REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Ameryka nie nakręci globalnej gospodarki

Krzysztof Kolany2013-02-15 06:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2013-02-15 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Ekonomiści i komentatorzy gospodarczy zachwycają się "wzrostem gospodarczym" w Stanach Zjednoczonych, który zwyczajowo przeciwstawiany jest recesji w Europie. Lecz prawda jest taka, że Ameryka jest za słaba, aby napędzić globalną koniunkturę.

Za Atlantykiem mają solidny wzrost PKB, zatrudnienie rośnie, giełdowe indeksy wybijają nowe szczyty - ogólnie wszyscy się cieszą i bogacą. Niestety, rzeczywistość rysuje się w znacznie ciemniejszych barwach. Nawet iluzja wzrostu gospodarczego, wykreowana przez pęczniejący dług publiczny oraz masowy dodruk dolarów, zaczyna się rozwiewać niczym fatamorgana.

Analitycy stracili wiarę w Fed

Od kilku miesięcy głównym zajęciem ekonomistów monitorujących stan amerykańskiej gospodarki jest obniżanie prognoz makroekonomicznych. Jeszcze pół roku temu większość z nich wierzyła, że w 2013 roku produkt krajowy brutto Stanów Zjednoczonych urośnie realnie o przynajmniej 3%. Teraz tylko 10% prognostów ankietowanych przez "The Wall Street Journal" zakłada wzrost powyżej 3%. Nowy konsensus (czyli mediana prognoz ekonomistów) wynosi 2,2%.

Rozkład prognoz dla wzrostu PKB Stanów Zjednoczonych w 2013 roku

Źródło: advisorperspectives.com

Patrząc na czwarty kwartał 2012 roku (gdy PKB zaskoczył ekonomistów anualizowanym spadkiem o 0,1%) i słabe prognozy na bieżący kwartał (tylko 1,6%), obecny konsensus można i tak uznać za dość ambitny. Zwłaszcza że są eksperci spodziewający się nawet recesji.

Słabość największej gospodarki świata dostrzegli nawet zwykle przesadnie optymistyczni ekonomiści, pracujący dla instytucji sponsorowanych przez rządy. W styczniowej prognozie Międzynarodowy Fundusz Walutowy obniżył prognozę wzrostu amerykańskiej gospodarki z 2,1% do 2,0%. Jeszcze dalej poszedł Bank Światowy, tnąc swoją prognozę z 2,4% do 1,9%. Największymi pesymistami są jednak eksperci z Kongresowego Biura Budżetowego, którzy spodziewają się wzrostu amerykańskiego PKB o zaledwie 1,4%.

Prognozy dynamiki PKB Stanów Zjednoczonych


Instytucja

Dynamika PKB rdr

2012

2013

2014

Kongresowe Biuro Budżetowe

2,3%

1,4%

2,6%

Międzynarodowy Fundusz Walutowy

2,3%

2,0%

3,0%

Bank Światowy

2,2%

1,9%

2,8%

Rezerwa Federalna*

1,8%

2,7%

3,3%

Konsensus rynkowy

2,2%

2,2%

b.d.
* środek przedziału prognozy

Bernanke jak ostatni Mohikanin

Ostatnim optymistą na rynku pozostaje Rezerwa Federalna, której władze jeszcze w grudniu oczekiwały wzrostu PKB o 2,3-3,0% w 2013 roku oraz 3,0-3,5% rok później. Jak na razie nic nie wskazuje na to, aby to akurat prognozy Fedu okazały się trafne.

Projekcje ekonomiczne FOMC a rzeczywiste tempo wzrostu gospodarczego w USA

Źródło: financialsense.com

Doświadczenie uczy, że nadmiernie optymistyczne założenia Bena i spółki bywały regularnie korygowane w dół. Z zakładanego początkowo na 4% wzrostu gospodarczego Fed zszedł już do 2,7% i do końca roku jego projekcje zapewne zbliżą się do rzeczywistości.

Co to oznacza dla inwestorów?

Jeśli większość prognostów ma rację, to w tym roku gospodarka Stanów Zjednoczonych będzie się rozwijać nie szybciej, a zapewne nieco wolniej niż w roku 2012. Wzrost PKB rzędu 2% jest niższy od potencjału USA szacowanego na przynajmniej 2,5% rocznie i nie pozwala na istotną redukcję bezrobocia.

Oznacza to, że wzrost popytu w Ameryce będzie zbyt słaby, aby istotnie poprawić koniunkturę w innych regionach świata. To poważne zagrożenie dla dalszego wzrostu cen akcji i surowców, które drożały pod wpływem oczekiwań na poprawę globalnej koniunktury gospodarczej.

Tyle że z drugiej strony taka sytuacja oznacza "niesatysfakcjonującą" inflację CPI w Stanach Zjednoczonych, na co Fed zapewne zareaguje podtrzymaniem lub wręcz zwiększeniem skali dodruku pieniądza (QE). A to jest z kolei czynnik sprzyjający wzrostom cen aktywów finansowych oraz surowców rolnych i przemysłowych. To także solidna gwarancja wyższych cen złota w nieodległej przyszłości.

Jednakże w krótkim terminie coraz słabsze prognozy gospodarcze dla USA mogą się okazać katalizatorem spadkowej korekty na Wall Street, gdzie S&P500 ostatnio zbliżył się do historycznych szczytów. Niesatysfakcjonujący inwestorów rozwój wydarzeń w Ameryce może zmienić oblicze rynków finansowych na kilka tygodni lub nawet miesięcy. I tak aż do czasu kolejnej dawki QE od Fedu.

Krzysztof Kolany

Główny analityk Bankier.pl

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (8)

dodaj komentarz
~wacek
W zasadzie tylko Krzysztof Kolany patrzy realistycznie na kasyno, nazwane rynkami finansowymi, dobry artykuł...
~xxx
Cały świat jest za słaby gdy większość produkcji w Chinach.

Zakłady produkcyjne na całym świecie = miejsca pracy = lepsza jakość = większa konsumpcja = dobrobyt.

Gdzie ludzie maja pracować zarabiać gdy wszystkie zakłady zlikwidowane lub sprzedają towar importowany.

Tylko ochrona lokalnej produkcji poprzez wysokie
Cały świat jest za słaby gdy większość produkcji w Chinach.

Zakłady produkcyjne na całym świecie = miejsca pracy = lepsza jakość = większa konsumpcja = dobrobyt.

Gdzie ludzie maja pracować zarabiać gdy wszystkie zakłady zlikwidowane lub sprzedają towar importowany.

Tylko ochrona lokalnej produkcji poprzez wysokie podatki importowe może przywrócić równowage na świecie. Jeśli sie nie bedzie opłacało sprowadzać to wówczas pojawią się nowe fabryki i miejsca pracy !

Kto będzie u nas produkował ziemniaki gdy z izraela są 50% tańsze, podobnie z czosnkiem, pomidorami odzieżą elektroniką czy zabawkami. Po co nam te wszystkie śmieci i kłopoty na naszym kontynencie ?

~sese
Od jakiegoś czasu po samym tytule artykułu, mogę w ciemno stwierdzić, że jego autorem jest pan Kolany. Ten człowiek wstaje rano i już wie, że dzień będzie spier....daczony i aby dać upust swoim pesymistycznym nastrojom popełnia co rusz artykuł w stylu "jest źle, a będzie jeszcze gorzej". Chłopie, weź sobie urlop, uśmiechnij Od jakiegoś czasu po samym tytule artykułu, mogę w ciemno stwierdzić, że jego autorem jest pan Kolany. Ten człowiek wstaje rano i już wie, że dzień będzie spier....daczony i aby dać upust swoim pesymistycznym nastrojom popełnia co rusz artykuł w stylu "jest źle, a będzie jeszcze gorzej". Chłopie, weź sobie urlop, uśmiechnij się w lustrze, weź dziewczynę (jeżeli wiesz, co/kto to jest) na narty czy na wycieczkę na Kanary i odreaguj w końcu. Może zaczniesz pozytywniej patrzyć na świat i na procesy, które nas otaczają. Czego Ci życzę...
~Keks
@Sese-
- bierz dziewczynę i jedź. Kolanemu płacą za analizę rzeczywistości i robi to według mnie wyśmienicie.
Panie Krzysiu - prawda ich wyzwoli ale będzie to bardzo bolesne.
~Arti
Ameryka i zachodnia Europa się skończyły pod względem dalszego rozwoju.
Przyczyn jest kilka:
- nasycenie gospodarki dobrami
- starzejące się społeczeństwo
- socjalizm i roszczeniowe postawy pracowników
- rozdęta biurokracja i podatki
Pozostaje Azja, Ameryka Południowa, a w dalszej perspektywie Afryka.
~ZNAWCA TEM ATU
USA WYKONCZYL ZBRODNIARZ WOJENNY BUSH WRAZ Z PEJSEM GREENSPAN-EM !

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki