Właściciel linii British Airways chce przejąć kontrolę na Norwegian Air. Akcje norweskiej spółki notowanej na giełdzie w Oslo wystrzeliły.
Póki co nie są znane szczegóły. IAG, właściciel British Airways, poinformował w oświadczeniu, że "uważa, iż Norwegian jest atrakcyjną inwestycją i nabył pakiet 4,61 proc. akcji spółki". Ruch ten ma być przyczółkiem, z którego Brytyjczycy chcą prowadzić rozmowy o przejęciu norweskiej spółki. Przedstawiciele Norwegiana odmówili póki co komentarza.
Efekt jest jednak taki, że akcje norweskiej spółki drożeją o 18 proc. i drożałyby pewnie jeszcze mocniej, gdyby nie fakt, że z powodu gwałtownego wzrostu są równoważone (znalazły się na tzw. "widłach"). Zdecydowanie spokojniej jest na akcjach notowanego na giełdach w Londynie i Madrycie IAG. Drożeją one o ułamek procenta.
Akcjonariat Norwegiana jest rozdrobniony. Największy udziałowiec - Bjørn Kjos, założyciel i CEO spółki - posiada 26,8 proc. akcji. W akcjonariacie spółki są również liczne banki i fundusze. To z jednej strony ułatwienie dla IAG, bo weto jednego akcjonariusza nie zablokuje ewentualnej próby przejęcia kontroli nad spółką. Z drugiej zaś, gdy duży akcjonariusz jest jeden, można skupić się na rozmowach tylko z nim.
Norwegian to tzw. "tani" przewoźnik operujący nie tylko w Skandynawii, ale także w Europie oraz niektórych trasach do Ameryki czy Azji. Norwegowie spółkę tę traktują jako swojego narodowego przewoźnika, mimo że pozostaje w rękach prywatnych.

IAG to z kolei lotniczy gigant. W swoim portfelu posiada nie tylko British Airways, ale także hiszpańską Iberię czy irlandzkie Aer Lingus. Główna siedziba spółki znajduje się w Londynie, zarejestrowana jest ona jednak w Madrycie. Także giełdowo IAG działa w obu tych krajach - należy zarówno do indeksu FTSE100, jak i IBEX35.
Adam Torchała






























































