Środa przyniosła kolejne wzrosty rentowności amerykańskich obligacji, a wraz z nimi umocnienie dolara. Tymczasem złoty wyraźnie osłabiał się wobec wszystkich głównych walut - euro, franka szwajcarskiego i funta brytyjskiego. Pojawiają się sygnały, że na tym słabość złotego się nie skończy.


Po jednym spokojniejszym dniu na rynku walutowym, w środę "zielony" znów przystąpił do ataku, schodząc poniżej 1,22 dolara za euro - poziomu widzianego ostatnio przez moment na przełomie lutego i marca, a wcześniej w styczniu.
Marsz na południe prowadzą amerykańskie obligacje - "dziesięciolatki" po nieśmiałej wtorkowej próbie, gdy na moment przebiły długo wyczekiwany poziom 3 proc. rentowności, by szybko zrejterować, w środę wyraźnie (i trwale?) zagościły powyżej kluczowej "trójki", sięgając 3,03 proc. Inwestorzy baczną uwagę zwracają również na "dwulatki" - ich rentowność przekraczała momentami 2,5 proc. i była najwyższa od dekady.
Spadające ceny amerykańskich obligacji, obrazujące rosnący niepokój na rynku, nie budują zaufania do złotego. Polska waluta wyraźnie osłabiała się w środę nie tylko do mocno zyskującego dolara, ale również do pozostałych głównych walut. Po 20:00 za "zielonego" trzeba było płacić 3,4754 zł, o ponad 1 proc. więcej niż dzień wcześniej i w konsekwencji - najwięcej od stycznia.
Znaczne osłabienie złotego wobec dolara było efektem zniżki eurodolara oraz wzrostu kursu EUR/PLN. Po 16:00 euro kosztowało nawet 3 grosze więcej niż rano, wyraźnie wybijając się ponad poziom 4,23, potem nieznacznie odpuściło - po 20:00 europejska waluta kosztowała już "tylko" 4,2279, czyli najwięcej od miesiąca.

Środa nie była też najlepszym dniem dla frankowiczów - za franka znów trzeba było płacić ponad 3,53 zł. Lepszy dzień mieli beneficjenci transferów z Wielkiej Brytanii - funt momentami drożał nawet o 5 gr, do 4,85 zł, zbliżając się do dawno niewidzianej "piątki".
Trzy z wyżej wymienionych par znalazły się w środę blisko lokalnych minimów (eurodolar) i maksimów (EUR/PLN oraz GBP/PLN), których przebicie byłoby technicznym sygnałem pogłębienia ostatnio notowanych zniżek (EUR/USD) lub zwyżek (pozostałe pary). Można się zatem spodziewać, że złoty będzie się dalej osłabiał wobec dolara, euro i funta. Szczególnie że stopy procentowe wyznaczane przez Fed wyraźnie za Oceanem rosną i są już takie jak nad Wisłą, tymczasem prezes NBP Adam Glapiński coraz bardziej stanowczo podkreśla, że podwyżek stóp w Polsce nie należy się spodziewać w najbliższych dwóch latach. Tymczasem rentowność 10-letnich amerykańskich Treasuries wynosi 3,03 proc., a ich polskich odpowiedników tylko nieznacznie więcej: 3,10 proc.
MKa




























































