REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Wyrok w sprawie Cimoszewicza tuż-tuż. Prokuratura chce skazania za wypadek sprzed lat

2026-04-15 15:52
publikacja
2026-04-15 15:52
Dodaj Bankier.pl w Google

Przed Sądem Okręgowym w Białymstoku zakończył się w środę proces apelacyjny b. premiera Włodzimierza Cimoszewicza, w pierwszej instancji nieprawomocnie uniewinnionego od zarzutu potrącenia rowerzystki na przejściu dla pieszych. Apelację złożyła prokuratura. Wyrok odwoławczy - 24 kwietnia.

Wyrok w sprawie Cimoszewicza tuż-tuż. Prokuratura chce skazania za wypadek sprzed lat
Wyrok w sprawie Cimoszewicza tuż-tuż. Prokuratura chce skazania za wypadek sprzed lat
fot. Lukasz Dejnarowicz / / FORUM

Prokuratura wyrok pierwszej instancji zaskarżyła w całości, czyli również w zakresie umorzenia przez sąd wątku ucieczki z miejsca wypadku. Chce uchylenia tego orzeczenia i zwrotu sprawy do rozpoznania w pierwszej instancji.

Proces dotyczy wypadku, do którego doszło 4 maja 2019 roku, na oznakowanym przejściu dla pieszych w Hajnówce (Podlaskie). Z aktu oskarżenia wynikało, że potrącona przez europosła poprzedniej kadencji, a w przeszłości m.in. premiera Włodzimierza Cimoszewicza (zgadza się na podawanie danych i prezentowanie wizerunku) 70-letnia rowerzystka miała złamaną kość podudzia, otarcia twarzy i dłoni.

Prokuratura zarzuciła oskarżonemu, że nieumyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym, nieuważnie obserwował drogę i nie zachował szczególnej ostrożności, a zbliżając się do przejścia, zbyt późno zaczął hamować i doprowadził do wypadku. Zarzuca mu też, że uciekł z miejsca zdarzenia.

Polityk nie przyznał się do spowodowania wypadku. Przed sądem pierwszej instancji zapewniał, że jechał z dozwoloną prędkością, a rowerzystka wjechała na przejście; tłumaczył też, że nie uciekł z miejsca wypadku, ale razem ze znajomymi odwiózł poszkodowaną - na jej prośbę - do domu, a stamtąd ostatecznie zdecydowała się ona pojechać do szpitala.

Wakacje na giełdzie

Sąd Rejonowy w Hajnówce uznał, że brak było dowodów potwierdzających winę oskarżonego co do spowodowania wypadku, a wątpliwości nie udało się rozwiać. Ocenił, że zachowanie uznane przez prokuraturę za ucieczkę z miejsca wypadku stanowiło wykroczenie; w tym zakresie postępowanie umorzył z powodu przedawnienia karalności.

Proces odwoławczy rozpoczął się w sierpniu ub. roku. Sąd przez kilka miesięcy oczekiwał na zleconą, uzupełniającą opinię biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie.

W środę zamknął przewód sądowy, a strony wygłosiły mowy końcowe.

Prok. Andrzej Stelmaszuk z Prokuratury Okręgowej w Białymstoku odwołał się do tej uzupełniającej opinii Instytutu. W jego ocenie, wskazuje ona, że gdyby oskarżony zachował należytą ostrożność na drodze, nie doszłoby do potrącenia, a bliskie zeru jest prawdopodobieństwo wariantu, że nawet gdyby taką ostrożność zachował, nie uniknąłby tego wypadku.

- Jeżeli odrzucimy wersję (...), na której sąd pierwszej instancji oparł swoje orzeczenie uniewinniające, to ja śmiem twierdzić i z całą stanowczością uważam, że oskarżony miał niemal stuprocentową szansę na uniknięcie potrącenia, gdyby zachował się zgodnie z zasadami bezpieczeństwa w ruchu drogowym, a więc gdyby hamował bez opóźnienia przy prędkości 30-40 km/h i z odpowiednim wyprzedzeniem - mówił prok. Stelmaszuk.

Innego zdania jest obrona, która stoi na stanowisku, że biegli - z braku dowodów - musieli w swojej pracy opierać się na dużej liczbie założeń, wariantów i możliwego prawdopodobieństwa. Mec. Tadeusz Wolfowicz ocenił, że kolejna dodatkowa opinia biegłych nie zmieniła wcześniejszych ustaleń i nie poszerzyła wiedzy o okolicznościach wypadku.

Jak mówił, prokuratura w swojej apelacji - z jednej strony - „dostrzega wielkie merytoryczne luki” w danych wyjściowych, tworząc ogromne bariery w pracy biegłych badających okoliczności tego wypadku, ale z drugiej - „próbuje minimalizować znaczenie nie dających się usunąć braków”.

W jego ocenie, poza ustaleniem, że poszkodowana kobieta przejeżdżała rowerem przez przejście, nie ma żadnych innych pewnych danych dotyczących tego wypadku, które zrekonstruowali biegli. Mec. Wolfowicz mówił, że wynikało to nie tylko z tego, że brakowało materiału dowodowego, ale też z przyjętej metody badawczej.

Wyliczał parametry, których nie można było ustalić na podstawie zebranych dowodów. A - jak mówił - każda z tych wartości stanowiła zmienną wpływającą na końcowe wnioski, czyli ustalenie, jaka była możliwość uniknięcia potrącenia i czy oskarżony ponosi winę.

Obrońca długo analizował też założenia samej metody przyjętej przez biegłych do opracowania przez nich opinii.

- Sąd rejonowy trafnie uznał opracowanie Instytutu Ekspertyz Sądowych jako estymację, czyli szacowanie danych niepewnych i przewidywanie danych nieznanych, to jest pracę bazującą na niekompletnych, niestabilnych i nieprzekonywujących wartościach - dodał mec. Wolfowicz.

Mówił, że biorąc pod uwagę braki dowodowe i konieczność przyjmowania przez biegłych jedynie założeń i danych jedynie prawdopodobnych, rezultatem prac Instytutu są - jak to ujął mec. Wolfowicz - „próby oddania jedynie najbardziej prawdopodobnego przebiegu potrącenia”.

Włodzimierza Cimoszewicza nie było na rozprawie odwoławczej. Wyrok ma być ogłoszony 24 kwietnia. (PAP)

rof/ mark/

Dodaj Bankier.pl w Google
Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (8)

dodaj komentarz
investorr
Sąd Rejonowy w Hajnówce (...) Ocenił, że zachowanie uznane przez prokuraturę za ucieczkę z miejsca wypadku stanowiło wykroczenie; w tym zakresie postępowanie umorzył z powodu przedawnienia karalności. - A co robiła prokuratura przez 7 lat? Były PRL-owski aparatczyk, w nagrodę za spowodowanie wypadku i ucieczkę z miejsca wypadku został Sąd Rejonowy w Hajnówce (...) Ocenił, że zachowanie uznane przez prokuraturę za ucieczkę z miejsca wypadku stanowiło wykroczenie; w tym zakresie postępowanie umorzył z powodu przedawnienia karalności. - A co robiła prokuratura przez 7 lat? Były PRL-owski aparatczyk, w nagrodę za spowodowanie wypadku i ucieczkę z miejsca wypadku został europosłem...
marianpazdzioch
Tusk to wiadomo co, nie ma kurtularnych słów... ale jakoś to przeczy tezie, że Zbigniew zero musiał uciekać, bo jest nagonka tylko na pisowców. Bo zdarzają się uczciwi prokuratorzy i cisną polskich polityków.
bawara54
To kilka lat ich tak cisnęli??? Sprawni...inaczej
platfusoptymista
Czy sprawę rozpatruje sędzia, neo-sędzia, anty-sędzia, post-sędzia, pseudo-sędzia? Przy neo-sędzi ma przechlapane.
to_i_owo
Za to jeżeli sędziego praworzadnie mianował Jaruzelski to jest niewinny
samsza
nie widzę, czy zadano pytanie, co by zrobił jakby przed samochód wskoczył pies, czy sąd też by uważał, że to oczywista wina psa i mu się obrażenia należały

a może jednak kierujący musi obserwować i być gotowym, że pies wskoczy, seniorka rowerem wiedzie?

Powiązane: Afery ludzi władzy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki