Ukraina i Rosja dokonały kolejnej wymiany jeńców wojennych. Do kraju powróciło 100 żołnierzy, z których większość to obrońcy Mariupola – poinformował w czwartek wieczorem prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.


"Kolejnych 100 Ukraińców w domu, w Ukrainie. Gwardia Narodowa, Straż Graniczna, ZSU (Siły Zbrojne Ukrainy). Większość to obrońcy Mariupola" – ogłosił szef państwa w sieciach społecznościowych.
Prezydent zapewnił, że prowadzone są działania na rzecz uwolnienia innych obywateli jego kraju, którzy są więzieni w rosyjskich obozach. "Wszyscy są naszymi ludźmi. Wszyscy znów są na ziemi ojczystej. Działamy na rzecz każdej osoby (przetrzymywanej w niewoli) i nie zatrzymamy się, dopóki ich wszystkich nie odzyskamy" – oświadczył Zełenski. (http://tinyurl.com/swbxp677)
Do wcześniejszej wymiany jeńców doszło 31 stycznia, gdy na Ukrainę powróciło 207 przetrzymywanych przez Moskwę obywateli. W grupie tej byli wojskowi i cywile.
24 stycznia przedstawiciel ukraińskiego sztabu koordynacyjnego ds. wymiany jeńców wojennych Jurij Taraniuk informował, że do tego czasu przeprowadzono 49 wymian jeńców. Do domów powróciło 2828 osób, wśród nich - 2681 żołnierzy i 147 cywilów. W niewoli pozostawało wówczas ponad 8 tys. ludzi, w tym ponad 1600 cywilów.

Do tej pory problemem była wymiana obrońców Mariupola. 1 lutego dowódca brygady Azow Denys Prokopenko alarmował, że w rosyjskiej niewoli pozostaje ponad 900 żołnierzy, którzy bohatersko bronili zakładów Azowstal w tym położonym na południu Ukrainy mieście. Ludzie ci nie byli przekazywani do wymiany od półtora roku – mówił.
W maju 2022 roku obrońcy Mariupola w obwodzie donieckim, po niemal trzech miesiącach walk w oblężonym bastionie na terenie zakładów Azowstal, trafili do rosyjskiej niewoli. 21 września tegoż roku w ramach wymiany jeńców z Rosją władzom ukraińskim udało się uwolnić 215 wojskowych, w tym dowódców obrony Mariupola i Azowstalu.
Pięciu oficerów z Azowstalu – dowódcy ówczesnego pułku Azow Denys Prokopenko i Swiatosław Pałamar, dowódca 36. brygady piechoty morskiej Serhij Wołynski oraz Denys Szłeha i Ołeh Chomenko – trafiło do Turcji i miało tam pozostać do końca wojny.
Była to część ustaleń z Rosją, w których ważną rolę miał odegrać turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan. Dowódcy Azowa trafili w końcu do ojczyzny, zaś Kreml oskarżył Ukrainę i Turcję o naruszenie zawartego porozumienia.
Z Kijowa Jarosław Junko





























































