Część sporów o zamówienia publiczne nie jest rozpoznawana, bo firmy wnoszą odwołania przez skrzynkę do e-Doręczeń - pisze w środę „Rzeczpospolita”. Gazeta podkreśla, że właśnie ten sposób rekomenduje UZP.


Jak podaje dziennik, problemy zaczęły się na początku lutego br. w związku z wdrażaniem krajowego systemu e-faktur. Platforma ePUAP uległa przeciążeniu, co uniemożliwiło składanie odwołań w sprawach związanych z przetargami.
Urząd Zamówień Publicznych zareagował na to rekomendując wykorzystanie e-Doręczeń. Gdy ePUAP ponownie zaczął działać, UZP nie odwołał wcześniejszego zalecenia. „Rz” informuje tymczasem, że Krajowa Izba Odwoławcza umarza część postępowań, co uzasadnia niezgodnością z obowiązującymi przepisami wnoszenia odwołań przez e-Doręczenia.
ReklamaZobacz także
Cytowany przez dziennik radca prawny z kancelarii JDP, Wojciech Merkwa podkreśla, że taka sytuacja stawia wykonawców w absurdalnym położeniu:
stosują się do oficjalnych wytycznych UZP, po czym tracą prawo do merytorycznego rozpatrzenia sprawy. Prowadzi to do nadszarpnięcia zaufania do państwa, zwłaszcza że w grę wchodzą ogromne kontrakty.
Merkwa przywołał przykład przetargu na rozbudowę ulicy w Pruszczu Gdańskim, opiewający na kwotę od 41 do 58 mln zł, w przypadku którego sprawa została umorzona właśnie ze względu na dostarczenie odwołania z wykorzystaniem e-Doręczeń.

Rzecznik urzędu, Michał Trybusz w rozmowie z „Rz” zaznacza, że umorzenia mają charakter incydentalny. Niemniej, aby przeciąć spory, prezes UZP zdecydował o wniesieniu skarg do Sądu Zamówień Publicznych.
Jak pisze „Rz”, nawet korzystne dla firm rozstrzygnięcie może jednak okazać się spóźnione, ponieważ przepisy pozwalają zamawiającym na podpisanie umów przed zakończeniem postępowania w drugiej instancji.(PAP)
gru/ piu/




























































