Liczba zatrudnionych w sektorach pozarolniczych wzrosła w lutym o 235 tysięcy – poinformowało amerykańskie Biuro Statystyki Pracy.


Dane były lepsze od pierwotnych oczekiwań ekspertów. Ekonomiści spodziewali się wzrostu zatrudnienia o 190 tys. wobec 238 tys. (po rewizji z 227 tys.) odnotowanych w styczniu. Ale po publikacji zaskakująco dobrego raportu ADP (który pokazał wzrost zatrudnienia aż o 298 tys.) faktyczne oczekiwania rynku zapewne były zdecydowanie wyższe.
Silny wzrost zatrudnienia w sektorze prywatnym (o 227 tys. w lutym i 221 tys.) prawdopodobnie przesądzi o podwyżce stóp procentowych podczas nadchodzącego posiedzenia władz Rezerwy Federalnej.
Równocześnie pewnym mankamentem lutowego raportu BLS pozostaje słaby wzrost wynagrodzeń. Przeciętna stawka godzinowa wyniosła 26,09 USD i była tylko o 0,2% wyższa niż w styczniu oraz o 2,8% wyższa niż w lutym 2016 roku. Ekonomiści liczyli na wzrost płacy godzinowej o 0,3% mdm.
Co istotne, tym razem dobre wyniki danych urzędowych zostały potwierdzone przez osobne badanie ankietowe, przy pomocy którego BLS mierzy aktywność zawodową i stopę bezrobocia. W lutym liczba pracujących zwiększyła się aż o 447 tysięcy, liczba bezrobotnych zmalała o 107 tysięcy, a liczba biernych zawodowo spadła o 176 tys.

Dzięki temu wskaźnik zatrudnienia (czyli relacja pracujących do populacji w wieku produkcyjnym) podniosła się z 59,9% do 60,0%, choć to wciąż bardzo niski poziom. Oznacza to, że blisko 94,2 mln Amerykanów w wieku produkcyjnym pozostaje poza rynkiem pracy. Jeśli doliczyć do tego ponad 7,5 mln bezrobotnych (czyli osoby poszukujące pracy), to okaże się, że ponad sto milionów mieszkańców USA nie miało płatnego zajęcia.
Stopa bezrobocia wyniosła 4,7% wobec 4,8% miesiąc wcześniej.
Krzysztof Kolany































































