To nie koniec problemów Turowa. Niemieckie miasto Żytawa planuje wnieść kolejną skargę przeciwko kopalni węgla brunatnego, która w lutym uzyskała od resortu klimatu i środowiska koncesję na dalsze wydobycie.


O sprawie informuje Deutsche Welle, powołując się na ustalenia "Saechsische Zeitung" i "Frankfurfer Allgemeine Zeitung".
Decyzję o wystosowaniu skargi radni Żytawy (Saksonia) podjęli jednogłośnie w trakcie nadzwyczajnej narady w sobotę, 25 marca. Włodarze mają zastrzeżenia do działań polskiego resortu klimatu i środowiska, który w lutym wydał koncesję na dalsze wydobycie w kopalni Turów do 2044 roku.
Żytawa składa drugi pozew ws. rozbudowy kopalni Turów. Co znalazło się w piśmie?
To już drugi taki pozew skierowany przez niemieckie miasto do warszawskiego sądu administracyjnego - mamy bowiem do czynienia z kontynuacją przepychanek prawnych, które ciągną się od listopada 2022 roku. "Według władz Żytawy ocena oddziaływania na środowisko wymagana do dalszej eksploatacji kopalni nie jest jeszcze prawnie wiążąca. Jesienią ubiegłego roku Żytawa złożyła skargę na ten dokument, a ponieważ nie podjęto jeszcze żadnej decyzji, władze miasta uważają, że nie może zostać zakończona procedura wydania zezwoleń na dalszą eksploatację" - podaje DW.
Przeczytaj także
"FAZ" przypomina z kolei analizy, które wskazują, że saksońskie miasto może obniżyć się nawet o jeden metr, jeśli Turów nie przerwie wydobycia węgla brunatnego. Co więcej, zdaniem włodarzy Żytawy w procesie przydzielania koncesji nie wzięto pod uwagę obaw o zanieczyszczenie wód gruntowych oraz emisje pyłów i hałasu. Nie pochylono się również nad kwestią rekultywacji otworu, który pozostanie na terenie zakładu po wygaszeniu jego działalności.

O Turów spieraliśmy się już z Czechami
Turów po raz kolejny znalazł się więc w centrum sąsiedzkiego sporu. Podobnie, choć na dużo większą skalę, było w lutym 2021 r., gdy Czechy wniosły do TSUE skargę przeciwko Polsce w sprawie rozbudowy dolnośląskiej kopalni. Jednocześnie domagały się zastosowania tzw. środka tymczasowego, czyli nakazu wstrzymania wydobycia. Strona czeska uważała m.in., że inwestycja zagraża dostępowi mieszkańców Liberca do wody.
Polski rząd nie zastosował się do nakazu wstrzymania wydobycia, w efekcie czego 20 września 2021 r. TSUE nałożył na Polskę karę 500 tys. euro dziennie.
Na początku lutego 2022 r. premierzy Polski i Czech, Mateusz Morawiecki i Petr Fiala, podpisali w Pradze umowę międzyrządową "o współpracy w zakresie odnoszenia się do skutków na terytorium Republiki Czeskiej wynikających z eksploatacji kopalni odkrywkowej węgla brunatnego Turów". Umowa zakłada m.in., że Polska ma zapłacić 35 mln euro rekompensaty, natomiast Fundacja PGE ma przekaże 10 mln euro krajowi libereckiemu.
Rząd do końca nie zamierzał uregulować zasądzonych przez TSUE kar, więc ostatecznie ponad 68 mln euro potrącono z puli unijnych funduszy dla Polski.
ML






























































