Środowy poranek przyniósł umocnienie złotego. Kurs euro zszedł w pobliże 4,70 zł, odrabiając wtorkowe straty. Ryzykiem dla naszej waluty cały czas pozostaje mocny dolar.


W środę o 10:10 kurs euro zniżkował o przeszło 1,5 grosza, schodząc do poziomu 4,7092 zł. W ten sposób już na samym początku środowego handlu udało się wymazać większość wtorkowej, dwugroszowej zwyżki kursu EUR/PLN.
Poranny ruch wpisuje się w tendencję obserwowaną od połowy lipca. Polska waluta usiłuje odrabiać straty z początku lata. W trzy tygodnie kurs euro cofnął się z niemal 4,85 zł w pobliże 4,70 zł. Niestety ta granica jest póki co trudno przekraczalna dla pary euro-złoty.
W ocenie ekonomistów ING Banku Śląskiego złoty bardzo dobrze zniósł wtorkowy spadek EUR/USD. - To może zachęcać inwestorów do zajmowania krótkoterminowych pozycji na spadek EUR/PLN. W połączeniu ze wzrostem kosztów utrzymywania pozycji na osłabienie złotego sugeruje to kolejne próby wyłamania się pary EUR/PLN poniżej 4,70. Widzimy też istotne szanse, że złamanie tego poziomu może się tym razem udać - ocenili w raporcie ekonomiści ING Banku Śląskiego.

Nagły wzrost napięcia geopolitycznego wokół Tajwanu w połączeniu z „jastrzębimi” wypowiedziami przedstawicieli Rezerwy Federalnej ponownie wzmocniły dolara, sprowadzając kurs EUR/USD poniżej 1,02. Mocny dolar tradycyjnie szkodzi walutom rynków wschodzących. W lipcu, gdy dolar był najmocniejszy od 20 lat, euro w Polsce kosztowało ponad 4,84 zł.
W środę rano za amerykańską walutę płacono 4,6249 zł, czyli o prawie trzy grosze mniej niż dzień wcześniej. To już o ponad 20 groszy mniej niż w połowie lipca, gdy „zielony” na polskim rynku był najdroższy od grudnia 2002 roku.
Frank szwajcarski taniał o prawie 4 grosze, osiągając cenę 4,8268 zł. Natomiast funt brytyjski był wyceniany na 5,6382 zł, o grosz niżej niż we wtorek wieczorem.
KK































































