Nie da się odzyskać nagrania z przejazdu kolumny rządowej Beaty Szydło

Nie uda się odzyskać danych z płyty, na której znajduje się nagranie z monitoringu dokumentujące przejazd kolumny Beaty Szydło. Płyta, będąca dowodem w sprawie wypadku rządowej kolumny, jest uszkodzona - poinformowali sąd badający ją eksperci z Biura Ekspertyz Sądowych z Lublina. O sprawie poinformowało TVN24.

(fot. Lukasz Patrzyk / FORUM)

Prokuratura: płyty nie przedstawiają momentu wypadku

W czerwcu Prokuratura Okręgowa w Krakowie zapewniała, że przekazane przez nią Sądowi Rejonowemu w Oświęcimiu nośniki były nieuszkodzone i zdolne do odtworzenia. Do ich zniszczenia doszło w sądzie - ocenili prokuratorzy. 

"Nieprawdą jest, że na uszkodzonych nagraniach został zarejestrowany przejazd kolumny. Na jednym z nich było nagranie programu telewizyjnego, na drugim monitoring terenu przedszkolnego oddalonego kilkaset metrów od miejsca przejazdu kolumny" - zaznaczono. Dodano ponadto, że "wszystkie dowody w tym postępowaniu zostały już przeprowadzone".

"Wskazane nagrania nie mają żadnej wartości dowodowej dla odtworzenia przebiegu zdarzenia w dnia 10 lutego 2017 r." - napisano.

Podczas czwartkowej rozprawy Sąd Rejonowy w Oświęcimiu, orzekający w sprawie wypadku kolumny rządowej przewożącej premier Beatę Szydło, uzyskał uzupełniającą opinię biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowym im. prof. dra Jana Sehna z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych.

"Biegli stwierdzili, że wszystkie przeprowadzone przez sąd dowody nie zmieniają treści pierwotnej opinii przez nich złożonej, w której jednoznacznie wskazali, że sprawcą wypadku jest Sebastian K." – czytamy w oświadczeniu przysłanym w czwartek PAP przez Janusza Hnakę, rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Krakowie. 

Zeznający w czwartek w sprawie funkcjonariusz policji – podała prokuratura – który w toku postępowania przygotowawczego przeprowadził oględziny nagrania, zeznał, że zapis monitoringu umieszczonego na płycie obejmował wejście do przedszkola usytuowanego przy ulicy Prusa, które znajduje się 300 metrów od miejsca zdarzenia, czyli nie obejmował miejsca, w którym doszło do wypadku i nie widać na nim przejazdu kolumny. Zeznał też, że z uwagi na słabą jakość kamery, nocną porę nagrania, brak oświetlenia ulicy, zapis był nieczytelny i nie pozwalał na identyfikację marek samochodów i ich numerów rejestracyjnych.

Zawiadomienia do prokuratury

Zawiadomienie w sprawie zniszczonych płyt do Prokuratury Rejonowej w Oświęcimiu złożył już pełnomocnik Sebastiana Kościelnika, czyli kierowcy fiata seicento, któremu prokuratura zarzuciła nieumyślne spowodowanie wypadku.

"Jeżeli dochodzi do zniszczenia dowodów w sprawie, w której oskarżony jest mój klient, to moim obowiązkiem jest złożyć takie zawiadomienie, po to, żeby ustalić, czy była to kwestia przypadku, że (płyty) zostały zniszczone, czy też celowego działania i ewentualnego ścigania i ukarania sprawców" - powiedział PAP adw. Władysław Pociej. "Pismo, które złożyłem, było zawiadomieniem nie o popełnieniu przestępstwa, tylko o możliwości popełnienia przestępstwa" - dodał.

Zawiadomienie prokuratury ws. możliwości niedopełnienia obowiązków przez śledczych odpowiedzialnych za zabezpieczenie dowodów dotyczących wypadku premier Beaty Szydło w Oświęcimiu zapowiedzieli także w czwartek posłowie PO-KO. Według nich, dowody te zostały nieodwracalnie zniszczone.

Na czwartkowym briefingu w Sejmie posłowie PO-KO: Agnieszka Pomaska i Michał Szczerba powołując się na najnowsze doniesienia tvn24.pl. podkreślili, że Biuro Analiz Sądowych w Lublinie podało, iż z płyty nie da się odzyskać danych.

Według Pomaskiej śledczy, których obowiązkiem było zabezpieczenie dowodów, nie dopełnili obowiązków. Posłanka PO-KO zapowiedziała, że zawiadomi w związku z tym podejrzeniem prokuraturę. "Doszło do rzeczy niebywałej, skandalicznej, brakuje słów. Tutaj chodzi o konkretną osobę, młodego człowieka, Sebastiana (Kościelnika, kierowcę seicento), któremu chce się złamać życie" - zaznaczyła. "Każdy w starciu z państwem PiS może znaleźć się na miejscu 21-letniego Sebastiana, każdy kto nie będzie zgadzał się z polityką PiS" - podkreśliła.

"Choć władza jest bezwzględna, my tej sprawy nie odpuścimy. Będziemy konsekwentni, będziemy kierować kolejne zawiadomienia do prokuratury, nawet gdy mamy świadomość, że na końcu tego jest Zbigniew Ziobro i premier Mateusz Morawiecki" - mówiła posłanka PO-KO. Jak dodała, "przyjdzie dzień, gdy PiS przegra wybory i sprawa będzie mogła być wyjaśniona".

Zdaniem Szczerby, sprawa wypadku Beaty Szydło była od początku tak prowadzona, by uprawdopodobnić tezę, że prawo naruszył kierowca samochodu, który wjechał w wóz ówczesnej premier. Przekonywał, że służby nie brały pod uwagę tego, że "na kilkudziesięciu świadków zdarzenia tylko jeden twierdził, że kolumna Szydło używała sygnałów i świetlnych, i dźwiękowych".

Przypomniał, że już w czerwcu - gdy pojawiły się doniesienia o uszkodzeniu płyty - posłowie PO-KO apelowali do prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry, aby wszczął wewnętrzne postępowanie w prokuraturze pod kątem tuszowania sprawy wypadku Szydło.

Jak doszło do wypadku Szydło

Do wypadku doszło 10 lutego 2017 r. w Oświęcimiu. Policja podała, że rządowa kolumna trzech samochodów, w której jechała ówczesna premier (jej pojazd znajdował się w środku kolumny - PAP) wyprzedzała fiata seicento. Jego kierowca Sebastian Kościelnik (zgodził się na ujawnienie wizerunku, imienia i nazwiska) przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo i uderzył w auto ówczesnej szefowej rządu, które wjechało w drzewo. Poszkodowana została premier oraz funkcjonariusze BOR.

Prokuratura zarzuciła Sebastianowi Kościelnikowi nieumyślne spowodowanie wypadku. Prokuratura w akcie oskarżenia wskazała, że kierowca przepuścił samochód emitujący świetlne sygnały uprzywilejowania, ale później nie zachował ostrożności, nie obserwował jezdni za swoim autem i nie upewnił się, czy pojazd uprzywilejowany jest jeden, czy więcej. Ruszył, nie ustępując pierwszeństwa, i doprowadził do zderzenia z drugim samochodem BOR, który akurat go wyprzedzał.

Na pierwszej rozprawie Kościelnik odmówił składania wyjaśnień. Sędzia odczytała jego wcześniejsze zeznania, w tym pierwsze, krótko po wypadku, gdy przyznał się do zarzutu nieumyślnego spowodowania wypadku. Później nie poczuwał się do winy.

W połowie marca ub.r. krakowska prokuratura okręgowa wystąpiła do sądu w Oświęcimiu z wnioskiem o warunkowe umorzenie postępowania. Śledczy chcieli wyznaczenia Sebastianowi Kościelnikowi okresu próby wynoszącego rok. Mężczyzna miałby też zapłacić 1,5 tys. nawiązki. Na umorzenie nie zgodził się Sebastian Kościelnik wraz z obrońcą Władysławem Pociejem.(PAP)

Źródło: Bankier24
Ludzie:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
12 8 jaykob

W ciekawych czasach przyszło nam żyć. Nasi rodzice komunizm pożegnali, my go witamy z otwartymi ramionami.

! Odpowiedz
44 39 jes

Jak za Stalina. Dowody uległy zniszczeniu tak same z siebie. Dobrze, że nie zastrzelili na miejscu kierowcę Seicento, mógł skończyć jak Kostecki. SBeckie metody wracają ale czemu się dziwić jak cała góra pisu stamtąd się wywodzi, na czele z Nieinternowanym.

! Odpowiedz
47 38 staryznajomy

Jakoś mnie to nie dziwi, za dobrej zmiany taśmy znikaja, zawodowy bokser wiesza sie na przescieradle tuz zanim ujawnil eskapady polityków/polityka PiS po domach publicznych na podkarpaciu i finkcjonariuszy CBS

! Odpowiedz
73 34 palestrina

do wszelkiej maści poplecznikow i wyborców PISu, zycze Wam abyście nigdy nie mieli konfliktu z aparatem władzy - ponieważ może juz nie byc sedziego który nie bojąc sie Ziobry ani mu służąc wyda sprawiedliwy wyrok - a dowody poprostu znikną. Wtedy odbije się Wam czkawką :dobra zmiana" . Musicie zrozumiec o co toczy sie spór miedzy Kaczyńskim , a "nie pokornymi" sędziami.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
14 64 jan-kowalski

Chyba nie jesteś/byłaś taka naiwna/ślepa, żeby twierdzić, że wcześniej (do 2015 r.) było inaczej?
Długa lista moich klientów, którzy - jak piszesz - mieli styczność z aparatem władzy przed 2015, świadczy o czymś zgoła odmiennym. Więc nie ma czego specjalnie żałować, jeżeli chodzi o przeszłość. Ale oczywiście pozostaje pytanie o przyszłość...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
53 20 znawca_inwestor

uważaj, bo cię zaraz brygada pis-trolli zaminusuje.

! Odpowiedz
53 13 znawca_inwestor odpowiada jan-kowalski

wcześniej nie było tylu różnorodnych afer i dowody tak nagle nie znikały

! Odpowiedz
30 43 mith21

Nieciekawe to państwo w którym "przypadkowo" znikają dowody obciążające polityków u władzy.

! Odpowiedz
18 17 andrzejwaskez

Płyta jak to płyta. Może się uszkodzić. Natomiast czy nagranie programu telewizyjnego czy też nagranie z monitoringu nie istnieje to już inna kwestia, i radziłbym wziąć to pod uwagę zanim kolejny shi.storm odpalicie.

! Odpowiedz
8 11 piotrn123

Ale jak to, w pył się rozleciała, czy jak? Nic się nie da z niej odzyskać? Jakoś w to nie wierzę.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne