REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Rolnicy z Agrounii wezwali policję do Biedronki. Powodem "polskie" ziemniaki z Holandii

2020-02-12 09:10
publikacja
2020-02-12 09:10
Dodaj Bankier.pl w Google

Agrounia, inicjatywa zrzeszająca rolników, tropi zagraniczne produkty w dyskontach oznaczane jako polskie. Ostatnio do Biedronki wezwała z tego powodu policję.

fot. Biedronka / / Biedronka

"Oni nie chcą sprzedawać nam polskich produktów. Chcą doprowadzić do upadku polskiego rolnictwa, by było od nich całkowicie zależne. Jesteśmy dziś w kolejnym markecie i fałszywe oznaczenie jeszcze bardziej kłuje w oczy i boli polskich rolników‼️ Musimy zatrzymać tę samowolkę korporacji handlowych w oszukiwaniu konsumentów i wyciskaniu polskich rolników. I niech nikt nie ściema, że w Polsce nie ma ziemniaków!! Po prostu ściągają z Niemiec i Holandii gorsze" czytamy w jednym z postów AgroUnii na Facebooku. 

Agrounia podkreśla w postach, że działania dyskontów są celowe i nazywają takie działania jawnym oszustwem. Na profilu organizacji można znaleźć bardzo dużo przykładów takiego oznakowania, a niekiedy "podwójne pochodzenie" jest drukowane na opakowaniach. 

Jeronimo Martins Polska tłumaczy sytuacje "zdarzeniami losowymi". 

Wakacje na giełdzie

W czerwcu 2018 roku Biedronka została wyróżniona w konkursie Indeks Patriotyzmu Gospodarczego. Wówczas mówiono o inwestycji w Polsce na ponad 1,5 mld złotych.

- W Biedronce od lat stawiamy na polskie produkty i długoletnią współpracę z lokalnymi producentami. Inwestujemy w Polsce, otwierając nowe sklepy, centra dystrybucyjne i remontując obecne. Od lat lokujemy się też w czołówce największych płatników podatku CIT. Jednocześnie jesteśmy największym prywatnym pracodawcą w Polsce i mocno inwestujemy w ten obszar, podnosząc wynagrodzenia, zapewniając szeroki pakiet benefitów i dbając o rozwój pracowników. Wspieramy również lokalne społeczności i osoby potrzebujące, blisko współpracując z organizacjami charytatywnymi. Robimy to, bo uważamy, że jesteśmy istotnym elementem na gospodarczej mapie Polski, co wiąże się też z pewnymi zobowiązaniami. Tak rozumiemy patriotyzm gospodarczy. Cieszymy się, że nasze działania zostały docenione – mówił Jarosław Sobczyk, członek zarządu i dyrektor personalny w Jeronimo Martins Polska SA, który 18 czerwca 2018 r. odebrał w imieniu firmy wyróżnienie w ramach konkursu Indeks Patriotyzmu Gospodarczego.

WS

Źródło:
Tematy

Komentarze (53)

dodaj komentarz
po_co
Trochę mi się to kłóci z polityką samych rolników. Ja rozumiem, że sprzedaż 10 czy 20 kg owoców lub warzyw jest dla rolnika nieopłacalne i rozumiem, że woli sprzedać kilka ton do marketu (przez pośredników) ale nie rozumiem dlaczego rolnicy nie sprzedają swoich produktów na rynkach lokalnych tj. targach, czy sklepach które z powodzeniem Trochę mi się to kłóci z polityką samych rolników. Ja rozumiem, że sprzedaż 10 czy 20 kg owoców lub warzyw jest dla rolnika nieopłacalne i rozumiem, że woli sprzedać kilka ton do marketu (przez pośredników) ale nie rozumiem dlaczego rolnicy nie sprzedają swoich produktów na rynkach lokalnych tj. targach, czy sklepach które z powodzeniem mogły by zaopatrywać się u miejscowych gospodarzy.

Mogę iść z kimś o zakład, że gdyby nawet mały sklep osiedlowy zaoferował świeże mleko "wprost od krowy", które tego samego lub poprzedniego dnia zostało zakorkowane to ludzie w dobie eko z pewnością wybrali by ten sklep zamiast dowolny market.
Ceny były by dla rolnika zdecydowanie bardziej korzystne bo dzisiaj na produktach które w markecie są sprzedawane za 2-3 zł rolnik zarabia 5-30 groszy. Sprzedając do sklepu zarabiałby złotówkę, a drugą złotówkę zarabiał by sklep będą w dodatku konkurencją dla marketu.

No ale jak komuś dolary w oczach szeleszczą to później ma wolny rynek, smutne ale mamy nawet na to powiedzenie. Kto mieczem wojuje od miecza ginie, wypchałeś się tyłkiem rolniku na klienta indywidualnego to klient wypchał się swoim tyłkiem na pochodzenie produktów.
po_co
Przepraszam bo pozjadałem trochę liter w komentarzu i brzmi dramatycznie, mam nadzieję że sens został zachowany.
wektorwg
Kolego, sprzedają. Tylko nie wszystkim chce się ruszyć tyłek.
po_co odpowiada wektorwg
Tak na targach trochę się tego sprzedaje zgoda. Nie twierdzę, że nikt tak nie działa, natomiast Ci co najgłośniej narzekają najczęściej są głównymi dostawcami marketów właśnie.
tindala
Polskie jabłka są najsmaczniejsze, tak samo jak kartofelki. Trzeba tylko mieć o owocach jak i ogólnie o żarciu minimalną wiedzę. Inaczej kupujesz w "biedrze" niedojrzałe mango, kiwi, awokado, etc. jesz i mówisz " fuj takie paskudne co też one w tym widzą". Możeś śwince przez pomyłkę z korytka wyjadł ???
enthe
Wolę holenderskie kartofle. Wystarczy mi polskich wędlin z mięsa przeznaczonego do utylizacji z dodatkiem polskiej soli drogowej. Smacznego!
znawca_wszystkiego
Ja przestałem jeść jabłka, bo w polskich sklepach tylko polskie - pastewne, bez smaku, aromatu, wyłącznie odmiany których z drzewa uzyskuje się tonę. A to za cenę wyższą niż bananów sprowadzanych na statkach w chłodniach z ekwadoru.
nostsherlock
Większość Polskiego mięsa idzie na eksport. To co żarłeś było pewnie duńskimi odpadami mięsnymi z dodatkiem soli sprzedawana jako produkt Polski, a media stwierdziły, że Polskie mięso jest złe. Zostałeś tak samo zaorany od tyłu jak większość obywateli i nawet nie jesteś tego świadomy.
znawca_wszystkiego odpowiada znawca_wszystkiego
Co to za stowarzyszanie żałosnych "patryotów" tak ostro minusuje tu prawdę?
pazdzioch_indastries
Bardzo dobrze! Piona.
Ciekawe jakby to Polacy zrobili w niemczech taki przekręt, zaraz by komisja europejska nam dowaliła.

Powiązane: Rolnictwo

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki