Klienci banków, w przypadku wcześniejszej spłaty kredytu, powinni otrzymać zwrot części pobranych opłat i prowizji – wynika z dokumentu Rzecznika Finansowego i UOKiK sprzed miesiąca. Tymczasem, według Rzecznika Finansowego, ten sam mechanizm powinien działać w przypadku odsetek. Kto ma rację?
Miesiąc temu Rzecznik Finansowy i UOKiK wydały wspólny dokument, w którym przypomniały kredytodawcom o zasadach rozliczania wcześniejszej spłaty kredytu. Klienci powinni otrzymać zwrot części pobranych opłat i prowizji – wskazano w analizie. Zgodnie z interpretacją przedstawioną na stronie internetowej Rzecznika Finansowego, ten sam mechanizm powinien działać w przypadku odsetek.
Przyjmijmy, że zaciągamy kredyt na 10 tys. zł na jeden rok. Zobowiązaniu towarzyszy 10-procentowa prowizja pobierana z góry. Po 6 miesiącach decydujemy się na uregulowanie całości długu. Stanowisko przygotowane przez Rzecznika Finansowego i Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wskazuje, że pożyczkodawca powinien zwrócić nam połowę z naliczonej prowizji.
Problem wzbudził zainteresowanie klientów, którzy spotykali się z praktyką zatrzymywania przez kredytodawców już pobranych opłat. Na stronie internetowej Rzecznika Finansowego pod koniec maja pojawiła się sekcja pytań i odpowiedzi dotyczących wydanej przez instytucję interpretacji. Jedna z przedstawionych wątpliwości dotyczy konieczności zwrotu odsetek przy spłacie zobowiązania.
Odsetki potraktowane tak samo jak prowizja
Załóżmy, że kredytobiorca spłaca kredyt w ratach równych. W początkowym okresie spłaty w racie spłacamy więcej odsetek. Z biegiem czasu proporcje się zmieniają na korzyść kapitału – suma odsetek w racie maleje, a rośnie udział spłacanego długu. To charakterystyczna cecha tego modelu spłaty, dobrze widoczna w prostym przykładzie przedstawionym poniżej.

|
Harmonogram spłaty kredytu na 10 tys. zł na 12 miesięcy, oprocentowanie 10 proc. |
||||
|---|---|---|---|---|
|
Nr raty |
Odsetki |
Kapitał |
Rata równa |
Kapitał do spłaty |
|
1 |
83,33 zł |
795,83 zł |
879,16 zł |
9 204,17 zł |
|
2 |
76,70 zł |
802,46 zł |
879,16 zł |
8 401,71 zł |
|
3 |
70,01 zł |
809,15 zł |
879,16 zł |
7 592,56 zł |
|
4 |
63,27 zł |
815,89 zł |
879,16 zł |
6 776,67 zł |
|
5 |
56,47 zł |
822,69 zł |
879,16 zł |
5 953,98 zł |
|
6 |
49,62 zł |
829,54 zł |
879,16 zł |
5 124,44 zł |
|
7 |
42,70 zł |
836,46 zł |
879,16 zł |
4 287,98 zł |
|
8 |
35,73 zł |
843,42 zł |
879,15 zł |
3 444,56 zł |
|
9 |
28,70 zł |
850,45 zł |
879,15 zł |
2 594,11 zł |
|
10 |
21,62 zł |
857,53 zł |
879,15 zł |
1 736,58 zł |
|
11 |
14,47 zł |
864,69 zł |
879,16 zł |
871,89 zł |
|
12 |
7,27 zł |
871,89 zł |
879,16 zł |
- zł |
|
Źródło: Bankier.pl |
||||
Przyjmijmy, że kredytobiorca zechce spłacić całość zadłużenia po szóstym miesiącu umowy. Łącznie odsetki zapłacone przez rok miały wynieść 549,89 zł. Kredytobiorca przez 6 miesięcy zapłacił w ratach 399,40 zł odsetek, a więc więcej niż połowę kosztu pożyczanego pieniądza. Czy w takiej sytuacji powinien otrzymać zwrot 124 zł, tak aby poniesione koszty równe były połowie całkowitego kosztu kredytu?
Na stronie internetowej Rzecznika Finansowego czytamy, w odwołaniu do nieco innego przykładu liczbowego: „Dokładnie tak. Instytucja finansowa jest zobowiązana obniżyć i zwrócić koszty kredytu proporcjonalnie do niewykorzystanego okresu. Jeśli więc koszty w ciągu 24 miesięcy miały wynieść 1200 zł, a kredyt został spłacony po 12 miesiącach, to trzeba tą wartość podzielić na 2. To daje 600 zł, podczas gdy Pan spłacił 800 zł. Oznacza to konieczność zwrotu 200 zł przy rozliczeniu spłaty kredytu”
Czy Rzecznik Finansowy się myli?
Na pierwszy rzut oka interpretacja Rzecznika Finansowego wydaje się logiczna – całkowity koszt pomniejszamy proporcjonalnie, wraz ze skróceniem okresu korzystania ze środków powinien on zostać obcięty o połowę. Byłoby to również korzystne dla konsumentów spłacających zobowiązanie w ratach.
Przyjrzyjmy się jednak, jak brzmi artykuł ustawy o kredycie konsumenckim traktujący o konsekwencjach wcześniejszej spłaty - „W przypadku spłaty całości kredytu przed terminem określonym w umowie, całkowity koszt kredytu ulega obniżeniu o te koszty, które dotyczą okresu, o który skrócono czas obowiązywania umowy, chociażby konsument poniósł je przed tą spłatą” (pogrubienia redakcji).
Odsetki są jednak naliczane od aktualnej na dzień spłaty raty kwoty zadłużenia, czyli sumy, którą kredytobiorca może swobodnie dysponować. Płacimy je „na bieżąco” – za okres, który upłynął od ostatniej raty – a nie „w przód”.
Na przykład w pierwszym miesiącu klient ma do dyspozycji 10 tys. zł, za które płaci w racie 1/12 z odsetek naliczonych dla rocznej stopy 10 proc. (100 zł / 12 = 83,33 zł). W kolejnych miesiącach kwota zadłużenia spada i spadają także naliczane odsetki. Jeśli zdecydujemy się po pół roku oddać całość pozostałej do spłaty kwoty, wynagrodzenia w postaci odsetek nie będziemy już płacić kredytodawcy – nie będzie kolejnych rat.
Argumentacja Rzecznika Finansowego wydaje się być zatem sprzeczna z zapisami ustawy. Odsetek nie płacimy za okres, w którym umowa już nie będzie obowiązywać („z góry”). Są one zazwyczaj wynagrodzeniem płaconym „z dołu”, za okres, w którym korzystaliśmy z pożyczonych środków.
Konsumenci zapewne wykorzystają pogląd prezentowany przez Rzecznika w reklamacjach kierowanych do pożyczkodawców. Ci z kolei mają solidne podstawy, by tego rodzaju żądania odrzucać. Niewykluczone, że sprawa zaowocuje napływem skarg do Rzecznika i stanie się kolejnym punktem na mapie sporów na linii konsumenci-instytucje finansowe.
































































