Wtorkowy poranek przyniósł kontynuację poniedziałkowego umocnienia złotego. Polska waluta odradza się po tym, jak pod koniec września osiągnęła jedne z najsłabszych poziomów w historii.


We wtorek o godz. 10:39 kurs euro wynosił 4,0821 zł i był o dwa grosze niższy niż dzień wcześniej. W poniedziałek po południu wspólnotowa waluta została przeceniona o ponad trzy grosze – po tym, jak piątek osiągnęła najwyższe notowania od marca ’22. Dodajmy, że euro po 4,80 zł w dalszym ciągu sygnalizują bardzo głęboką słabość polskiej waluty. Wciąż są to poziomy zbliżone do historycznych rekordów z marca ’09 i marca ’20.
„Lokalnie dominuje oczekiwanie na wynik jutrzejszego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej. Globalnie zaś inwestorzy czekają na piątek i dane z amerykańskiego rynku pracy. Co więcej, pomocne w stabilizacji notowań są spadki cen gazu w Europie. W rezultacie kurs EUR/PLN koncentruje się wokół dolnego ograniczenia przedziału 4,80–4,90” – napisał w komentarzu dziennym ekonomista Banku Millennium Mateusz Sutowicz.
Złotemu i innym walutom z rynków wschodzących pomaga taniejący od kilku dni dolar, który jeszcze w ubiegłym tygodniu był najmocniejszy od 20 lat. We wtorek rano „zielony” taniał o blisko 6 groszy, do 4,8528 zł. Łącznie od wrześniowego rekordu wszech czasów dolar potaniał już o 20 groszy.
Frank szwajcarski wyceniany był na 4,9224 zł, czyli o 2,8 grosza niżej niż w poniedziałek wieczorem. Od kilku dni helwecka waluta szybko traci względem euro po tym, jak 26 września kurs EUR/CHF ustanowił historyczne minimum. Ten ruch na polskim rynku przełożył się na spadek notowań franka z przeszło 5,12 zł do niespełna 4,90 zł dziś nad ranem.

W przeciwnym kierunku podążyły notowania funta brytyjskiego, który jeszcze tydzień temu był historycznie słaby względem dolara amerykańskiego, a na polskim rynku kosztował najmniej od dwóch lat. Od tego czasu kurs funta wzrósł z niespełna 5,11 zł do 5,5190 zł.
KK






























































