Wśród uwięzionych znalazło się 90 Polaków oraz 15 Słowaków. Boją się zeznawać, gdyż pracowali na polach należących do kilku karabinierów, biorących udział w akcji oswobodzenia.
Według opisów polskich pracowników, praca trwała nieprzerwanie od 3.30 do godziny 21. Jedynie raz w tygodniu opuszczali obóz, pod eskortą uzbrojonych strażników udawali się na zakupy do supermarketu, by za swoje pieniądze kupić jedzenie. Ci, którzy nie chcieli się podporządkować, byli zastraszani.
Mimo, iż polscy dyplomaci wiedzieli od procederze od czerwca, ich interwencje nie odnosiły żadnego skutku u włoskich władz.
Szacuje się, że w podobnych warunkach na południu Włoch żyje ponad 20 tysięcy osób, w tym ponad 7 tysięcy Polaków. Włosi potwierdzają, że podobny proceder istniał od wielu lat we Włoszech. Jednak do tej pory dotyczył głównie Afrykańczyków.
Włoskie obozy pracy są tworzone przez międzynarodowe organizacje przestępcze, często strażnikami są sami Polacy. Rekrutacja odbywała się telefonicznie, następnie autokary zabierały chętnych z całej Polski do Włoch.
Część uwolnionych Polaków już w niedzielę znalazła się w Polsce, inni pozostali by dalej szukać pracy.
R.K.
Źródło: „Gazeta Wyborcza”



























































