r/r. W czwartym kwartale australijska gospodarka urosła o 0,5% k/k i 2,5% r/r.

Diabeł, jak zwykle, tkwi jednak w szczegółach. Szczegółowe dane o kompozycji PKB pokazują, że wzrost zapasów odpowiadał aż za 0,3 p.p. wyniku w ujęciu kwartalnym, zaś eksport netto dołożył 0,5 p.p. Jednocześnie zawiodły pozycje, na którą ekonomiści i banki centralne zwracają szczególną uwagę – wydatki konsumentów (0,4 p.p.) oraz inwestycje (-0,3 p.p.). Ostatnia z kategorii byłaby jeszcze gorsza gdyby nie wzrost w budownictwie mieszkaniowym (0,2 p.p).
W ostatnich miesiącach obawy o kondycję australijskiej gospodarki wzmagały przede wszystkim dane z tamtejszego rynku pracy. Stopa bezrobocia wzrosła do 12-letniego maksimum, w reakcji na co Bank Rezerw Australii dwukrotnie – w lutym i maju – obniżał stopy procentowe. Referencyjna stopa procentowa w Australii jest obecnie rekordowo niska i wynosi 2%.
Michał Żuławiński


























































