Festiwal obietnic kandydata PiS na nowego premiera w 2027 roku się rozkręca - Przemysław Czarnek obiecuje rewolucję w programie 800+, która ma przynieść podwyżkę kwot przelewanych na konta rodzin wielodzietnych.


- Każdy powinien dostawać 800 zł na pierwsze dziecko, ale kwota powinna wzrastać na każde kolejne - powiedział Przemysław Czarnek w wywiadzie dla Wirtualnej Polski. Jego zdaniem byłaby to idealna recepta na demograficzny kryzys. Jak jednak zaraz podkreślił, nie jest to element programu wyborczego, a jedynie prywatne zdanie.
Najnowsze statystyki Eurostatu pokazują, że Polska znajduje się w fazie nieuchronnego spadku, który do końca stulecia może zmniejszyć populację naszego kraju o ponad 10 milionów osób. Jeśli trend się utrzyma, w 2040 w Polsce będzie mieszkało 34,660 mln osób.
Czy jednak podwyżka 800+ na drugie i kolejne dzieci spowoduje, że Polacy zdecydują się na kolejne? Eksperci nie są tego pewni. Jak zaznacza prof. Julian Auleytner, który współtworzył program 500+. W swojej wypowiedzi dla money.pl zaznaczył, że "za pieniądze się nie kupuje dzieci", a samej decyzji nie można upraszczać jedynie do gotówki i co więcej - obraża Polki. - To bardzo populistyczny ruch - dodaje.
Dekada działań programu pokazał wprost - dzietność w Polsce jak spadała, tak spada. Jak m.in. napisał główny analityk Bankier.pl Krzysztof Kolany, "Rodzina 500+" rozpoczęła się demoralizacja polskiego społeczeństwa. "Pieniądze, które „dostajesz” od władzy tylko dlatego, że ci się po prostu „należy”. Bo jesteś Polakiem, rodzicem, wyborcą, czy co tam kto sobie wymyśli. Wmówiono nam, że ta kasa nam się po prostu należy. „Bo jesteś tego warty”. Otóż nie. Nie jesteś i nie należy ci się, bo wcześniej trzeba ją było komuś odebrać pod groźbą użycia przymusu (to się fachowo nazywa „podatek”)" - opisywał.

800+ rozleniwiło Polaków? Po 10 latach eksperci nie mają wątpliwości
Co miesiąc na konta rodziców wpływa kilkaset złotych na każde ich dziecko. Program „Rodzina 500+”, który od 2024 r. jest świadczeniem 800+, funkcjonuje już od dekady. Zapytaliśmy ekspertów, jak wpłynął na rynek pracy – czy przyczynił się do problemów rekrutacyjnych firm, jak zmienił motywację do podejmowania zatrudnienia i czy w związku z jego wprowadzeniem znacząco spadła aktywność zawodowa w mniejszych miejscowościach.
opr. aw



























































