Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha podziękował w piątek szefom dyplomacji czterech państw, w tym Polski, za apel, by Unia Europejska wróciła do kwestii użycia zamrożonych aktywów rosyjskich do wsparcia Ukrainy.


We wpisie na platformie X Sybiha wymienił ministrów spraw zagranicznych: Szwecji - Marię Malmer Stenergard, Polski - Radosława Sikorskiego, Holandii - Toma Berendsena i Hiszpanii - Jose Manuela Albaresa.
„Jestem wdzięczny (…) za ich list w sprawie zamrożonych rosyjskich aktywów. Rosja odmawia zakończenia wojny i zamiast tego eskaluje terroryzm. Ukraina musi uzupełniać luki w rosnących wydatkach na obronę i kosztach odbudowy” – napisał.
„Sprawiedliwe i logiczne jest wykorzystywanie rosyjskich aktywów, zamiast wyłącznie pieniędzy europejskich podatników, do pokrycia dodatkowych kosztów obrony Ukrainy i pozostałej części Europy przed rosyjskim zagrożeniem” – dodał Sybiha.
W czwartek ministrowie spraw zagranicznych Polski, Hiszpanii, Holandii i Szwecji zaapelowali, by UE zajęła się wykorzystaniem zamrożonych aktywów rosyjskich. Ocenili, że udzielona Ukrainie unijna pożyczka w wysokości 90 mld euro nie wystarczy.

- To agresor musi zapłacić za konsekwencje swojej agresji - zaznaczył wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski w udostępnionym mediom komentarzu. - Rosja i tak nie odzyska tych pieniędzy, dopóki nie wypłaci Ukrainie reparacji, więc lepiej przeznaczyć je na powstrzymanie napaści - czyli na obronę Ukrainy - niż czekać na koniec rosyjskiej agresji, aby wydać je na odbudowę - dodał.
„Nic nie wskazuje na to, że Rosja jest gotowa zakończyć agresję, a jej konsekwencje coraz bardziej dotykają państwa członkowskie UE. Ukraina potrzebuje większego wsparcia finansowego zarówno w perspektywie krótkoterminowej, jak i długoterminowej” - napisali ministrowie czterech państw w liście do szefowej unijnej dyplomacji Kai Kallas oraz ministry spraw zagranicznych Irlandii Helen McEntee (Irlandia sprawuje obecnie prezydencję w Radzie UE).
Pożyczka w wysokości 90 mld euro, gwarantowana budżetem UE, została uzgodniona przez przywódców państw UE w grudniu 2025 r. jako plan B w związku z przedłużającym się impasem wokół użycia zamrożonych aktywów rosyjskiego banku centralnego. Wartość tych aktywów zamrożonych w UE wynosi 210 mld euro, z czego 185 mld euro przechowuje mieszcząca się w Belgii izba rozliczeniowa Euroclear. Pożyczka jest z kolei zaciągana na rynkach kapitałowych i ma wesprzeć Ukrainę w 2026 i 2027 r. Pokrywane są z niej bieżące wydatki państwa oraz zakupy zbrojeniowe.
W ocenie czworga ministrów Komisja Europejska powinna poszukać nowych możliwości wykorzystania rosyjskich aktywów, które zapewnią, że ryzyko będzie rozłożone na wszystkie państwa UE i żadne z nich nie będzie nieproporcjonalnie obciążone. Ministrowie chcą, by dyskusja na ten temat odbyła się na najbliższym nieformalnym posiedzeniu unijnych szefów MSZ w dniach 1-2 września.
Największym hamulcowym w dyskusjach o wykorzystaniu zamrożonych aktywów była do tej pory Belgia, która obawia się reperkusji ze strony Rosji. Na szczycie UE w grudniu 2025 r. chciała, by inne państwa członkowskie udzieliły jej nielimitowanych gwarancji finansowych w razie konieczności wypłacenia odszkodowań Rosji. Żądanie to zostało odrzucone jako zbyt wygórowane.
Podczas wizyty w Kijowie 18 sierpnia szef belgijskiego MSZ Maxime Prevot powiedział, że zagrożenia, o których mówiła wcześniej Belgia, „nie zniknęły w cudowny sposób”. - Nie mamy jednak zasadniczych zastrzeżeń do wykorzystania tych pieniędzy na wsparcie sprawy ukraińskiej - dodał.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w poniedziałek poinformował o deficycie w wysokości 27 mld euro w resorcie obrony. Jako rozwiązanie zasugerował wykorzystanie pieniędzy z unijnej pożyczki przeznaczonych na 2027 r. To oznaczałoby jednak trudności w kolejnym roku.(PAP)
jjk/ akl/




























































