Ekonomiści i komentatorzy gospodarczy zachwycają się "wzrostem gospodarczym" w Stanach Zjednoczonych, który zwyczajowo przeciwstawiany jest recesji w Europie. Lecz prawda jest taka, że Ameryka jest za słaba, aby napędzić globalną koniunkturę.
Za Atlantykiem mają solidny wzrost PKB, zatrudnienie rośnie, giełdowe indeksy wybijają nowe szczyty - ogólnie wszyscy się cieszą i bogacą. Niestety, rzeczywistość rysuje się w znacznie ciemniejszych barwach. Nawet iluzja wzrostu gospodarczego, wykreowana przez pęczniejący dług publiczny oraz masowy dodruk dolarów, zaczyna się rozwiewać niczym fatamorgana.
Analitycy stracili wiarę w Fed
Od kilku miesięcy głównym zajęciem ekonomistów monitorujących stan amerykańskiej gospodarki jest obniżanie prognoz makroekonomicznych. Jeszcze pół roku temu większość z nich wierzyła, że w 2013 roku produkt krajowy brutto Stanów Zjednoczonych urośnie realnie o przynajmniej 3%. Teraz tylko 10% prognostów ankietowanych przez "The Wall Street Journal" zakłada wzrost powyżej 3%. Nowy konsensus (czyli mediana prognoz ekonomistów) wynosi 2,2%.
Rozkład prognoz dla wzrostu PKB Stanów Zjednoczonych w 2013 roku

Źródło: advisorperspectives.com
Patrząc na czwarty kwartał 2012 roku (gdy PKB zaskoczył ekonomistów anualizowanym spadkiem o 0,1%) i słabe prognozy na bieżący kwartał (tylko 1,6%), obecny konsensus można i tak uznać za dość ambitny. Zwłaszcza że są eksperci spodziewający się nawet recesji.
Słabość największej gospodarki świata dostrzegli nawet zwykle przesadnie optymistyczni ekonomiści, pracujący dla instytucji sponsorowanych przez rządy. W styczniowej prognozie Międzynarodowy Fundusz Walutowy obniżył prognozę wzrostu amerykańskiej gospodarki z 2,1% do 2,0%. Jeszcze dalej poszedł Bank Światowy, tnąc swoją prognozę z 2,4% do 1,9%. Największymi pesymistami są jednak eksperci z Kongresowego Biura Budżetowego, którzy spodziewają się wzrostu amerykańskiego PKB o zaledwie 1,4%.
Prognozy dynamiki PKB Stanów Zjednoczonych
Instytucja | Dynamika PKB rdr | ||
2012 | 2013 | 2014 | |
Kongresowe Biuro Budżetowe | 2,3% | 1,4% | 2,6% |
Międzynarodowy Fundusz Walutowy | 2,3% | 2,0% | 3,0% |
Bank Światowy | 2,2% | 1,9% | 2,8% |
Rezerwa Federalna* | 1,8% | 2,7% | 3,3% |
Konsensus rynkowy | 2,2% | 2,2% | b.d. |
Bernanke jak ostatni Mohikanin
Ostatnim optymistą na rynku pozostaje Rezerwa Federalna, której władze jeszcze w grudniu oczekiwały wzrostu PKB o 2,3-3,0% w 2013 roku oraz 3,0-3,5% rok później. Jak na razie nic nie wskazuje na to, aby to akurat prognozy Fedu okazały się trafne.
Projekcje ekonomiczne FOMC a rzeczywiste tempo wzrostu gospodarczego w USA

Źródło: financialsense.com
Doświadczenie uczy, że nadmiernie optymistyczne założenia Bena i spółki bywały regularnie korygowane w dół. Z zakładanego początkowo na 4% wzrostu gospodarczego Fed zszedł już do 2,7% i do końca roku jego projekcje zapewne zbliżą się do rzeczywistości.
Co to oznacza dla inwestorów?
Jeśli większość prognostów ma rację, to w tym roku gospodarka Stanów Zjednoczonych będzie się rozwijać nie szybciej, a zapewne nieco wolniej niż w roku 2012. Wzrost PKB rzędu 2% jest niższy od potencjału USA szacowanego na przynajmniej 2,5% rocznie i nie pozwala na istotną redukcję bezrobocia.
Oznacza to, że wzrost popytu w Ameryce będzie zbyt słaby, aby istotnie poprawić koniunkturę w innych regionach świata. To poważne zagrożenie dla dalszego wzrostu cen akcji i surowców, które drożały pod wpływem oczekiwań na poprawę globalnej koniunktury gospodarczej.
Tyle że z drugiej strony taka sytuacja oznacza "niesatysfakcjonującą" inflację CPI w Stanach Zjednoczonych, na co Fed zapewne zareaguje podtrzymaniem lub wręcz zwiększeniem skali dodruku pieniądza (QE). A to jest z kolei czynnik sprzyjający wzrostom cen aktywów finansowych oraz surowców rolnych i przemysłowych. To także solidna gwarancja wyższych cen złota w nieodległej przyszłości.
Jednakże w krótkim terminie coraz słabsze prognozy gospodarcze dla USA mogą się okazać katalizatorem spadkowej korekty na Wall Street, gdzie S&P500 ostatnio zbliżył się do historycznych szczytów. Niesatysfakcjonujący inwestorów rozwój wydarzeń w Ameryce może zmienić oblicze rynków finansowych na kilka tygodni lub nawet miesięcy. I tak aż do czasu kolejnej dawki QE od Fedu.
Krzysztof Kolany
Główny analityk Bankier.pl



























































