Przedłużająca się wojna na Bliskim Wschodzie wywiera presję na umocnienie dolara amerykańskiego i daje się we znaki waluty z rynków wschodzących. O ile na parze z euro polski złoty radzi sobie całkiem przyzwoicie, to już dolar notowany był najwyżej od sierpnia ubiegłego roku.


W trakcie weekendu wojsko USA zbombardowało irańską wyspę Chark, uderzając w cele wojskowe, ale oszczędzając infrastrukturę naftową. Cieśnina Ormuz nadal pozostaje zamknięta dla żeglugi, co w poniedziałek rano wywindowało notowania ropy naftowej do 106 USD za baryłkę. Droga ropa podnosi oczekiwania inflacyjne i uderza w kraje będące importerami energii – czyli praktycznie w całą Europę i większość Azji.
Stąd też utrzymująca się presja na osłabienie złotego. W poniedziałek o 9:38 euro kosztowało 4,2694 zł i było o ok. grosz tańsze niż na zamknięciu piątkowych notowań. W przypadku pary euro-złoty kluczowym oporem jest strefa 4,30-4,31 zł. Dopiero trwałe przełamanie tego poziomu implikowałoby poważniejsze konsekwencje dla polskiej waluty.
- Zakładając, że inwestorzy utrzymają przekonanie o krótkoterminowym negatywnym wpływie wojny w Zatoce Perskiej na inflację i wzrost gospodarczy, uważamy, że EURPLN w najbliższych dniach pozostanie w przedziale 4,23-4,3050, bliżej strefy 4,27-4,28. W przypadku USDPLN widzimy możliwość testu strefy 3,7450-3,7650, a ewentualne wyższe poziomy oznaczałyby eskalację negatywnych czynników, co na obecnym etapie nie jest naszym scenariuszem bazowym – ocenili ekonomiści PKO BP.
Gorzej prezentuje się sytuacja na parze dolar-złoty. Kurs USD/PLN w poniedziałek rano wynosił 3,7389 zł i był o grosz niższy od piątkowego kursu odniesienia. Przed weekendem dolar kosztował nawet 3,75 zł i był najdroższy od sierpnia 2025 roku. Od wieloletniego minimum z końcówki stycznia kurs dolara wzrósł już o 25 groszy.

W dalszej części tygodnia rynki walutowe będą się skupiać na dwóch kwestiach. Pierwszą jest rzecz jasna sytuacja w Zatoce Perskiej i powiązane z nią notowania ropy naftowej. Druga to decyzje najważniejszych banków centralnych świata. W tym tygodniu o stopach procentowych decydować będą władze monetarne USA, Chin, strefy euro, Japonii, Szwajcarii, Szwecji, Kanady i Wielkiej Brytanii. W przypadku złotego w grze pozostaje jeszcze obniżka ratingu kredytowego Polski w agencji Moody’s, która ma zostać opublikowana w piątek wieczorem.
Tymczasem blisko kilkuletnich maksimów utrzymują się notowania franka szwajcarskiego. O poranku helwecka waluta kosztowała 4,7235 zł i była o ponad grosz droższa niż przed weekendem. W ostatnim czasie frank najdroższy był równo tydzień temu, gdy momentami kosztował prawie 4,80 zł i był notowany najwyżej od października 2023 roku.
KK































































