Ponad 600 skazanych zgłosiło się do służby wojskowej w walczących z rosyjską agresją Siłach Zbrojnych Ukrainy; obecnie przechodzą oni szkolenie, po którym zostaną włączeni do oddziałów szturmowych – poinformował we wtorek ukraiński minister sprawiedliwości Denys Maluska.


Podstawową różnicą między więźniami, wcielanymi do wojska w Rosji i w Ukrainie, jest dobrowolność służby po stronie ukraińskiej – podkreślił.
„Główna odmienność polega na dobrowolności pełnienia służby wojskowej. (…) Do naszej niewoli trafiali byli więźniowie z Federacji Rosyjskiej, którzy przyznawali, że nie chcieli walczyć. (…) Czyli, de facto, oni byli gnani do zadań, których nie mogli wykonywać” – powiedział w programie telewizyjnym.
Maluska wcześniej oceniał, że liczba osadzonych w zakładach karnych, którzy mogliby zostać zmobilizowani na wojnę z Rosją, wynosi około 10-20 tys. Teraz przekazał, ilu z nich zgłosiło się do tej pory do armii.
„Już 613 więźniów opuściło zakłady karne i wstąpiło w szeregi Sił Zbrojnych. Obecnie przechodzą oni odpowiednie przeszkolenie” – wyjaśnił.

Minister zapowiedział, że skazani, którzy wstąpili do wojska, będą walczyli w oddziałach szturmowych. „To będą oddziały szturmowe. Jednostki, które na razie składają się wyłącznie z osób, które odbywały karę więzienia (…)” – powiedział minister sprawiedliwości Ukrainy.
Media wyjaśniały wówczas, że prawo zwolnienia z odbywania wyroku, by wstąpić do armii, nie będzie przysługiwało karanym za umyślne zabójstwa, pedofilię, korupcję oraz skazanym za przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu państwa.
Nie będzie ono również dotyczyło skazanych, którzy przed wyrokami pełnili wysokie stanowiska państwowe, m.in. ministrów i deputowanych oraz osób skazanych za produkcję, rozpowszechnianie albo posiadanie narkotyków.
Z Kijowa Jarosław Junko
jjk/ mal/



























































