Platformy streamingowe, tj. Netflix, Amazon Prime, Disney+ i Apple TV mogą być zmuszone, by dodać abonament RTV do swoich subskrypcji. Na taki pomysł wpadł rząd Wielkiej Brytanii, który zdaniem Londynu mógłby wejść w życie już 2027 roku. Jeśli streamingowa zrzutka się powiedzie, być może inne kraje, w tym Polska, podążą tą ścieżką. Tym sposobem "Korona królów" może dołączyć do "Stranger Things".


Opłata licencyjna, czyli brytyjski odpowiednik abonamentu RTV, który finansuje BBC, zostałaby dodana do rachunków, które widzowie uiszczają platformom streamingowym. Jak na razie, oglądający nie muszą płacić na media publiczne 180 funtów rocznie, jeśli swoje ulubione produkcje śledzą na Netflixie czy Disney'u. Wyjątki stanowią transmisje na żywo, na przykład meczów Ligi Mistrzów na platformie Amazon Prime czy pojedynków bokserskich u Teda Sarandosa lub chęć korzystania z platformy BBC iPlayer.
Partia Pracy, ratując budżet BBC, wolałaby dodać abonament do opłat subskrypcyjnych niż np. rozszerzyć model finansowania oparty na reklamach - ogłasza "The Times". Na razie wyklucza wprowadzenie wyższych opłat, gdyż osłabiłoby one możliwość "jednoczenia narodu" przez media publiczne.
Netflix sfinansuje telewizję publiczną? "Niech sami zarabiają"
Jak można się spodziewać, platformy streamingowe nie są entuzjastycznie nastawione do tego pomysłu.
Tłumaczenie, że wszyscy powinni być zmuszeni do płacenia za telewizję publiczną, czy ją oglądają, czy nie, trąci desperacją. Stacja musi po prostu zacząć myśleć - radykalnie i kreatywnie - by generować dochody - informuje wysoko postawiony pracownik platformy "The Times".
Wśród rozważanych przez Londyn opcji pojawiły się również:

- zezwolenie BBC na emisję reklam;
- nałożenie na serwisy streamingowe specjalnego podatku;
- zmuszenie do uiszczania opłaty osoby słuchające radia BBC.
Głęboki kryzys w BBC i zwolnienia grupowe
BBC odmówiło komentarza. Jednak sytuacja finansowa stacji jest nie do pozazdroszczenia. W ciągu ostatnich 10 lat jej dochody spadły o 25 proc. Plan restrukturyzacji zakłada 500 mln funtów oszczędności, co m.in. przełoży się na zwolnienia grupowe, które obejmą redukcję aż 2000 miejsc pracy w ciągu najbliższych dwóch lat.
Jak na razie, ściągalność opłaty licencyjnej nie jest najgorsza - obejmuje około 80 proc. mieszkańców Wysp. Jednak sama stacja zauważa, że "przyzwyczajenia widzów się zmieniły i spada liczba osób oglądających TV na żywo szybciej, niż zakładano".
Skarbówka lub operator ściągną polski "abonament RTV"
W Polsce abonament RTV, określany przez rządzących jako "archaiczny i bardzo słabo ściągalny twór", ma zostać zastąpiony opłatą audiowizualną. Na razie najbardziej prawdopodobny sposób pobierania świadczenia przeznaczonego na media publiczne jest poprzez "dodanie" go do podatku dochodowego. W ten sposób odpowiedzialnym za ściąganie go będzie fiskus (a jak wiadomo, budzi on większą grozę niż Poczta Polska). Inny pomysł to powiązanie daniny z rachunkiem za prąd. Nie będzie więc uzależniony, jak teraz, od rejestracji odbiornika.
Pomysł dołączenia abonamentu RTV do opłaty subskrypcyjnej wydaje się z pozycji rządu dość atrakcyjnym, choć ekstremalnym, wyjściem. Gwałtowny sprzeciw platform streamingowych nie dziwi, gdyż z założenia zostały zbudowane, by służyć rozrywce, a nie do roli poborców podatkowych. Mogą też, nie bez powodu, obawiać się lawiny anulowania subskrypcji w ogóle i powrotu do "złotego wieku" piractwa sieciowego.
Z kolei z punktu widzenia oglądającego ten pomysł budzi inne wątpliwości tj. ryzyko podwójnego opodatkowania przy posiadaniu większej liczby subskrypcji. - To łatanie przedziurawionego wiadra taśmą klejącą - komentują krótko internauci.
opr. aw































































