W poniedziałek prezentowaliśmy największe, naszym zdaniem, porażki Ministerstwa Finansów, jednego z najbardziej zapracowanych resortów 2016 roku. Dziś pora na największe, w naszej ocenie, sukcesy.
5. Odkup obligacji denominowanych w USD
To była dość zaskakująca wiadomość. Ministerstwo Finansów wydało komunikat, w którym informowało, że chce przed czasem odkupić od inwestorów obligacje denominowane w dolarze amerykańskim o wartości 1 mld USD (ponad 4 mld zł). Aukcja odkupu odbyła się 7 grudnia. Podczas przetargu MF udało się odkupić obligacje o wartości 650 mln USD.
Odkupienie przed czasem obligacji pozwoli zmniejszyć wydatki na odsetki przez najbliższe trzy lata o około 61 mln zł, a przedterminowy wykup stanowi prawie 1/5 całości wartości tych obligacji - poinformowało Ministerstwo Finansów. Co ważne, jak podkreślił resort w swoim komunikacie, po przetargu "uzyskane rentowności emitowanych obligacji były na historycznie niskich poziomach" a w przypadku dwóch transakcji na poziomach ujemnych. Aukcję odkupu należy zatem uznać za sukces.
Więcej na ten temat:
Przeczytaj także
4. Wprowadzenie pakietu paliwowego
To była jedna z największych zagadek rynku samochodowego. Z roku na rok, systematycznie w Polsce rośnie liczna zarejestrowanych samochodów, w 2012 było to 24,8 mln sztuk, dwa lata później prawie 2 mln więcej. Tymczasem sprzedaż paliw w tym samym czasie spadła z 25,8 mln m3 do 24,6 mln m3 w 2014 roku. Jak to możliwe? Ministerstwo Finansów szacowało szarą strefę na rynku paliw nawet na 15% rynku.
1 sierpnia wchodzi w życie zaproponowany przez MF pakiet paliwowy, który ma ograniczyć ogromną skalę unikania podatku VAT przy handlu paliwami. W nowelizacji ustawy o VAT i akcyzie, prawie energetycznym oraz ustawie o zapasach paliw znalazły się dwa kluczowe zapisy. Pierwszy wprowadza koncesję dla podmiotów na obrót paliwami z zagranicą. Oszuści tworzą fikcyjne firmy za granicą, które uzyskują koncesję i pełnią funkcje pośredników w dostawach paliw z wykorzystaniem mechanizmu uproszczonych transakcji trójstronnych. Od sierpnia, by uzyskać taką koncesję, warunkiem koniecznym będzie posiadanie w Polsce oddziału. A to oznacza, że przedsiębiorstwa takie będą musiały rozliczać VAT, tak jak polskie przedsiębiorstwa.
Druga istotna zmiana to obowiązek zapłaty podatku z
tytułu wewnątrzwspólnotowego nabycia paliw płynnych przez importera, który będzie powstawał w ciągu 5 dni od momentu sprowadzenia
paliwa przez importera do kraju. Zapłacony w ten sposób podatek będzie
pomniejszał daninę należną do zapłaty wynikającą z deklaracji podatkowej, co utrudni sprowadzenie
paliwa przez podmiot zagraniczny i sprzedaż go z tzw. odwróconym obciążeniem.
Już miesiąc po wprowadzeniu pakietu paliwowego Ministetstwo Finansów
zaprezentowało pierwsze bardzo pozytywne wyniki. W efekcie zwiększenia legalnego rynku paliw
wzrosły wpływy budżetu z tytułu akcyzy i VAT. Wstępne dane za sierpień mówią o
wpływach co najmniej 200 mln zł miesięcznie wyższych z tytułu sprzedaży paliw
płynnych. Rocznie może to przynieść do budżetu państwa ponad 2 mld zł
dodatkowych wpływów.
Co ciekawe, zarząd grupy Lotos zakomunikował, że właśnie w sierpniu tego roku
odnotował skokowy wzrost sprzedaży paliwa - o 20%. Wprowadzenie pakietu paliwowego to nie tylko
sukces Ministerstwa Finansów, ale także całej legalnie działającej branży
paliwowej.
Więcej na ten temat:
Przeczytaj także
3. Wyższa kwota wolna
To, że Ministerstwo Finansów będzie musiało zrobić coś z kwotą wolną, wiedziano już od 28 października 2015 roku. To właśnie tego dnia Trybunał Konstytucyjny orzekł, że kwota wolna na poziomie 3091 zł to zdecydowanie za mało. Sam Trybunał zauważył, że nie jest racjonalna regulacja zakładająca stałą kwotę zmniejszającą podatek na poziomie nieco ponad trzech tysięcy złotych, gdy ustawa o pomocy społecznej określa próg ubóstwa na poziomie 6168 zł. Trybunał dał rządzącym czas do końca listopada 2016, by poprawili przepisy dotyczące kwoty wolnej.
Chociaż pomysł podniesienia kwoty wolnej do 8 tys. zł był często na ustach polityków w czasie kampanii wyborczej w 2015, tak nagle po wyborach można było zauważyć, że już mniej śpieszno politykom do jej podnoszenia. Ekonomiści podkreślali, że podniesienie z 3 do 8 tys. zł kwoty wolnej to dodatkowo roczne koszty dla budżetu państwa sięgające nawet 15 mld zł. W Sejmie przepadł projekt posłów opozycji, który zakładał podwyżkę do ośmiu tysięcy złotych. Wiadomo jednak było, że coś należy zrobić. Wygaśnięcie przepisu o kwocie wolnej z końcem listopada oznaczałoby, że w kolejnym roku ponad 20 milionów podatników musiałoby zapłacić wyższe podatki.
Pojawił się zatem pomysł zastąpienia starego przepisu nowym. Jednak identycznym jak ten obalony przez Trybunał. Pozostawiając wszystko po staremu. Kilka dni przed końcem listopada biuro legislacyjne Senatu opublikowało opinię prawną mówiącą, że takie omijanie prawa nie jest właściwe, a obywatele będą mogli i tak dochodzić swoich praw przed sądami, co może narazić Skarb Państwa na miliardowe odszkodowania.
W poniedziałek, 28 listopada o godzinie 19:16 na posiedzeniu Senatu pojawia się poprawka do ustawy. Kwota wolna rośnie do 6600 zł, ale tylko dla tych, których roczna podstawa opodatkowania właśnie tyle wynosi. Osobom zarabiającym do 11 tys. zł. kwota ta będzie maleć, ale i tak będzie większa niż w latach poprzednich. Natomiast dla osób zarabiających od 11 tys. zł do 85 528 zł, wszystko zostaje po staremu. Według Ministerstwa Finansów, na podwyższonej kwocie wolnej skorzysta 3 mln podatników. Dla prawie 21 mln podatników nie zmieni się nic. "Podwyższenie" kwoty wolnej najbardziej odczują za to najlepiej zarabiający. Osobom zarabiającym powyżej 85 528 zł kwota wolna zacznie spadać, aż przy zarobkach powyżej 127 tys. zł rocznie, zniknie całkowicie. Oznacza to poniesienie im podstawy opodatkowania, tym samym będą musieli zapłacić wyższe podatki. Ponad 700 tys. podatników straci na zmianach. Ministerstwo Finansów oszacowało, że takie rozwiązanie to koszt dla budżetu w wysokości jednego miliarda złotych.
Następnego dnia, rano, Sejm przyjął poprawki Senatu i przegłosowaną ustawę przekazał do Pałacu Namiestnikowskiego. O godzinie 16:28 Kancelaria Prezydenta poinformowała, że Prezydent podpisał ustawę. Przeprocedowanie ustawy trwało 20 godzin i 12 minut.
Koncepcja zaproponowana przez Ministra Finansów obowiązuje już od 1 stycznia 2017 i dotyczy obecnego roku podatkowego, który będziemy rozliczać w formularzach podatkowych za rok. Udało się wykonać wyrok Trybunału Konstytucyjnego, a budżet przy tym poniósł minimalne koszty. Jednak część ekonomistów zastanawia się, czy to wciąż kwota wolna, czy jednak ulga podatkowa dla najuboższych.
Więcej na ten temat:
Przeczytaj także
2. Budżet najlepszy od lat
Uchwalany w grudniu 2015 roku budżet budził wiele obaw. Politycy podnosili głos, że planowane przez Ministerstwo Finansów rekordowe wpływy na poziomie 313 mld zł są nierealne. A ogromny deficyt, sięgający prawie 55 mld zł. zagrozi stabilności finansowej kraju. Do tego nakładały się szybko realizowane obietnice wyborcze. Sam program 500+ wszedł w życie już w kwietniu i już w tym miesiącu z budżetu państwa wypłacono z jego tytułu prawie pół miliarda złotych. A to był dopiero początek wypłat świadczeń, które w grudniu urosły do 17 mld zł. Jednak dodatkowe wpływy z aukcji częstotliwości LTE oraz gigantyczny zysk z NBP pozwoliły sfinansować wydatki na 500+.
Dodatkowo, od lutego banki, SKOK-i, instytucje pożyczkowe oraz zakłady ubezpieczeniowe muszą płacić tzw. podatek bankowy. Do końca listopada z tego tytuły wpłynęło nieco ponad 3 mld zł. Szacuje się, że do końca roku będzie to 3,5 mld zł. Chociaż to kwota istotna z punktu widzenia budżetu, to jednak Ministerstwo Finansów planowało uzyskać z tego podatku 5,5 mld zł. A będzie 2 mld zł mniej. Tak samo jak z podatku handlowego, z którego MF również spodziewało się wpływów w wysokości 2 mld zł, ale przez nakaz Komisji Europejskiej został on do 1 stycznia 2018 zawieszony.
Pomimo tych mniejszych wpływów z podatku bankowego i handlowego, Ministerstwo Finansów ma powody do zadowolenia. Wpływy podatkowe od stycznia do listopada były rekordowo wysokie. Dochody z podatków przewyższają prognozy ministerstwa i są znacznie wyższe niż rok temu w tym samym okresie. Wpływy z VAT do listopada były wyższe o 8,4 mld zł niż w 2015. Wpływy z PIT o 2,9 mld zł, z a CIT o 0,5 mld zł. Łącznie wpływy podatkowe są wyższe niż 2015 o około 15 mld zł. A w tych danych nie ma jeszcze informacji za grudzień.
Budżet na 2016 rok zapowiadał się nazbyt optymistyczny. Nawet dość ryzykowny. Okazało się, że dochody budżetowe uda się w pełni zrealizować, a deficyt może okazać się nawet o 20 mld zł mniejszy niż zakładało Ministerstwo Finansów. Co jest niekwestionowanym sukcesem MF. Zagadką jednak pozostaje rok 2017, który już mniej może być tak obfity we wpływy jednorazowe.
Więcej na ten temat:
Przeczytaj także
1. Nieobniżenie ratingu przez pozostałe agencje ratingowe
To był piątek, 13 maja. Po południu, po godzinie 17:00, agencja ratingowa Moody's ma opublikować przegląd oceny kredytowej polskiego długu. Większość ekonomistów ankietowanych przez PAP jednoznacznie twierdziła, że kolejna agencja w tym roku obniży nam rating.
Ale nie tylko analitycy obawiali się tego cięcia. Obawiało się także Ministerstwo Finansów. Na początku maja prezes Trybunału Konstytucyjnego ujawnia zaskakujące pismo, które otrzymał od Pawła Szałamachy. Prosi on w nim, by prezes TK powstrzymał się z wystąpieniami, które mogą podnieść ryzyko obniżki ratingu. Część analityków stwierdziło, że może to być próba znalezienia "winnego", gdyby rzeczywiście Moody's zdecydował się na taki ruch.
Na komunikat agencji ratingowej analitycy, dziennikarze oraz ekonomiści musieli długo czekać. Dopiero późno w nocy pojawiła się informacja. Rating zostaje bez zmian, w dół idzie tylko perspektywa. Wszyscy odetchnęli z ulgą.
Do końca roku ani agencja Moody's, ani ostatnia z wielkiej trójki, Fitch Ratings, nie zdecydowały się na obniżkę oceny polskiego długu. A S&P na początku grudnia zakomunikował nawet, że podnosi perspektywę oceny z negatywnej do stabilnej.
Ryzyko i atmosfera, która zaczęła towarzyszyć polskiemu długowi na początku roku, znacznie zmalała. Co nie znaczy, że całkowicie. Agencje wciąż podkreślają, że ryzyko fiskalne związane ze znacznym wzrostem wydatków jest przez nie uważnie obserwowane.
Więcej na ten temat:
































































