Kurs euro utrzymał się blisko wieloletnich maksimów z wiosny i jesieni 2020 roku. Przekroczenie covidowych szczytów na parze euro-złoty może grozić wzrostem notowań wspólnotowej waluty nawet w rejon 5 zł.


W czwartek rano kurs euro kształtował się na poziomie 4,6296 zł, a więc bez większych zmian względem środowego wieczoru. Dzień wcześniej euro było notowane nawet po 4,6344 zł, a więc już blisko październikowego szczytu (4,6439 zł).
Na gruncie analizy technicznej wybicie strefy 4,63-4,64 zł otwierałoby drogę ku szczytom z marca 2004 (4,95 zł) i lutego 2009 (4,92 zł). Na niekorzyść złotego przemawia nie tylko sytuacja epidemiczna i polityka zaostrzania lockdownów, ale przede wszystkim polityka Narodowego Banku Polskiego, który toleruje wysoką inflację i odcina się od jakiejkolwiek możliwości podwyżki stóp procentowych w horyzoncie najbliższych dwóch lat.
- EUR/PLN testuje maksima z jesieni ubiegłego roku. Pokonaliśmy już szczyty z marca, którym towarzyszyły silne spadki na giełdach. Teraz tych spadków nie ma, a rentowności obligacji rosną, zwłaszcza w USA, nie wywołując jednocześnie awersji do ryzyka. Jeśli taka awersja się pojawi, a zwykle pojawia się, kiedy nikt się tego nie spodziewa, złoty może się znacząco osłabić – powiedział w środę Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XtB. Według niego najbliższym oporem będą wtedy dopiero okolice 5 zł za euro.

W stronę innego okrągłego poziomu zmierza też kurs dolara. W czwartek rano amerykańska waluta była wyceniana na niemal 3,92 zł, a więc blisko najwyższych poziomów od listopada. Po raz ostatni dolar kosztował ponad 4 złote w maju 2020 roku, gdy kończyła się pierwsza fala Covid-19.
Bez zmian na poziomie 4,1846 zł pozostawały notowania franka szwajcarskiego. Funt brytyjski wymieniany był na 5,3572 zł, a więc także podobnie jak w środę wieczorem.
KK
































































