Przed posiedzeniami najważniejszych banków centralnych świata kurs euro do złotego utrzymuje się w lokalnym trendzie bocznym. Z kolei notowania dolara amerykańskiego ustabilizowały się w pobliżu poziomu 4 zł.


We wtorek o 9:43 kurs euro wynosił 4,4316 zł i był o niespełna grosz niższy niż dzień wcześniej. Jednakże takie ruchy niczego nie zmieniają w szerszym obrazie sytuacji. Od miesiąca kurs EUR/PLN oscyluje w paśmie 4,40-4,50 zł i od trzech tygodni utrzymuje się blisko środka tego przedziału.
Ta konsolidacja nastąpiła po silny spadku notowań euro w okresie wiosennym. Od połowy lutego do końcówki czerwca kurs euro obniżył się o blisko 40 groszy, pod koniec ubiegłego miesiąca osiągając najniższe poziomy od września 2020 roku. Brakuje jeszcze 10-20 groszy, aby w ujęciu nominalnym nasza waluta odrobiła całe covidowo-wojenne straty.
- Złoty porusza się niezmiennie w trendzie bocznym, a dokładniej wokół środka przedziału 4,40-4,48 i oczekuje na rozstrzygnięcia odnośnie do światowej polityki pieniężnej - wskazują ekonomiści Banku Millennium. Chodzi im o środową decyzję kierownictwa Rezerwy Federalnej, która według rynku ma dokonać już ostatniej w tym cyklu podwyżki stóp procentowych. Z kolei dzień później Europejski Bank Centralny ma dołożyć kolejne 25 pb. do stopy referencyjnej i zapowiedzieć następną podwyżkę na wrzesień.

W ostatnich dniach doszło do silnych spadkach na parze euro-dolar. Kurs EUR/USD ustabilizował się powyżej poziomu 1,10. Na polskim rynku skutkowało to powrotem notowań dolara powyżej okrągłego poziomu 4 zł. We wtorek rano amerykańska waluta kosztowała 4,0018 zł.
Frank szwajcarski wyceniany był na 4,6060 zł i był o 0,8 grosza tańszy niż w poniedziałek, kiedy to osiągnął najwyższe notowania od początku czerwca. Za funta brytyjskiego trzeba było zapłacić niespełna 5,14 zł, a więc tylko 4 grosze powyżej najniższego poziomu od lutego 2021 roku.
KK






























































