- Gdy cofniemy się do czasu boomu na kredyty frankowe, to wszyscy
interesariusze w tym czasie byli za: klienci chcieli kupować te
produkty, banki chciały im sprzedawać, media szeroko komentowały to jako
pozytywne, także politycy też tego chcieli. Teraz po mniej więcej
10 latach sytuacja jest inna - mówi Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP.


Zbigniew Jagiełło: Banki czerpią siłę z gospodarki
Dlaczego wprowadza się podatek bankowy? Czy to wpłynie na ceny produktów w bankach?
Zbigniew Jagiełło: Trwa kampania wyborcza, a w jej trakcie siłą rzeczy każdy chce wygrać i chce złożyć różnego rodzaju obietnice. Nie wiem, jak się to skończy. Jeżeli chodzi o ustawę frankową, to mamy jeszcze przed sobą posiedzenie senatu, następnie posiedzenie sejmu, a na samym końcu podpis prezydenta. Kiedy proces legislacyjny się skończy będzie można ocenić wpływ tego na banki, na klientów, na polską gospodarkę. Jest jeszcze dużo czasu, na to, aby potoczyła się dyskusja na temat zysków i strat.
Czy frankowcom trzeba pomagać? Jak ocenia Pan konsekwencje wprowadzenia tzw. ustawy frankowej?
Zbigniew Jagiełło: Uchylam się od odpowiedzi, ponieważ jestem stroną tego procesu, chciałem tylko przypomnieć i zwrócić uwagę, że gdy cofniemy się do czasu boomu na kredyty frankowe, to wszyscy interesariusze w tym czasie byli za: klienci chcieli kupować te produkty, banki chciały im sprzedawać, media szeroko komentowały to jako pozytywne, także politycy też tego chcieli. Teraz po mniej więcej 10 latach sytuacja jest inna. Wszyscy wchodziliśmy w tą rzekę. Wydaje mi się, że najbardziej rozsądne będzie, kiedy razem będziemy z niej wychodzili.
Rozmawiała Anna Drozd





























































