Piątkowy poranek przyniósł umocnienie złotego po wtorkowym gazowym szoku. Polska waluta pozostaje jednak bardzo słaba, do czego przyczyniają się najwyższe od lat notowania dolara amerykańskiego.


Wczoraj indeks dolara niemal wyrównał covidowy szczyt z wiosny 2020 roku i tym samym znalazł się blisko najwyższych poziomów od 20 lat. Silny dolar zwykle negatywnie wpływa na notowania walut z rynków schodzących, do których zalicza się także polski złoty. Siła dolara oraz niedawne perturbacje wywołane zakręceniem kurka na gazociągu jamalskim w ostatnich dniach odpowiadały za słabość PLN.
Jednakże piątkowy poranek przyniósł lekkie odreagowanie na rynku dolara, co pomogło także złotemu. O 9:30 kurs euro zniżkował o 1,8 grosza, schodząc do poziomu 4,6681 zł. W ten sposób parze euro-złoty udało się jednak utrzymać w kwietniowej konsolidacji w przedziale 4,60-4,70 zł.
Słabnący globalnie dolar i umacniający się lokalnie złoty sprawiły, że kurs USD/PLN zniżkował aż o 4,5 grosza, obniżając się do 4,4201 zł. W dalszym ciągu są to jedne z najwyższych notowań pary dolar-złoty w ciągu ostatnich 20 lat.

O ponad trzy grosze taniał także frank szwajcarski, w piątek o poranku wyceniany na 4,5580 zł. Funt brytyjski wart był 5,5413 zł, czyli o niespełna dwa grosze mniej niż dzień wcześniej.
KK



























































