Amerykańska gospodarka w lutym utworzyła 313 tysięcy nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych – poinformowało rządowe Biuro Statystyki Pracy. To największy przyrost zatrudnienia w USA od listopada 2014 roku.


Lutowy rezultat był zdecydowanie wyższy od mediany prognoz ekonomistów, którzy spodziewali się wyniku na poziomie 200 tys. etatów. W styczniu amerykańskie listy płac wydłużyły się o 239 tys. pozycji (po rewizji z 200 tysięcy). Rewizje danych za poprzednie dwa miesiące dodały kolejne 54 tys. etatów.
Świetne wyniki odnotowano w budownictwie, gdzie przybyło 61 tysięcy miejsc pracy – o połowę więcej niż w styczniu. Solidny przyrost – o 32 tys. – wykazał też przemysł. Natomiast tradycyjnie za gros wzrostu zatrudnienia odpowiadała sektor usług, gdzie pracę znalazło 187 tys. Amerykanów.
Roczna dynamika płacy godzinowej wyniosła w lutym 2,6% i była niższa od 2,9% (2,8% po rewizji) odnotowanych miesiąc wcześniej. Styczniowy wzrost przeciętnej stawki godzinowej w USA był najszybszy od czerwca 2009 roku, co wówczas wzbudziło wśród inwestorów obawy o wzrost inflacji.Zatem zaobserwowany w lutym spadek dynamiki płac powinien się spodobać akcjonariuszom.
Stopa bezrobocia wyniosła 4,1%. Według badania ankietowego, przy pomocy którego BLS mierzy bezrobocie – przyrost zatrudnienia osiągnął rzadko spotykaną wartość 785 tysięcy. Aż o 653 tysiące zmniejszyła się liczba biernych zawodowo (tj. niepracujących i nieposzukujących zatrudnienia). Liczba bezrobotnych pozostała bez większych zmian na poziomie 6,7 mln.
Dzięki temu wskaźnik aktywności zawodowej podniósł się z 62,7% do 63%. Wskaźnik zatrudnienia – czyli relacja liczby pracujących do liczby ludności w wieku produkcyjnym – wzrósł z 60,1% do 60,4%, wyrównując w ten sposób najlepszy wynik od czasu recesji z 2008 roku. Należy jednak przypomnieć, że przed recesją wskaźnik ten był zdecydowanie wyższy i sięgał 63%.
Rynki finansowe pozytywnie przyjęły dane z amerykańskiego rynku pracy. O 14:55 notowania kontraktów terminowych na S&P500 rosły o 0,6%. Taka reakcja nie powinna dziwić. Solidny wzrost zatrudnienia świadczy o dobrej koniunkturze gospodarczej i będzie wspierał popyt konsumpcyjny. Z kolei niska dynamika płac ograniczy wzrost kosztów giełdowych spółek i zniechęci Rezerwę Federalną do zbyt „pochopnego” podnoszenia stóp procentowych.
Krzysztof Kolany




























































