Od kiedy w mediach pojawiły się doniesienia na temat problemów Dubaju z bieżącą obsługą zadłużenia, zawrzało również w sektorze bankowym. Sugerując się przykładem Royal Bank of Scotland, który sfinansował emirat kwotą około 2 miliardów dolarów, można uświadomić sobie, jak dużą ekspozycję na ryzyko kredytowe Dubaju mają europejskie instytucje finansowe.
Nic więc dziwnego, że inwestorzy ze Starego Kontynentu dość entuzjastycznie przyjęli deklaracje Abu Zabi. Pomoc finansowa ma obejmować kwotę 10 miliardów dolarów przeznaczonych dla Dubai World, przedsiębiorstwa znajdującego się w rękach emiratu. O możliwości wyciągnięcia przez Abu Zabi pomocnej dłoni mówiło się już od dłuższego czasu.
Jeśli chodzi o rynek walutowy, to na deklaracji emiratu skorzystało przede wszystkim euro. Osłabiło się ono względem dolara po piątkowych danych o sprzedaży detalicznej w Stanach Zjednoczonych, które okazały się lepsze od oczekiwań. „Deklaracja Abu Zabi zabrała z rynku część niepewności co do sytuacji długu Dubaju i zmniejszyła obawy o straty kredytowe instytucji finansowych w Wielkiej Brytanii i strefie euro”, uważa Masafumi Yamamoto z Barclays Capital.
W piątek kurs eurodolara spadł nawet do poziomu 1,4586 USD, na pewien czas wybijając się z pasma konsolidacji 1,46 USD-1,50 USD. Jednak szybko do niego powrócił. Po danych z Dubaju kurs pary zwyżkował o 0,5%, by w poniedziałek około godziny jedenastej wynosić już 1,4662 USD.
TW































































