REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Wzrost cen wieprzowiny uderza w Chiny. Władze uruchomią rezerwy

2019-09-18 07:16
publikacja
2019-09-18 07:16
Dodaj Bankier.pl w Google

Wzrost cen wieprzowiny, związany z epidemią afrykańskiego pomoru świń (ASF), uderza w handlowców i konsumentów w Chinach. Dla wielu Chińczyków wieprzowina jest podstawą codziennego jadłospisu i często określana jest w tym kraju po prostu jako „mięso”.

fot. JASON LEE / / Forum

Według oficjalnych danych w całym kraju wieprzowina była w sierpniu średnio o prawie 50 proc. droższa niż rok wcześniej. Sprzedawcy i restauratorzy w Kantonie na południu Chin mówią PAP, że w ciągu ostatnich kilku miesięcy ceny w hurtowniach wzrosły dwukrotnie.

„Ludzie kupują mniej, bo jest drogo. Jemy teraz mniej wieprzowiny, więcej jajek” - tłumaczy pani Lam, która prowadzi stoisko mięsne na jednym z targów w Kantonie na południu kraju. Jej zdaniem wzrost cen uderza szczególnie w najbiedniejszych, ale daje się we znaki wszystkim.

„Jak ktoś zarabia 8 tys. juanów (ok. 4400 zł) i może z tego przeznaczyć 2 tys. na jedzenie, to woli kupić więcej innych produktów” - mówi Lam i wyjaśnia, że w ciągu ostatnich kilku miesięcy sprzedaż na jej stoisku spadła o 50 proc.

Wielu twierdzi jednak, że wieprzowiny nie da się niczym zastąpić. „Jeszcze miesiąc temu schab był po 13 juanów za jin (pół kilograma). Teraz jest po 25. Ale ludzie i tak kupują, przecież muszą jeść” - ocenia sprzedająca na innym targu pani Fung, która wieprzowinę je codziennie, podobnie jak wielu innych Chińczyków.

Wakacje na giełdzie

„Kiedy zapraszam kogoś na obiad, musi być wieprzowina. To jest najważniejsze mięso w Chinach” - mówi PAP szef kuchni Zhang Juncheng, który od 16 lat przyrządza potrawy w różnych chińskich stylach kulinarnych. „Jeśli przez miesiąc nie zjemy wieprzowiny, czujemy się dziwnie” - ocenia.

Jego zdaniem jeśli każda chińska prowincja wybrałaby jedno sztandarowe danie, zdecydowana większość z nich oparta byłaby na wieprzowinie. „Suszone mięso z Hunanu, podwójnie gotowane mięso z Syczuanu, nadzienie do pierogów na północnym-wschodzie to wszystko wieprzowina” - wylicza Zhang.

Większość mieszkańców nie musi całkowicie rezygnować z ulubionego mięsa, ale nawet ograniczenie konsumpcji uznawane jest za dotkliwe w kraju, w którym jedzenie wieprzowiny stało się symbolem dostatniego życia. Komentator dziennika "South China Morning Post” Cary Huang ocenił, że to rosnące ceny tego mięsa, a nie trwające w Hongkongu protesty, są obecnie największą bolączką przywódcy Chin Xi Jinpinga.

Problem wydaje się jeszcze poważniejszy w kontekście nadchodzącej 70. rocznicy proklamowania komunistycznej Chińskiej Republiki Ludowej, która przypada na 1 października. By utrzymać ceny pod kontrolą, władze ogłosiły we wtorek, że wprowadzą na rynek 10 tys. ton importowanej mrożonej wieprzowiny z centralnej rezerwy. Nie wiadomo jednak, w jakim stopniu ustabilizuje to ceny i uspokoi nastroje wśród konsumentów.

„Codziennie drożeje. Każdego dnia jest o juana albo dwa więcej” - mówi tymczasem pani Liu z Harbinu, która wraz z rodziną od siedmiu lat prowadzi w Kantonie małą restaurację z typowymi północno-wschodnimi pierogami. W menu są różne rodzaje farszu – z grzybami, selerem czy kiszonymi warzywami – a podstawą każdego z nich jest „mięso”, czyli wieprzowina.

W swojej restauracji Zhang podniósł ceny dań z wieprzowiną o kilka albo kilkanaście juanów, żeby zrównoważyć podwyżki. Kategorycznie wyklucza jednak możliwość serwowania importowanego mięsa mrożonego. „My, Chińczycy, lubimy świeże mięso” - przekonuje.

Z Kantonu Andrzej Borowiak 

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (3)

dodaj komentarz
tristans
nich zmienią swoje uzależnienie na inne produkty. Produkcja mięsa jest obciążeniem dla środowiska naturalnego.
rynkitomojapasja
I teraz będą jeszcze zdrowsi bo wywalą z jadłospisu świńskie mięso nafaszerowane antybiotykami, sterydami i innymi szkodliwymi świństwami.

Powiązane: Chiny

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki