7 lat w Unii - za wcześnie na rzetelną ocenę

Pierwszego maja mija 7 lat od wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. Business Centre Club uznało, że jest to dobry moment na podsumowania. Z tej okazji BCC ruszyło z cyklem, którym eksperci, politycy i urzędnicy będą wypowiadali się nt. korzyści i strat dla Polski wynikających z przynależności do Unii Europejskiej.

I tak zdaniem profesora Gomułki pierwsze 15 lat III Rzeczpospolitej to czas przemian gospodarczych i fundamentalnych zmian w tym zakresie. Niemniej zaniedbano kwestie infrastruktury i ochrony środowiska, którymi zajęto się w należyty sposób dopiero po wstąpieniu Polski do UE. Za przykład podano tysiące tablic informujących o projektach inwestycyjnych finansowanych ze środków UE. Niestety z materiału BCC wynika, że jest to jedyny miernik sukcesu.

Bez wątpienia ciężko byłoby znaleźć pieniądze na przeprowadzenie inwestycji w infrastrukturę bez pomocy Unii Europejskiej. Z drugiej strony ciężko powiedzieć, czy poziom wydatkowania i średni czas realizacji projektów można uznać za zadowalający. Przez 7 lat dokonano wiele – wyremontowano drogi, a część odcinków zbudowano od nowa. Niemniej w dalszym ciągu nie ma w Polsce autostrad ani szybkiej kolei. O ile w kwestii remontów i budowy nowych odcinków dróg krajowych można powiedzieć, że efekty są widoczne i zadowalające, o tyle w sprawie autostrad i modernizacji kolei wyniki są niezadowalające.

Otwarcie granic


Zdaniem eksperta BCC niewątpliwą korzyścią z naszego wejścia do UE jest otwarcie europejskich rynków pracy dla Polaków. Profesor podkreśla, że setki tysięcy młodych ludzi zdobywa kwalifikacje zawodowe i nawiązuje kontakty handlowe. A niektórzy po powrocie do kraju, za zaoszczędzone pieniądze otwierają interesy w Polsce, a co za tym idzie przyczyniają się do rozwoju rodzimego rynku pracy.

Z całą pewnością umożliwienie młodym ludziom wyjazdu do pracy za granicę można odbierać pozytywnie. Jednak trudno nazwać emigrację (zwłaszcza w takiej ilości) obywateli za pożądane zjawisko. Do tego należy dodać, że młodzi często za granicą pracowali znacznie poniżej kwalifikacji – „z dyplomem magistra na zmywaku w Londynie”. Przykre jest również to, że po 7 latach od wejścia Polski do UE młodzież wciąż wyjeżdża, co oznacza nic innego jak to, że w kraju jest na tyle źle, że nie widzą tu dla siebie perspektyw.

Zyski netto i patologie rolnictwa


Wydatki z budżetu środków europejskich w tym roku mają wynieść blisko 70 mld złotych, z czego 20 mld trafić ma do gospodarstw rolnych. Polska składka unijna wynosi 15 mld zł – oznacza to, że netto zyskujemy ok. 55 mld złotych, co przekłada się na 3% PKB. BCC podaje, że według szacunków Instytutu Badań Strukturalnych „skumulowanym efektem transferów w latach 2004-2015” będzie wzrost poziomu PKB o 6,5%, czyli około 130 mld złotych. Statystycznie wyniki są bardzo dobre – nie jest tylko w żaden sposób wyjaśnione, jak wzrost PKB przekłada się na jakość życia przeciętnego obywatela.

Niestety trudno zrozumieć, dlaczego pomimo olbrzymich dopłat do rolnictwa ciągle wzrastają ceny większości artykułów spożywczych. Oczywiście winne są limity produkcyjne, chociaż rząd woli odpowiedzialność przerzucić na wyimaginowanych spekulantów. Dopłaty do rolnictwa służą tylko rolnikom – biorąc to pod uwagę, ciężko nazwać sukcesem faworyzowanie jednej grupy społecznej, za której dobrobyt płaci większość obywateli – w pierwszej kolejności poprzez wyższe ceny artykułów spożywczych w sklepach, w drugiej za pośrednictwem podatków transferowanych w postaci dopłat bezpośrednio do rolników.



Dopłaty miałyby sens, gdyby naprawdę chodziło o utrzymanie niskiego poziom cen produktów rolnych. W przypadku gdy mięso, zboże, warzywa, owoce i nabiał są na tyle drogie, że wielu ludzi stać na ich zakup w mniejszej ilości niż przed 2004 rokiem, po prostu nie ma żadnego uzasadnienia, by ów transfery dla rolników dalej utrzymywać. Taki patologiczny obraz polskiego rolnictwa można uznać za swoistą łapówkę państwa za zgodę na wstąpienie do UE. Łapówka już się spłaciła.

7 lat w UE

Po siedmiu latach w Unii Europejskiej można zrobić rachunek zysków i strat. Jednak na razie jest za wcześnie, by móc powiedzieć wprost, że wejście do UE było korzystne lub nie. Przede wszystkim nie wiadomo, jak by wyglądała polska gospodarka, gdybyśmy do Unii nie weszli w ogóle – i w tym wypadku nie należy wierzyć bezwzględnym zwolennikom akcesji, że Rzeczpospolita popadłaby w totalną ruinę oraz trzeba być ostrożnym mówiąc, że UE nas wykorzystuje. Opinia BCC opisuje same superlatywy wynikające z polskiego członkostwa w Unii. Niestety to, co dla jednych jest sukcesem, dla innych niekoniecznie.

Największą klęską jest wciąż zbyt niski stosunek średniej polskiej płacy do tego, jaka jest w starej UE. Z kolei sukcesy odnoszą się głównie do kategorii społecznych – Polacy poznali Europę, przyjrzeli się dokładnie, jak funkcjonują inne bogatsze państwa UE i próbują dostosowywać pozytywne wzorce z zachodu do polskich realiów. Wychodzi nam to z różnym skutkiem, ale tendencja jest oczywista – idziemy w dobrym kierunku.

Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl

 

Łukasz Piechowiak

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne