Bohaterom tej afery pomogły przepisy mające chronić polskie cukrownie. Polski cukier ma dwie ceny - krajową i eksportową - czytamy w dzienniku. W kraju po cenie krajowej sprzedawane jest co roku około 1,6 miliarda ton. Reszty cukrowniom nie wolno sprzedać w Polsce, by nie obniżać ceny. Muszą ją wyeksportować. Przeznaczony na eksport cukier jest średnio dwa razy tańszy. Do części eksportu dopłaca państwo. Ten przepis wykorzystali, zaprzyjaźniony z bossem gangu pruszkowskiego barman do spółki z nauczycielem wf, rencistą i elektromechanikiem.
Razem stworzyli organizację przestępczą, która fikcyjnie eksportowała cukier, a naprawdę sprzedawała go w kraju po niższych konkurencyjnych cenach. Pracowali dla niej celnicy z Warszawy, Szczecina, Piaseczna, Kołbaskowa, Świecka i innych miast. Więcej szczegółów dotyczących "afery cukrowej" - w Gazecie Wyborczej.
Źródło:IAR



























































