Toyota chce uniezależnić swoje elektryczne samochody od prądu z gniazdka, zasilając je energią słoneczną. Panele fotowoltaiczne zamontowano na pionierze „elektryków” – modelu prius – donosi Reuters.
56 km na jednym ładowaniu
Panele o grubości zaledwie 0,03 milimetra stosowane do tej pory przy konstrukcji satelitów umieszczono na dachu, masce, tylnej szybie i spojlerze. Niewielka grubość pozwala wyginać je i w ten sposób dopasowywać do kształtu karoserii. Baterie ważące ok. 80 kg umieszczono z kolei w bagażniku.
Auto z panelami fotowoltaicznymi w słoneczny dzień było w stanie przejechać 56 km, czyli tyle, ile powinno wystarczyć do jazdy po mieście.
Jazda tylko w piękną pogodę
Magazynowana przez panele energia trafia bezpośrednio do akumulatora, więc tak skonstruowane auto mogłoby być ładowane nie tylko podczas jazdy, ale także postoju. W tej chwili byłby to jednak samochód do użytku wyłącznie podczas idealnej pogody. Wydajność paneli drastycznie spada, gdy jest pochmurno, a nawet za gorąco.
Jak zauważa, cytowany przez Reutersa, Satoshi Shizuka, główny inżynier Toyoty, przed konstruktorami stoją teraz dwa zadania – zwiększenie wydajności paneli oraz zmniejszenie rozmiarów i wagi baterii, tak aby nie wypełniały niemal całego bagażnika.






























































