Po raz pierwszy od lutego 2020 roku kurs euro znalazł się poniżej poziomu 4,28 zł. W ten oto sposób złoty ostatecznie odrobił straty, jakie w poprzednich latach poniósł na skutek reakcji władz na epidemię COVID-19 oraz rosyjskiej inwazji na Ukrainę.


We wtorek o 9:38 kurs euro wynosił 4,2757 zł. Dzień wcześniej euro kosztowało nawet 4,2701 zł i był to najniższy kurs EUR/PLN od końcówki lutego 2020 roku.
Oznacza to także przełamanie wsparcia wyznaczanego przez lokalne minima z grudnia i lutego. Na gruncie analizy technicznej taki rozwój wypadków otwiera drogę ku dalszym spadkom. Potencjalnym celem jest teraz poziom 4,21 zł wyznaczany przez dołek ze stycznia 2020 roku.
Od przeszło roku na parze euro-złoty obowiązuje wyraźny trend spadkowy. Przez ten czas kurs euro obniżył się z blisko 4,80 zł do niespełna 4,28 zł. Jest to nie tylko zdecydowana aprecjacja polskiej waluty, ale także odwrócenie tendencji z lat 2020-22, gdy złoty systematycznie tracił wobec euro, w ujęciu nominalnym bijąc rekordy słabości.
Przez ostatnie miesiące złotemu sprzyjały nie tylko czynniki krajowe (spadek inflacji, ożywienie gospodarcze, brak obniżek stóp procentowych i napływ zagranicznego kapitału), ale też otoczenie zagraniczne. Światowe giełdy biją historyczne rekordy, co napędza apetyt na ryzykowne aktywa. Od października osłabia się także dolar amerykański, co jest czynnikiem sprzyjającym walutom z rynków wschodzących.

We wtorek rano za amerykańską walutę płacono 3,9163 zł. Wcześniej kurs USD/PLN spadł nawet do 3,9055 zł i wyznaczył nowe tegoroczne minimum. Dla pary euro-dolar (i pośrednio też dolar-złoty) wydarzeniem dnia będzie publikacja danych o inflacji CPI w Stanach Zjednoczonych. Publikacja ta pojawi się o 13:30 czasu polskiego.
Frank szwajcarski wyceniany był na 4,4613 zł. Zatem także w przypadku tej pary walutowej możemy mówić o wyznaczeniu nowego tegorocznego minimum (4,4502 zł). Co więcej, w przypadku kursu CHF/PLN oznacza to najniższe wartości od czerwca 2022 roku.


























































