Inflacja CPI w Stanach Zjednoczonych wyniosła w lutym 2,2% rdr – poinformowało rządowe Biuro Statystyki Pracy (BLS).


Opublikowane dane były zgodne z oczekiwaniami rynku. Ekonomiści spodziewali się odczytu na poziomie 0,2% mdm i 2,2% rdr. W styczniu wzrost kosztów życia w USA został oszacowany na 0,5% mdm i 2,1% rdr.
Najszybszy wzrost cen zaobserwowano w przypadku paliw. Olej napędowy był aż o 20,7% droższy niż przed rokiem, a benzyna podrożała o 12,6% rdr. W efekcie koszty usług transportowych zwiększyły się o 4,5% rdr. Wyraźnie zadrożało także utrzymanie mieszkania (3,1% rdr), energia (2,6%) i pozostałe usługi (2,6%). Tańsze niż rok temu były natomiast samochody (o 1,5%).
Inflacja bazowa – czyli wzrost cen z wyłączeniem paliw, energii i żywności – ukształtowała się na poziomie 0,2% mdm i 1,8% rdr.
Od kilku tygodni inwestorzy na całym świecie uważnie przypatrują się wskaźnikom inflacji w USA. Roczna dynamika oficjalnego CPI znalazła się bowiem powyżej 2-procentowego celu inflacyjnego Rezerwy Federalnej. Choć akurat sam Fed patrzy na inną miarę inflacji – bazowy deflator wydatków konsumenckich, który dziwnym trafem ciągle nie może osiągnąć dynamiki 2% rocznie.

Jeśli jednak inflacja cenowa w USA zacznie rosnąć, to Fed może być bardziej skory do podnoszenia stóp procentowych. Wzrost kosztów kredytu jest złą informacją dla cen akcji, ponieważ zmniejsza zyski przedsiębiorstw oraz zwiększa rentowność obligacji.
KK




























































