Spośród ośmiu składowych wskaźnika, cztery poprawiły się, zaś pozostałe cztery pogorszyły.
Pewne nadzieje na przyszłe ożywienie gospodarki można by wiązać ze wzrostem zamówień w przemyśle i towarzyszącym mu niewielkim spadkiem zapasów wyrobów gotowych w magazynach przedsiębiorstw. Niewiele jednak przemawia za tym, aby poprawa ta miała utrzymać się w przyszłości i przerodzić w trwałą tendencję. Trudno liczyć na wzrost popytu krajowego w sytuacji braku wzrostu realnych płac oraz słabych perspektyw na wzrost zatrudnienia. W październiku realne płace spadły znacząco, zaś od początku roku wykazywały bardzo umiarkowaną dynamikę wzrostu. W przypadku popytu zagranicznego, który do tej pory odgrywał istotną rolę w podtrzymywaniu wzrostu gospodarczego, obserwujemy niepokojące sygnały. Od sierpnia br. tempo napływu nowych zamówień eksportowych jest coraz wolniejsze. Wiąże się to ze złą koniunkturą gospodarczą w Europie. Ponieważ nadzieje na szybkie ożywienie koniunktury w Europie są słabe, zatem nie można liczyć, iż eksport będzie w dalszym ciągu napędzać gospodarkę.
Niewielka poprawa skłonności konsumentów do dokonywania zakupów nie daje podstaw do optymizmu. Nie wzrosła ona bowiem powyżej notowań sprzed trzech miesięcy. Można więc mówić raczej o stabilizacji nastrojów konsumenckich na niskim poziomie. Potwierdzają to dane NBP na temat zadłużenia gospodarstw domowych i małych przedsiębiorstw z tytułu kredytów. Od wiosny konsumenci nie wykazują zwiększonego zainteresowania kredytami pomimo spadku ich oprocentowania i perspektywy stabilnej inflacji.
W październiku pogorszyła się sytuacja finansowa przedsiębiorstw. Na brak poprawy swej sytuacji finansowej przedsiębiorstwa wskazywały już we wrześniu. Od początku roku do sierpnia poprawiała się ona bardzo dynamicznie. Przed paroma miesiącami wskazywałam, że poprawa ta następuje głównie w wyniku silnej redukcji kosztów działalności, co świadczy o umiejętności przystosowywania się przedsiębiorców do funkcjonowania w trudnych warunkach. Nie mniej jednak, kiedy popyt jest słaby, a ceny spadają, musi to odbić się negatywnie na wynikach finansowych przedsiębiorstw. Możliwości redukcji kosztów wraz z upływem czasu stawały się coraz trudniejsze. W III kwartale br., przy braku wyraźnego wzrostu wielkości produkcji, ceny sprzedawanych przez producentów wyrobów spadały szybciej niż koszty, a to wpłnęło na pogorszenie wyników finansowych przedsiębiorstw. Wskazuje na to spadek zysku krańcowego ze sprzedaży w przedsiębiorstwach produkcyjnych w III kwartale br.. Czwarty kwartał br. może przynieść utrwalenie tego zjawiska.
Od połowy roku nie wzrasta wydajność pracy w przemyśle. Brak poprawy wydajności pracy do pewnego stopnia może stabilizować wielkość stopy bezrobocia, ale jednocześnie nie zwiększa konkurencyjności polskich produktów.
Z punktu widzenia przyszłego tempa rozwoju gospodarki niepokojąca jest również bardzo słaba dynamika podaży pieniądza M3. Od jesieni ubiegłego roku podaż pieniądza w ujęciu realnym i po wyeliminowaniu wahań sezonowych nie wzrastała, zaś w ostatnich trzech miesiącach znacznie spadła (o blisko 3%). Z pewnością wpłynie to na utrzymanie inflacji na niskim poziomie, lecz również będzie czynnikiem ograniczającym popyt.
Niewielki wzrost realnych wartości indeksów giełdowych kontynuowany w listopadzie odzwierciedla w większym stopniu tendencje na głównych światowych giełdach niż kondycję rodzimych spółek.
Maria Drozdowicz
Bureau for Investments and Economic Cycles































































