Czy można zameldować się w upatrzonym domu bez zgody jego właściciela i czy można dzięki temu wziąć kredyt? Wydaje się, że niedawne orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego może prowadzić do prób wyłudzenia kredytów w bankach.
Trybunał Konstytucyjny rozpoznał wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją art.9 ust.2 ustawy o ewidencji ludności i dowodach osobistych. Artykuł ten nakazuje osobie, która chce się zameldować na dłużej niż dwa miesiące, udowodnienie prawa do przebywania w danym lokalu. RPO podnosił, że wiele osób – i to nie z własnej winy – nie może zameldować się w miejscu stałego pobytu. Osoby nigdzie nie zameldowane mają wówczas problem z uzyskaniem określonych dokumentów, np. (...) otwarciem rachunku bankowego. TK uznał, że nie ma nic niekonstytucyjnego w tym, że obywatel musi się zameldować. Jednak organ meldunkowy nie rejestruje uprawnień do lokalu, lecz gromadzi informacje w zakresie danych o miejscu pobytu osób. Jego zadaniem nie powinna być więc kontrola legalności zamieszkania i pobytu.
Oficjalny słup
Wygląda więc na to, że możliwa staje się następująca sytuacja: osoba bez stałego miejsca zameldowania wybiera sobie adres. Udaje się do właściwego urzędu gminy i informuje, że melduje się pod wymienionym adresem. Urzędnik nie sprawdza, czy dana osoba rzeczywiście mieszka pod wskazanym adresem, bo nie wolno mu tego robić. Ewidencja ludności służy rejestracji stanu faktycznego – mówił sędzia Krzysztof Kolasiński, przewodniczący rozprawie. TK uznał, że właściciel nieruchomości ma prawne możliwości kontroli kto jest zameldowany, może też żądać usunięcia osób przebywających nieprawnie. Jednak jeśli właściciel nie wie o zameldowaniu takiej osoby?
Możliwa zatem staje się sytuacja, gdy tzw. „słup” melduje się całkiem legalnie bez zgody właściciela pod tzw. dobrym adresem, zakłada rachunek bankowy przedstawiając podrobione dokumenty o wysokości zarobków i np. występuje o kredyt czy kartę kredytową. Metoda „na słupa” już teraz jest stosowana, bo banki nie potrafią zidentyfikować naciągaczy. Bankowcy się tym nie chwalą, ale dopiero teraz powstają skuteczne systemy przetwarzające informacje o klientach, które potrafią wychwycić alarmujące szczegóły. Teraz oszustom dochodzi dodatkowy atut – możliwość wykazania się nie tylko dobrymi zarobkami, także uprawdopodobniającym je dobrym miejscem zamieszkania. Chodziło o to, by zameldowanie nie kojarzyło się z prawem do lokalu – mówi Stanisław Wileński z biura RPO.
GB próbowała wyjaśnić, czy istotnie po zmianie przepisów (czyli po ogłoszeniu sentencji wyroku TK w Dzienniku Ustaw) będzie możliwe zameldowanie się w wybranym domu czy mieszkaniu bez zgody właściciela. Zadaliśmy to pytanie urzędnikowi biura RPO podczas telefonicznego dyżuru. Usłyszeliśmy (było to jeszcze przed ukazaniem się Dz.U.) – Przepisy jeszcze nie obowiązują. Po ich wejściu w życie zwróci się do nas pani z pytaniem na piśmie. GB zapytała, czy RPO wnosząc sprawę do TK zastanawiał się nad jej skutkami prawnymi, ale dyżurujący pracownik nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie. Także z MSWiA do chwili oddania tekstu do druku (przez 10 dni) nie uzyskaliśmy odpowiedzi na nasze pytania (ministerstwo jest tzw. gospodarzem ustawy).
Płać bez pytania
Nasi rozmówcy prawnicy twierdzą, że wątpliwości są zasadne. Oznacza to, że poza problemem ewentualnych wyłudzeń kart czy kredytów mogą powstać inne problemy majątkowe. Załóżmy, że w mieszkaniu spółdzielczym meldują się dwie osoby, bez wiedzy właściciela. Spółdzielnia dowiaduje się jednak o meldunku i zgodnie z prawem nalicza np. dodatkową opłatę za wodę, użytkowanie windy itp. Właściciel mieszkania otrzymuje informację o podwyższonych opłatach i – oczywiście – odmawia zapłaty podnosząc, że owe zameldowane osoby nie mieszkają w jego mieszkaniu. Rzeczywiście chodziło o przerwanie związku między prawem do lokalu a prawem do zameldowania. Wyrok TK nie rodzi praw majątkowych. Ale istotnie, problem np. w spółdzielni może powstać, bo to właściciel musiałby udowodnić, że zameldowana osoba nie mieszka w jego mieszkaniu – mówi proszący o zachowanie anonimowości prawnik. Spółdzielnia podaje więc sprawę do sądu. Zaś właścicielowi mieszkania pozostaje obrona, podczas której musi wykazać niezasadność roszczenia spółdzielni. Ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu tego wywodzi skutki prawne (art.6 kc). Spółdzielnia powołuje się na fakt meldunku, którego podstaw nie może przecież sprawdzać. Właściciel mieszkania staje się podwójnie poszkodowany – niepożądanym meldunkiem i sprawą wytoczoną przez spółdzielnię.
Życie jednak obfituje w niespodzianki. Może więc się okazać, że właściciel spłaca kredyt bądź jest w trakcie załatwiania formalności związanych z kredytem. O sprawie sądowej potencjalnie obciążającej jego finanse musi poinformować bank. Jeśli nie otrzyma kredytu, bo stanie się klientem wątpliwym, to kto poniesie odpowiedzialność finansową i zrekompensuje mu straty?
Prawdopodobnie po odpowiednio długim procesie poszkodowany dowiódłby, że nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa (...) Takie działanie (...) nie korzysta z ochrony. (art.5 kc). Można więc argumentować, że nawet jeśli osoba obca zameldowała się w cudzym domu, to nie wolno na podstawie jej działania w złej wierze obciążać właściciela. Ponadto nieważna jest czynność prawna sprzeczna z zasadami współżycia społecznego (art. 58.par.2 kc). To wszystko prawda, jednak proces sądowy trwa i np. okazja korzystnego kupna nieruchomości może przepaść. Oczywiście ów „słup” może zostać zobowiązany do naprawienia szkody. Trudno jednak sobie wyobrazić, by osoba nie posiadająca dochodów mogła zapłacić odszkodowanie. Kto wie, czy wówczas poszkodowany nie powinien powołać się na art. 417 kc i 418 kc.: Skarb Państwa ponosi odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przez funkcjonariusza państwowego przy wykonywaniu powierzonej mu czynności (funkcjonariusz państwowy to także sędzia). Brak stwierdzenia winy (...) nie wyłącza odpowiedzialności Skarbu Państwa za szkodę. Trudno sobie jednak wyobrazić skuteczne roszczenie wobec sędziego Trybunału Konstytucyjnego czy Skarbu Państwa. Wydaje się więc, że chcąc ucywilizować nasze prawo prawnicy jeszcze bardziej je skomplikowali.
Anna Lach
Wyłudzanie kredytów i kart na fałszywy meldunek jest możliwe
2002-07-08 21:05
publikacja
2002-07-08 21:05
2002-07-08 21:05






























































