Złoty zyskał w stosunku do dolara, w efekcie odrabiania strat euro na parze EUR/USD. Finalne dane o polskiej inflacji, niższe niż szybki szacunek, wprowadziły nieco zmienności rano, ale przez resztę dnia obserwowana była korekta kursu dolara.


[Aktualizacja] Po godzinie 15.45 złoty jeszcze bardziej umocnił się w stosunki do dolara, a kurs USD/PLN wynosił nieco ponad 4,74 zł co oznaczało, że polska waluta zyskała ok. 6 groszy w stosunku do porannych notowań. EUR/PLN wynosił 4,77 zł czyli ponad 4 grosze mniej niż rano. To efekt odrabiana strat euro na parze EUR/USD, gdzie kurs wynosił 1,006, a momentami przekraczał 1,008
[Aktualizacja] Po godz. 12.00 piątkowego handlu na rynku walut obserwowana jest korekta ostatniego umocnienia dolara, zwłaszcza względem euro. Rynek być może przereagował dane o inflacji z USA.
Po południu kurs EUR/PLN wynosił już 4,80, USD/PLN spadł w pobliże 4,78, CHF/PLN znajdował się na poziomie powyżej 4,88, a GBP/PLN spadł do 5,66. Złoty zyskał w przeciągu ok. dwóch godzin po 1-2 grosze w stosunku do głównych walut. Umacniał się kurs na parze EUR/USD dochodząc do 1,004.
"Prawdopodobieństwo ruchu 100 pb na stopach podczas posiedzenia Fed zaplanowanego na 27 lipca spadło poniżej 50 proc. po tym jak jeden z największych "jastrzębi" w Fed - Christopher Waller - stwierdził, że rynki przesadziły, co do tak dużego ruchu" - napisał Marek Rogalski z DM BOŚ.
W piątek po godz. 10:30 kurs EUR/PLN wyniósł 4,81, USD/PLN spadł w pobliże 4,80, CHF/PLN nieco wzrastał powyżej 4,89, a GBP/PLN spadł do 5,68.

Wciąż kurs złotego do głównych walut jest pochodną ucieczki kapitału do dolarowej przystani i słabnącego przede wszystkim euro. Po czwartkowym przełamaniu parytetu na parze EUR/USD w piątek notowania lekko wróciły ponad poziom 1,00.
"Możliwe odejście Draghiego, który zagranicy jawi się jako oaza zdrowego rozsądku, było czynnikiem, który wywołał pierwsze poważniejsze przełamanie parytetu na EURUSD. Kurs zanurkował przejściowo do 0,9960, ale powrócił powyżej kluczowego poziomu po doniesieniach, że prezydent Mattarella dymisji nie przyjął" - skomentował Kamil Cisowski z DI Xelion.
"Kurs EUR/USD fluktuuje wokół parytetu, oczekując na nowe impulsy, w tym dzisiejszy zestaw danych makro z USA i - w naszej ocenie - prawdopodobnie także już na przyszłotygodniowe niezwykle istotne posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego" - napisali ekonomiści Banku Millennium.
Inni wskazują, że w czwartek nastąpiło odwrócenie korelacji dolar - złoty.
"Mocniejszy dolar - mocniejszy złoty. Takiej konstelacji nie widzieliśmy dawno, a złamaniu standardowej korelacji pomogły zapewne lepsze od oczekiwań dane o krajowym bilansie płatniczym, a także spadki cen surowców. Poglądu na temat złotego (że pozostanie słaby) nie zmieniliśmy" - napisali analitycy banku Pekao.
Czwartkowe umocnienie dolara po południu było spowodowane publikacją danych o inflacji producenckiej w USA (PPI), która wyniosła 11,3 proc. rok do roku wobec prognozy na poziomie 10,7 proc. Nie bez znaczenia były słabsze wyniki finansowe dużych amerykańskich banków. Raporty JPMorgan i Morgan Stanley pokazały gorsze od oczekiwań zyski i słabość sektora finansowego w środowisku recesyjnych obaw. Ucieczka kapitału w stronę amerykańskiej waluty była widoczna na rynkach finansowych, gdzie traciły akcje, surowce i metale.
W nocy dowiedzieliśmy się, że Chiny odnotowały najsłabsze tempo wzrostu od ponad dwóch lat, co jeszcze bardziej potęguje obawy o silne spowolnienie światowej gospodarki.
MKu































































