Analitycy: Obalenie Kadafiego nie doprowadzi do szybkiego spadku cen ropy

22.08. Warszawa (PAP) - Obalenie przywódcy Libii Muammara Kadafiego nie doprowadzi do szybkiego spadku cen ropy naftowej - uważają analitycy. Ich zdaniem może minąć dużo czasu, nim Libia zacznie eksportować do Europy tyle ropy, ile przed wojną.

W niedzielę powstańcy libijscy wkroczyli do stolicy kraju - Trypolisu, nie napotykając znacznego oporu ze strony libijskiej armii. W poniedziałek kontynuują zajmowanie miasta.

Zdaniem analityka biura Reflex Rafała Zywerta, doniesienia o tym, że powstańcy Libijscy zajmują Trypolis, wpłynęły na niewielki spadek cen ropy. "Niestety, dotyczy on tylko i wyłącznie rynku europejskiego. Cena ropy naftowej w Nowym Jorku jednak rośnie. Obalenie Kadafiego nie oznacza automatycznego przywrócenia dostaw libijskiej ropy naftowej na rynek europejski. Co więcej, trudne będzie przywrócenie poziomu dostaw do wielkości sprzed wybuchu wojny domowej, tym bardziej, że nie wiemy, w jakim stanie jest infrastruktura wydobywcza i przesyłowa w tym kraju" - powiedział PAP.

Jak powiedział, przed wybuchem wojny z Libii eksportowano dziennie 1,6 mln baryłek ropy naftowej, z czego 90 proc. do Europy, a po wybuchu wojny eksport spadł do ok. 150-200 tys. baryłek dziennie. "Powrót do wielkości 1,6 mln baryłek dziennie to jeszcze daleka droga. Dla przykładu, po wybuchu wojny w Iraku w 2003 roku minęło 5 lat, zanim produkcja osiągnęła poziom sprzed konfliktu" - podkreślił.

Dodał, że biorąc pod uwagę także obecne kursy walut i poziom cen ropy, nie spodziewa się szybkiego spadku cen paliw w Polsce. "Niestety, wszystko wskazuje na to, że na spadek cen paliw na krajowych stacjach, z związku ze spadkiem cen ropy, który jest reakcją na wydarzenia w Libii, nie mamy co liczyć. Aby ceny paliw na stacjach w Polsce spadły, cena ropy Brent musiałaby spaść o 10-15 dolarów" - zaznaczył.

Dodał, że w długiej perspektywie spodziewa się jednak zmniejszenia różnicy pomiędzy ceną europejskiej ropy Brent, a amerykańskiej WTI. "Może się to stać w dwojaki sposób - o kilka dolarów może spaść cena ropy Brent, albo o kilka dolarów wzrośnie cena ropy amerykańskiej, na przykład w związku ze zmianami na rynku walutowym, czy wzrostem indeksów giełdowych. Te dwa scenariusze są realne" - powiedział.

Również analityk Noble Securities Łukasz Wróbel uważa, że wydarzenia w Libii nie wpłyną na szybki spadek cen europejskiej ropy. "Surowiec nie zacznie szybko płynąć z Libii, nawet po uspokojeniu sytuacji politycznej w tym kraju. Duża część ropociągów, którymi przesyłano do Europy ok. 1,6 mln baryłek dziennie, została zamknięta z powodów technicznych. Mam na myśli m.in. bombardowania. Nie wiemy, w jakim stanie jest ta infrastruktura" - powiedział PAP. Dodał, że obalenie Kadafiego może mieć krótkoterminowo znaczenie dla inwestorów, ale w dłuższej perspektywie już nie. "Pojawiają się opinie, że nawet przed końcem przyszłego roku nie uda się odtworzyć wolumenu eksportu sprzed wybuchu wojny domowej" - podkreślił.

Zdaniem analityka e-petrol Jakuba Boguckiego, w krótkim okresie możemy mieć do czynienia z obniżkami cen ropy, związanymi z nastawianiem inwestorów do napływających z Libii doniesień o perspektywie stabilizacji politycznej w tym kraju. "Może się to przełożyć na spadek cen europejskiej ropy naftowej nawet o kilka dolarów za baryłkę. To z kolei oznacza obniżki na polskich stacjach benzynowych o kilka groszy za litr benzyny. Myślę jednak, że najwcześniej ceny benzyny w Polsce mogą spaść we wrześniu" - powiedział PAP.

Jego zdaniem, od przejęcia władzy w stolicy przez rewolucjonistów Libię czeka jednak długa droga do ustabilizowania sytuacji politycznej i wznowienia wydobycia ropy naftowej. "Pojawia się oczywiście pytanie o to, jak szybko uda się wznowić produkcję libijskiej ropy i jej eksport do Europy. Entuzjazm inwestorów związany z zajęciem Trypolisu wydaje się trochę przedwczesny - nie wiemy, jak będzie wyglądała sytuacja w tych regionach kraju, w których znajdują się złoża surowca" - powiedział i przypomniał, że od wybuchu rewolucji produkcja ropy naftowej w tym kraju spadła o ok. 90 proc.

W czwartek ok. godz. 16 ropa Brent kosztowała ok. 107,5 dolarów za baryłkę, a ropa WTI 84 dol.

Łukasz Osiński (PAP)

luo/ je/ jbr/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~ksiezyc

jak widać to działa tylko w jedną stronę: pretekst do podniesienia cen jest dowolny, ale do obniżki to już trzeba powodu na skalę wybuchu wulkanu yellostone.

! Odpowiedz
0 0 ~He,he analitycy!

Naiwnosc analitykow jest rozczulajaca, jak po takiej wojnie w Libii beda normalne dostawy, kto bedzie bral za ta rope money? Na bank gazociagi beda wysadzane przez partyzantke Kadafiego...jednym slowem syf i malaria. Natomiast ropa stanieje do 30 dolcow za barylke juz za pare miesiecy, bo rynek czeka krach jekiego nie bylo w historii US500 do 400 pkt minimum, ropa 10-20 dolcow i bryndza.

Pokaż cały komentarz !
Polecane
Najnowsze
Popularne
PKNORLEN 0,38% 99,18
2019-07-23 17:02:52
ROPA -0,34% 64,00
2019-07-24 08:25:00
WIG -0,29% 60 750,64
2019-07-23 17:05:00
WIG20 -0,28% 2 335,86
2019-07-23 17:15:00
WIG30 -0,35% 2 669,69
2019-07-23 17:15:00
MWIG40 -0,49% 4 031,58
2019-07-23 17:15:00
DAX 1,64% 12 490,74
2019-07-23 17:37:00
NASDAQ 0,58% 8 251,40
2019-07-23 22:03:00
SP500 0,68% 3 005,47
2019-07-23 22:08:00

Znajdź profil

Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.