REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Wszyscy zapłacimy za nieuczciwych bankrutów?

2006-09-13 06:02
publikacja
2006-09-13 06:02
Upadłość konsumencka, nad którą w Polsce toczy się właśnie zażarta dyskusja, zbiera obfite plony w Wielkiej Brytanii, gdzie od dawna jest na porządku dziennym. Tamtejsze banki coraz dotkliwiej odczuwają wzrost liczby klientów wnioskujących o ogłoszenie bankructwa. Największe z nich już zapowiedziały, że w związku z coraz większymi stratami, wprowadzą opłaty za dotychczas bezpłatne usługi!

Rzeczywistym problemem brytyjskich banków są jednak nie tyle osoby, które na skutek zdarzeń losowych utraciły wypłacalność, lecz nowo powstała profesja „doradców finansowych”, którzy promują bankructwo, jako łatwy sposób na ucieczkę od długu. Bankowy gigant HSBC jest mocno zaniepokojony intensywnością działań marketingowych nielicencjonowanych doradców nakłaniających swoich klientów, oczywiście za wynagrodzeniem, do składania wniosków o upadłość konsumencką. Jedynie w ciągu ostatniego kwartału liczba niewypłacalnych konsumentów w Wielkiej Brytanii wzrosła o 15 000 osób, co stanowi przyrost o ponad 40% w stosunku do ubiegłego roku i jest najwyższym takim wynikiem na przestrzeni 40 lat, od kiedy zaczęto gromadzić oficjalne dane na ten temat. Eksperci szacują, iż w ciągu całego 2006 roku liczba nowych bankrutów w Wielkiej Brytanii może wzrosnąć o ponad 100 tysięcy osób. Niepokoi przy tym fakt, że dużą część nowych, niewiarygodnych dłużników, stanowią dwudziesto- i trzydziestolatkowie, którym obowiązujące na Wyspach Brytyjskich prawo wyjątkowo sprzyja w wydawaniu i nieoddawaniu pożyczonych pieniędzy.

Brytyjskie prawo sprzyja bankrutom

Od 1997 roku, kiedy władzę przejęła Partia Pracy, w Wielkiej Brytanii znacznie złagodzono prawo związane z ogłaszaniem bankructwa. Chcąc zachęcić przedsiębiorców, którym się nie powiodło, do kolejnej próby założenia biznesu, skrócono okres obowiązkowy, kiedy można odwołać ogłoszone wcześniej bankructwo z trzech lat do jednego roku. Dodatkowym impulsem było wprowadzenie przez brytyjski parlament tzw. dobrowolnych porozumień indywidualnych, które pozwalają na odroczenie spłaty części długu nawet do 5 lat. To z kolei sprzyja większemu zadłużaniu się zwykłych konsumentów. Co więcej, obecnie planowane jest nałożenie na banki nakazu zmniejszenia opłat za nieterminową spłatę rat kredytu. Obecnie w większości banków wynosi ona średnio ok. 20 GBP (ok. 120 PLN), a forsowany projekt ma zmniejszyć ją do maksimum 12 funtów (ok. 70 PLN). Wszystko to negatywnie wpłynęło na wyniki tamtejszych banków. Co gorsze, jak stwierdzają przedstawiciele tamtejszych instytucji, w najbliższej przyszłości może być jeszcze gorzej.

Zyskuje garstka oszustów, traci kilka milionów klientów?

Na reakcję nie trzeba było długo czekać. HSBC, jeden z największych graczy na brytyjskim rynku, już zapowiedział, że będzie zmuszony wprowadzić pobieranie opłat za prowadzenie rachunków bieżących, które od ponad 20 lat były darmową usługą. W ten sposób ciężar kosztów generowanych przez stosunkowo małą grupkę niedotrzymujących warunków kredytowych, może zostanie przeniesiony na kilka milionów klientów indywidualnych posiadających rachunek bankowy! Sezon publikacji raportów finansowych za pierwsze półrocze 2006 r. pokazuje, że złe długi i pogarszająca się sytuacja kredytobiorców, dotkliwie odbiły się na wynikach banków. HSBC osiągnął wprawdzie rekordowy zysk netto, o 18% wyższy niż rok wcześniej, lecz jednocześnie podkreślił, iż koszty poniesione z tytułu złych kredytów były w tym okresie „znacznie wyższe od prognozowanych”. Podobną tendencję wykazały wyniki innych brytyjskich banków. Łączna liczba osób na skraju bankructwa na koniec sierpnia 2006 wynosiła już około 1,1 miliona osób! Niepokojące jest również to, że aż ok. 20 proc. z nich, rozważa w najbliższym czasie ogłoszenie niewypłacalności. W przypadku gorszej koniunktury i wzrostu bezrobocia, mogłoby to stanowić bardzo poważny problem dla brytyjskiego sektora bankowego, a w konsekwencji dla całej gospodarki.

Upadłość konsumencka na świecie

Jeszcze w latach 60. ubiegłego wieku, blisko 15 proc. wszystkich skazanych w Anglii i Walii „siedziało za długi”. W Izraelu osoba niepłacąca długów mogła być karana więzieniem do 91 dni. Te przykłady, chociaż z nieodległej przeszłości, w dzisiejszych realiach wydają się zbyt restrykcyjne. W rozwiniętych gospodarkach problem zbytniego zadłużenia konsumentów narastał, wraz z coraz powszechniejszym stylem życia na kredyt. Na skutek tego procesu, problemy ze spłatą kredytów stawały się problemem społecznym. Dłużnicy, często z nie swojej winy, wpadali w spiralę długów, co w konsekwencji wykluczało ich z życia społecznego. Okazało się, że życie na jego marginesie było kosztowniejsze, niż pomoc w spłacie, a nawet całkowite oddłużenie. Mimo wszystko nawet teraz upadłość konsumencka nie jest wcale tak powszechna, jakby się mogło zdawać. Nawet w Stanach Zjednoczonych, tak chętnie przywoływanych przez zwolenników tego rozwiązania, ostatnie zmiany w prawie zdecydowanie utrudniają łatwe ogłoszenie bankructwa. Podobne myślenie zaczyna przeważać w i tak już restrykcyjne podchodzących do niespłacających swoich długów Niemczech.

Modele regulowania upadłości konsumenckiej w różnych krajach można podzielić według różnorakich kryteriów. W wielu przypadkach podkreśla się ideę nowego startu, edukacyjną i socjalną. O ile niewypłacalność firm, która w efekcie może doprowadzić do ogłoszenia upadłości, jest zjawiskiem częstym w gospodarce rynkowej, to analogia upadłości konsumenckiej do przedsiębiorstwa nigdy nie będzie pełna. Wynika to z prostej przyczyny. Konsument nie „umiera”, gdy stanie się niewypłacalny. Zmienia się jedynie stosunek do zawartych wcześniej umów i są one kontynuowane, ale już na odmiennych warunkach. Wychodząc z tego założenia, tak ważną rolę pełni prewencja i rola edukacyjna, czyli podejście, że trzeba być odpowiedzialnym za swoje długi i je spłacać, a nie przerzucać koszty swojej niefrasobliwości na innych członków społeczności. Dlatego zachodnie systemy stwarzają przywilej upadłości jedynie dla konsumentów uczciwych, ale skrzywdzonych przez los. Za taką sytuację można uznać wypadek, długotrwałą chorobę, śmierć członka rodziny, ale również utratę pracy. Wszystkie te wydarzenia mogą spowodować kłopoty finansowe, które doprowadzą do niewypłacalności nawet uczciwych kredytobiorców. Oddłużenie jest zatem nagrodą i szansą dla takich osób, by mogły rozpocząć życie wolne od długów, których nie mogą spłacić z przyczyn od siebie niezależnych.

Oddłużenie po polsku, czyli furtka dla oszustów

W Polsce powstały jak do tej pory trzy projekty ustaw, które dotyczą oddłużenia osób fizycznych, nie prowadzą działalności gospodarczej i nie są wspólnikami spółek. Przewidują jednak odmienne wymogi wobec dłużnika, jak i sposoby prowadzenia postępowania. Największą szansę na uchwalenie ma projekt PiS. Niestety wydaje się, że chociaż jej ustawodawcom przyświecają szczytne cele, to proponowany projekt ma kilka dziur, które mogą spowodować, że z upadłości konsumenckiej skorzystają nie najbardziej potrzebujący, a oszuści. Dlaczego? Wbrew ukrytym intencjom, nowa ustawa nie spełni funkcji socjalnej, czyli oddłużenia najbiedniejszych. Politycy chcieliby bowiem problem pomocy takim osobom przerzucić na barki podatników - obecnych i potencjalnych klientów banków. Wydaje się jednak, że w tym przypadku mogą się przeliczyć, bo problem ze spłatą mają przede wszystkim ludzie biedni, którzy zadłużają się z konieczności, a nie ze względu na zaspokojenie bardzo wysokich aspiracji, jak to ma często miejsce w krajach zachodnich. W przypadku tych pierwszych osób, anulowanie zadłużenia w stosunku do instytucji finansowych, w żaden sposób nie rozwiązuje ich problemów. Prawie zawsze takie osoby mają problemy z uregulowaniem czynszu za mieszkanie, opłat za media, telefon, itp. W tym przypadku ustawa nie znosi ich zadłużenia, a jedynie utrudni im lub wręcz uniemożliwi dostęp do pieniędzy z banku. W efekcie jeśli będą chcieli je zdobyć w legalny sposób, muszą skorzystać z usług firm działających w szarej strefie. Banki i pośrednicy albo zrezygnują z kredytowania tego segmentu klientów, albo wykorzystają istniejące sposoby zabezpieczenia swoich interesów, czyli zastaw, lub poręczenie żyrantów. Niestety wyeliminuje to dla przynajmniej części klientów „kredyt w 15 minut”, czy łatwy dostęp do karty kredytowej. Intencje ustawodawców są jak najbardziej szlachetne, jednak należy zauważyć, że w żadnym kraju nie funkcjonują jednocześnie tak restrykcyjna ustawa antylichwiarska i jednocześnie liberalna ustawa o upadłości konsumenckiej. Nowością w stosunku do światowych rozwiązań jest fakt, że upadłości likwidacyjnej nie ogłasza sąd, jak to jest przyjęte na innych rynkach. Zachodzi obawa, że najwięcej na planowanych zmianach skorzystają osoby nieuczciwe, które zadłużą się maksymalnie, żeby zaraz potem ogłosić bankructwo. Raczej trudno uwierzyć, że zdobyte w ten sposób majątki, przepisane na bliskie osoby, będą im szybko odbierane. W efekcie może dojść do sytuacji jaka ma teraz miejsce w Wielkiej Brytanii. Banki albo ograniczą dostępność do kredytów, albo przerzucą koszty związane z upadłością na wszystkich klientów posiadających rachunki bankowe. Oczywiście to pesymistyczny scenariusz, jednak dość prawdopodobny, jeśli dokładnie przestudiuje się obecną propozycję ustawy. Nie zawiera ona bowiem ograniczeń dopuszczalności postępowania upadłościowego od zachowania dłużnika po powstaniu zobowiązania, ani od przyczyn jego niewypłacalności. Co więcej sam proces upadłości ma być długotrwały i bardzo kosztowny, a przecież ideą jest szybka pomoc w powrocie do społeczeństwa. W tym zakresie z całą pewnością należy projekt poprawić, zwłaszcza po to, żeby do bankructwa zamknąć drogę oszustom.

Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (11)

dodaj komentarz
~Rafał
Upadłość konsumencka to prawne zalegalizowanie kradzieży .
stanczyk
prawnym legalizowaniem kradzieży jest nacjonalizacja majątków. prawnym legalizowaniem kradzieży jest zmienianie podatków przynajmnij raz w roku, prawnym legalizowaniem kradzieży jest pozwalanie bankom na stosowanie bankowego tytułu egzekucyjnego wobec firm którym 3 miesiące wcześniej udzieliły kredytu, prawnym legalizowaniem kradzieży prawnym legalizowaniem kradzieży jest nacjonalizacja majątków. prawnym legalizowaniem kradzieży jest zmienianie podatków przynajmnij raz w roku, prawnym legalizowaniem kradzieży jest pozwalanie bankom na stosowanie bankowego tytułu egzekucyjnego wobec firm którym 3 miesiące wcześniej udzieliły kredytu, prawnym legalizowaniem kradzieży jest brak działań nadzoru wobec rozmaitych grup przestępczych działających na giełdzie. NATOMIAST TRUDNO NAZWAĆ LEGALIZOWANIEM KRADZIEŻY DZIAŁANIE PROWADZĄCE DO UCYWILIZOWANIA CZY TEZ WYRÓWNANIA SZANS W UKŁADZIE WIERZYCIEL-DŁUŻNIK. WRESZCIE ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA POWSTAŁE ZADŁUZENIE SPADNIE TAK NA DŁUŻNIKA JAK I NA WIERZYCIELA. I TAK POWINNO BYĆ. AMEN!!!
olusia27 odpowiada stanczyk
To co ja mam teraz zrobić.Prosze o pomoc.Pozdr.
~
Banki powinny bardziej restrykcyjnie podchodzic do udzielania kredytow, oraz kart kredytowych (niestety szalenie popularnych...).

Trzeba oduczyc ludzi zycia "na kredyt", a jesli ktos potrzebuje duzego kapitalu dla swej spolki - niech idzie na gielde.
stanczyk
bez tego "debilizmu" ludzie którzy popadli w kłopoty są zwyczajnie wyłączeni z życia. Nie pracują, nie płaca podatków, ukrywają się przed komornikami, a często uciekają z Polski. Długów i tak nie są w stanie spłacić. Podstawowym założeniem które pojawia się w "upadłości konsumenckiej" jest stwierdzenie że za kredyt bez tego "debilizmu" ludzie którzy popadli w kłopoty są zwyczajnie wyłączeni z życia. Nie pracują, nie płaca podatków, ukrywają się przed komornikami, a często uciekają z Polski. Długów i tak nie są w stanie spłacić. Podstawowym założeniem które pojawia się w "upadłości konsumenckiej" jest stwierdzenie że za kredyt odpowiada również kredytodawca - co w/g mnie bardzo słuszne - żyjesz z lichwy - ponoś ryzyko lichwy. Ograniczy to troszkę apetyt banków na stosowanie bankowego tytułu egzekucyjnego - który w Polsce stał się prawdziwym draństwem, często stosowanym w celach najzwyklejszego zniszczenia dłużnika (np konkurenta zaprzyjaźnionej z bankiem firmy). Tyle mojego. pozdro.
~ven-v1
popieram cię stanczyk. artykul pisal lobbysta bankowy. by czasem nie weszla ustawa upadlosciowa i zlodzieje czyli banki na tym nie straciły. autor jest na tyle glupi ze nie przytoczyl ze koszty prowadzenia ror-owq mamy jedne z najwyzszych tak wiec jak u nas sie zacznie sie wysyp biedaków którzy skusili sie reklamom telewizyjnym ,popieram cię stanczyk. artykul pisal lobbysta bankowy. by czasem nie weszla ustawa upadlosciowa i zlodzieje czyli banki na tym nie straciły. autor jest na tyle glupi ze nie przytoczyl ze koszty prowadzenia ror-owq mamy jedne z najwyzszych tak wiec jak u nas sie zacznie sie wysyp biedaków którzy skusili sie reklamom telewizyjnym ,radiowym ,prasowym "ze choc do nas kredyt w 2 sekundy" to na tym nie ucierpia tym bardziej ze zawsze w kazym biznesie musza byc straty w tym przypadku "zle kredyty" ale wiadomo chodzi o to by nie dac ludziom mozliwosci ucieczki z kola zadluzenia.
olusia27
Znalazlem się w sytuacji bez wyjscia.W banku PBH w bydgoszczy dzialala grupa przestępcza ,dyrektor i pan Tomek załatwiali kredyty na podstawie sfałszowanych dokumentów znajomym.Moja siostra dowiedziawszy się o takiej możliwości namówiła 3 osoby i mnie też abyśmy podpisali dokumenty w banku bo ona chce załatwić miejsca pracy dla nas,Znalazlem się w sytuacji bez wyjscia.W banku PBH w bydgoszczy dzialala grupa przestępcza ,dyrektor i pan Tomek załatwiali kredyty na podstawie sfałszowanych dokumentów znajomym.Moja siostra dowiedziawszy się o takiej możliwości namówiła 3 osoby i mnie też abyśmy podpisali dokumenty w banku bo ona chce załatwić miejsca pracy dla nas,byliśmy wtedy na kuroniuwkach.Prowadzi firme transportową bus.Pieniadze wzieła wszyskie nasze na zakup sam. bus.Nam pracy nie załatwiła.Dokumenty nawet o rzekomym zatrudnieniu wypisała.Przekazała poprzez p.Tomka do dyrektora.Ten w przeciągu 3 godz.załatwił jej pieniądze,za co wziął wynagrodzenie w wys.10% .to jest 4.000 tysiące nowe.Siostra jak i inni około 40 osób kredytów nie spłacali.Sprawą zajęła się prokuratura ,CBŚledcze.Dyrektor i p.Tomek siedzą już od ponad roku w areszcie.Wszyscy wiedzą że pieniądze za nas 3 wzięła wszystkie siostra.dokumentacja bankowa szła na adres jej domowy,tak żebyśmy nie wiedzieli co się dzieje.Sprawa się jeszcze nie zakończyła,A bank przyslał wniosek o restruktyryzacje długu żebyśmy my spłacali dobrowolnie.Z jakiej racji ,my mamy spłacać jak to nas oszukano.Niech spłaca dyrektor i pan Tomek i moja siostra.To była ewidentna wina nadzoru bankowego,aby wydać pieniądze na podstawie sfałszowanych dokumentów osobom nie posiadających dochodu.Prosiłbym osoby wiedzące coś na ten temat o pomoc,co robić i gdzie się udać.Z góry dziękuje.
~ja odpowiada ~ven-v1
Jeżeli chodzi o usługi bankowe to mamy ceny niższe od średniej w strefie euro, a w krajach, które nie weszły do eurolandu te koszty są jeszcze wyższe. Ja tego nie wymyśliłem tylko wiem z wiarygodnego żródła. Oczywiście spodziewam się tego, że taki idiota jak ty tego nie pojmie i będzie trąbił swoje `widzi mi się`.
Natomiast
Jeżeli chodzi o usługi bankowe to mamy ceny niższe od średniej w strefie euro, a w krajach, które nie weszły do eurolandu te koszty są jeszcze wyższe. Ja tego nie wymyśliłem tylko wiem z wiarygodnego żródła. Oczywiście spodziewam się tego, że taki idiota jak ty tego nie pojmie i będzie trąbił swoje `widzi mi się`.
Natomiast kwestia nieuczciwych kredytobiorców, to wszyscy za to płacimy, a szczególnie ci, którzy spłacają kredyty i pożyczki regularnie.

~pococito
i tak i nie. w uzasadnionych przypadkach umozliwia powrot do noralnego zycia np. tym, ktorzy stracili caly majatek z przyczyn losowych. wszystko zalezy od ram prawnych tzn. komu i jak pozwoli sie 'upadac'.

Powiązane: Upadłość

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki