REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

100 mln paczek z Chin w rok. Polacy pokochali tanie zakupy

2025-12-28 20:20
publikacja
2025-12-28 20:20

Wartość sprzedaży zrealizowanej w Polsce przez chińskie platformy e-commerce od października 2024 r. do września 2025 r. mogła wynieść ok. 11,6 mld zł - szacują KPMG i Izba Gospodarki Elektronicznej. Według wiceszefa MRiT Michała Jarosa działalność platform spoza UE narusza zasady równej konkurencji.

100 mln paczek z Chin w rok. Polacy pokochali tanie zakupy
100 mln paczek z Chin w rok. Polacy pokochali tanie zakupy
fot. Ascannio / / Shutterstock

- Wolny rynek to takie same zasady dla wszystkich. Ci, którzy wchodzą na rynek, powinni tych zasad przestrzegać, również w procesie wytwarzania dóbr, które są sprzedawane w UE. Mam wrażenie, że nie mamy do czynienia z równą konkurencją, tylko z konkurencją która wymyka się spod kontroli państwa, a docelowo doprowadzi do sytuacji, w której jako konsumenci nie będziemy mieli prawa wyboru, tylko będziemy musieli wybierać między platformami spoza Europy - powiedział we wtorek wiceszef resortu rozwoju i technologii Michał Jaros podczas konferencji dotyczącej prezentacji raportu „Chińskie platformy e-commerce a polska gospodarka” przygotowanego przez Izbę Gospodarki Elektronicznej (e-Izba) i firmę KPMG.

Jaros zauważył, że import tanich produktów niespełniających europejskich norm jakości i bezpieczeństwa, a które są sprzedawane za pośrednictwem platform spoza UE, rośnie „z miesiąca na miesiąc”. W jego ocenie zaburza to konkurencyjność i stabilność rynku wewnętrznego. Dodał, że polska administracja od ponad 2 lat zabiega o to, aby ten problem został potraktowany „z należytą powagą na forum unijnym”.

- Dane i analizy, które otrzymujemy z rynku, jednoznacznie pokazują, że polscy przedsiębiorcy ponoszą coraz większe koszty funkcjonowania w ekosystemie e-commerce. Mam tu na myśli choćby kwestie związane z promocją własnych produktów. Traktujemy te sygnały bardzo poważnie i to właśnie one doprowadziły do intensyfikacji prac na poziomie Unii, które Polska aktywnie wspiera, jak choćby inicjatywę w sprawie fast fashion (przepisów mających na celu ograniczenie odpadów tekstylnych - PAP), uszczelnienia kontroli importowej czy wzmocnienia organów odpowiedzialnych za nadzór rynku - wskazał wiceszef MRiT.

Przypomniał też, że Polska znalazła się w gronie państw, które wystosowały apel do KE o szybsze wdrożenie odpowiednich, „aby ochrona europejskich przedsiębiorców nie była tylko deklaracją”.

Wakacje na giełdzie

- Nie chcemy deklaracji tylko konkretnych działań i zablokowania nieuczciwej konkurencji - podkreślił Jaros.

Według informacji przekazanych przez prezes Izby Gospodarki Elektronicznej Patrycję Sass-Staniszewską, polski e-commerce osiągnął w 2024 r. roczną wartość 150 mld złotych. Udział chińskich platform handlowych szacowany jest zaś od 6 do 11 proc., przy tym - jak zauważyła prezes Izby - „rośnie on bardzo dynamicznie”. Z kolei na cały unijny rynek w 2024 roku wpłynęło 4,6 mld przesyłek o deklarowanej wartości nieprzekraczającej 150 euro, co oznacza średnio 12 mln takich paczek dziennie.

Sass-Staniszewska podkreśliła, że polskie firmy poniosły w ostatnich latach ogromne koszty związane dostosowaniem się do zmian europejskich regulacji, m.in.: rozporządzenia RODO, dyrektywy DAC7 czy pakietu Omnibus.

- To są koszty na poziomie 171,5 mld zł. Tymczasem część globalnych platform spoza UE funkcjonuje poza tym systemem, uzyskując w ten sposób przewagę prawną - podkreśliła.

Sass-Staniszewska zaznaczyła, że „fałszywe promocje, nieprawdziwe opinie, brak transparentności celnej” stanowią model działania tych platform, co potwierdzają toczące się postępowania prowadzone m.in. przez UOKiK, ale też na poziomie unijnym przez KE. Z kolei nieprawidłowości podatkowo-celne, zaniżanie wartości przesyłek i niepłacenie przez platformy spoza UE podatku VAT powoduje w skali UE straty szacowane na 3,8 mld euro rocznie - dodała.

W ocenie prezes Izby, konieczne jest wdrożenie do polskiego prawa rozwiązań wskazanych m.in w rozporządzeniu CPC (w sprawie współpracy między organami odpowiedzialnymi za egzekwowanie przepisów prawa w zakresie ochrony konsumentów - PAP). Sass-Staniszewska zwróciła uwagę, że umożliwiają one blokowanie interfejsu platformy nieprzestrzegającej zasad lub wyświetlanie stosownych ostrzeżeń dla konsumentów.

- Skuteczność tych mechanizmów pokazuje przykład Francji, gdzie 5 listopada br. rząd ogłosił rozpoczęcie procedury zawieszenia działalności platformy Shein, do czasu wykazania przez nią działania w pełnej zgodności z prawem francuskim - stwierdziła Sass-Staniszewska.

W opinii prezes e-Izby konieczna jest także implementacja Aktu o usługach cyfrowych. Sass-Staniszewska zauważyła, że Polska jako jedyny kraj UE nie ma koordynatora ds. usług cyfrowych, „co pogłębia niepewność i nierówność konkurencji”.

Izba Gospodarki Elektronicznej analizuje także skuteczność ewentualnego wprowadzenia krajowych instrumentów, które mają wyrównać konkurencję, m.in. takich rozwiązań jak opłata manipulacyjna czy środowiskowa, którym celem byłoby „sprawiedliwe rozłożenie kosztów na wszystkich uczestników rynku”.

Jak wynika z raportu e-Izby i KPMG, prognozowana wartość tegorocznej sprzedaży w polskim internetowym handlu detalicznym osiągnie ponad 166 mld złotych, z czego 29,7 mld zł przypadnie na AGD i elektronikę, 18,2 mld - na odzież, 12,7 mld - produkty dla domu, 9 mld ł, 8,4 mld - zdrowie i urodę, oraz 70 mld zł na pozostałe produkty.

Oszacowana przez autorów raportu wartość sprzedaży zrealizowanej na polskim rynku za pośrednictwem chińskich platform e-commerce w okresie od października 2024 r. do września 2025 r mogła wynieść ok. 11,6 mld zł, co odpowiada rocznym wydatkom konsumpcyjnym ok. 510 tys. Polaków. Łączna liczba paczek, która w tym czasie dotarła z Chin do polskich klientów szacowana jest na ok. 100 mln.

Liczbę użytkowników trzech największych platform chińskich w Polsce oszacowano na około 17,3 mln osób. W ciągu ostatnich 6 miesięcy zakupu za ich pośrednictwem dokonał co drugi dorosły Polak.

Ministrowie finansów państw UE zgodzili się na tymczasowe nałożenie opłat celnych w wysokości 3 euro na małe paczki zawierające produkty o wartości do 150 euro, wysyłane do UE z państw trzecich. Cła wejdą w życie 1 lipca 2026 r. i będą obowiązywać do czasu przyjęcia przez UE przepisów znoszących ulgi celne dla towarów wprowadzanych do UE. (PAP)

gkc/ mick/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (3)

dodaj komentarz
sterl
UE sama zdecydowała że będzie kupować gaz 6 razy drożej od innych dostawców, a kopalnie taniego węgla dającego najtańszą energię i najtańszy zapas energii pozamyka i zakaże importu..
HardMetal
Tak pokochali ściąganie śmieci do kraju. Nie mówię, że wszystko to śmieci ale zdecydowana większość.
uniqe
Chęć posiadania wszelkiego śmiecia generuje propaganda w postaci wszechobecnych reklam czy tzw. telezakupów ( i to nie od sprzedawcy będzie zależało czy będzie to eksportował do Europy, ale od użytkownika tegoż śmiecia czy zachce go zaimportować)- czym się różni super nieprzywierajaca patelnia z amelinium i dziurawą pokrywką z telemango Chęć posiadania wszelkiego śmiecia generuje propaganda w postaci wszechobecnych reklam czy tzw. telezakupów ( i to nie od sprzedawcy będzie zależało czy będzie to eksportował do Europy, ale od użytkownika tegoż śmiecia czy zachce go zaimportować)- czym się różni super nieprzywierajaca patelnia z amelinium i dziurawą pokrywką z telemango od takiej samej ściąganej bezpośrednio od Chińczyka? Poza cena niczym, bo jest trzepana na tej samej prowizorycznej linii produjcyjnej z tych samych materiałów. Zarówno reklamy jak i pośrednicy czy to polscy czy amerykańscy (a tvshop jest na amerykańcach wzorowany) czy chińscy moga sprzedawać szmelc, oszukiwać lub oferować też dobre produkty. Po co więc mam napychać kabzę pośrednikowi, który nawet podatku w kraju nie zapłaci (a przecież mango raczej płaci go tam gdzie go mniej zapłaci, a więc nie w Polsce). Za to Janusze sprowadzajacy to samo co mozna kupić na Ali czy Temu przy okazji majac marżę 200 czy 300% sami są sobie winni. Handelek śmieciem jest najbardziej dochodowa działalnością- nie to co produkcja, której resztki tak usilnie ten kraj i ta unia chcą wyniszczyć, aby jeszcze więcej śmiecia sprowadzać z Chin, Wietnamu, Bangladeszu, USA (osławiony tvmarket robiacy jako pośrednik szmelcu z Chin), tudzież teraz Argentyny, Brazylii czy Maroka.
Mało tego śmiem twierdzić że duża część produktów produkowana u Nas jest gorszej jakości jak te same produkcji Chińskiej. Więc jeszcze raz- po co mam płacić za niemiecką maszynę produkcyjną 70k zł, jeżeli wiem że jest ona ściagana z Turcji przez Niemiecki konglomerat za 30k zł, z kolei Turcji ten sam egzemplarz ściagaja bezposrednio z fabryki w Chinach za 15k zł. Po drodze oczywiście zmieniaja się wyłącznie naklejki na maszynie coby stworzyć iluzję jakości i produktu najwyższej jakości. Więc wolę ściagnać bezposrednio od producenta, a nie napychać kabzę trzem pośrednikom po drodze (przy okazji wszelkie części do tej maszyny sa niedostępne, a termin naprawy jest liczony w miesiacach, zaś po zamówieniu ze znanego portalu chińskiego od producenta mam w ciągu 2 tygodni z instrukcją wymiany- niemiec nawet tego nie zapewnia bo niby patent).

Powiązane: Chiny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki