Z Niemiec importujemy dwa razy więcej niż z Rosji. W 2010 roku eksport zwiększył się o 8,2 %, a import o 6,8%. W dalszym ciągu Polskę charakteryzuje ujemne saldo na poziomie 19 mld złotych. Jest to o miliard mniej niż w analogicznym okresie w zeszłym roku.
W pierwszym półroczu br. eksport w cenach bieżących wyniósł 224,8 mld zł, a import 243,8 mld zł. Ujemne saldo odnotowaliśmy z krajami rozwijającymi się, z których najważniejsze to Chiny i Korea Południowa. Ponadto mamy nadwyżkę importu nad eksportem z krajami Europy Środkowo-Wschodniej. Dodatnie saldo występuje przy wymianie z krajami rozwiniętymi, z których największe znaczenie mają państwa UE i USA.
Najwięcej kupujemy od Niemców. W zeszłym półroczu wydaliśmy u nich 52 mld złotych. Z kolei oni wydali u nas ok. 5 mld złotych więcej. Po Niemcach najwięcej polskich towarów kupili Francuzi (16 mld zł), Brytyjczycy (14,7 mld zł) i Włosi (14,4 mld zł). Natomiast import z Rosji wyniósł 25,7 mld złotych. Nieco mniej kupiliśmy w Chinach (23 mld), dalej są Włochy (13,6 mld) i Francja (11 mld).
Od wielu lat Niemcy są naszym najlepszym partnerem, ale w porównaniu z analogicznym okresem z zeszłego roku, wymiana handlowa się zmniejszyła - odpowiednio w eksporcie o 1%, a w imporcie o 0,9%. Natomiast saldo wymiany zwiększyło się na naszą korzyść o 1 mld złotych. Ogólnie Niemcy mają ok. 25% udział w polskim eksporcie i 21% w imporcie. Według danych GUS zwiększył się udział eksportu m.in. na Słowację i do Hiszpanii. Natomiast zmniejszył się import m.in. z Chin i Stanów Zjednoczonych.
Łukasz Piechowiak
l.piechowiak@firma.bankier.pl
Bankier.pl
» Fana z Facebooka sprzedam!
» On, ona i praca - niebezpieczny trójkąt
» Dzieci kołem napędowym gospodarki































































