Podczas gdy złoto bije rekordy wszech czasów, srebro jest najdroższe od 30 lat, a miedź niemal wyrównała tegoroczny szczyt, notowania ropy naftowej nie mogą wybić się powyżej poziomu 80 dolarów za baryłkę.
We wtorek o godzinie 14:00 za baryłkę czarnego surowca marki Brent płacono 78,19 USD, czyli o mniej więcej tyle samo, co na zamknięciu poniedziałkowych notowań. Amerykańską ropą z Teksasu handlowano po kursie 76,01 USD, czyli o przeszło dwa dolary niższym.
„Może nas czekać trend spadkowy, a publikowane dziś dane mogą dostarczyć do tego pretekstu. Na świecie jest mnóstwo ropy, a jakakolwiek ruch w górę będzie najpierw widoczny w cenach gotowych produktów” – uważa Christopher Bellew, broker z londyńskiego Bache Commodities cytowany przez agencję Bloomberg.
Według analityków w zeszłym tygodniu amerykańskie komercyjne zapasy ropy spadły o 600 tysięcy baryłek, czemu jednak miał towarzyszyć przyrost rezerw gotowej benzyny rzędu 750 tysięcy baryłek. W magazynach miało też przybyć pół miliona baryłek pozostałych destylatów, czyli głównie oleju napędowego. Dane te w środę przedstawi Departament Energii.
K.K.





























































